Jak się zapisuje powiedzenia gwarowe
Występuje wiele form zapisu gwary poznańskiej, od zapisu zgodnego z zasadami pisowni polskiej, która jest następnie odczytywana zgodnie z zasadami wymowy gwarowej po zapis czysto fonetyczny. Dlatego jedno słowo może być zapisane na wiele różnych sposobów. Spowodowane jest to pochodzeniem wyrazów czy całych powiedzeń.
To pochodzenie podzielić można na cztery zasadnicze grupy:
Archaizmy - zachowało się wiele wyrazów z dawnej polszczyzny ogólnej, które od dawna uważa się za zapomniane w innych regionach Polski, np. akuratny, istny, mrzygłód, skopowina, zawdziać.
Elementy gwar wiejskiej ludności przybyłej do Poznania głównie w końcu XIX w. z różnych regionów Wielkopolski - wyrazy gwarowe nieznane w innych częściach kraju, np. bręczeć, dudlać, graty, kluka, szałaput.
Wyrazy pochodzące z gwar regionów pogranicza Wielkopolski - Kujaw, Krajny, Pomorza, czy Śląska, np. chabas, fleja, luńt, szkieta, żgajek.
Germanizmy - zapożyczenia wyrazowe przejęte do gwary poznańskiej z języka niemieckiego, np. ajzol, bana, hazaj, szajba, tytka.
Najbardziej znane powiedzenia gwary poznańskiej
W tradycyjnej gwarze poznańskiej i wielkopolskiej bardzo popularne były charakterystyczne, ironiczne powiedzenia oparte na schemacie „postać/zawód + z + konkretnej miejscowości". Służyły one zazwyczaj do wyśmiania kogoś, kto próbuje udawać kogoś lepszego, mądrzejszego lub bardziej światowego, niż jest w rzeczywistości.
Najbardziej znane powiedzenia tego typu to:
Junek z Buku - określanie młodego chłopaka z prowincji, który próbuje być niezwykle modny i „miastowy". W efekcie ubiera się i zachowuje w sposób przerysowany i jarmarczny. Junek w gwarze oznacza młodzieńca lub zawadiakę, a pod poznański Buk posłużył tu za symbol małego miasteczka.
Pierdoła z Gądek - człowiek, który bez przerwy gada, roznosi nieistotne plotki, stare wiadomości lub po prostu nudzi. Słowo „pierdoła” dawniej w Poznaniu oznaczało nieszkodliwego gadułę, plotkarza lub osobę niezdarną. A skąd w tym powiedzeniu Gądki? Jest kilka „tłumaczeń” tego wyrażenia.
1. Do powstania tego powiedzenia przyczynił się ponoć Piotr Paluch z Gądek. W 1870 r. został wcielony do wojska niemieckiego i razem z innymi rekrutami wyruszył na wojnę niemiecko-francuską. Jakimś przypadkiem prawie od razu znalazł się po drugiej stronie frontu. Nic złego mu się nie stało, wręcz przeciwnie Francuzi go polubili, a nawet jego polskie nazwisko przekształcili na francuskie. Z Piotra powstał Pierre (czytaj: Pier), a z Palucha zrobili palec po francusku, czyli doigt (czytaj: dua). I tak z Piotra Palucha powstał Pierdua, z czego drogą językowych uproszczeń później powstał Pierdoła. Kiedy skończyła się wojna, Pierdoła opuścił Francję i zjawił się w Gądkach. Udawał, że zapomniał mówić po polsku, zamęczał otocznie gadaniem po francusku. Ludziom to się sprzykrzyło, sprawili mu porządne lanie i wtedy Pierdoła od razu przypomniał sobie mowę ojczystą.
2. Inna wersja powstania powiedzenia „Pierdoła z Gądek: Wojska Napoleona w czasie marszu na wschód zatrzymały się w Wielkopolsce, w okolicach Poznania. Napoleon strasznie się nudził, a okoliczni mieszkańcy donieśli mu o strasznym gadule zwanym Piotr Doła, mieszkańcu Gądek. Napoleon wołał go często, aby ten umilał mu czas swoimi opowieściami. I znów z Piotra powstał Pierre, a z połączenia imienia i nazwiska Doła Pierdoła z Gądek.
3 To było całkowicie inaczej - twierdzi internauta na „Wykopie”. W Gądkach mieszkałem w domu-dworku, który był biurem tamtejszego PGR-u. Dużo wcześniej mieszkał tam Piotr Doła, ziemianin, który przyjął po polowaniu w lasach rogalińskich wielkiego łowczego ze świtą na nocleg w drodze do Kórnika. W tym okresie panowała francuzczyzna. Biesiadnicy ponaglali o podanie wina i jeden z nich widząc, że gospodarz się ociąga, z francuskiego zawołał - „no Pier na Doła polej wina” i tak powstała Pierdoła z Gądek..
Niektórzy językoznawcy uważają, że od tego wyrażenia może pochodzić gwarowe określenie „mówienia głupot” - „nie pier..l”.
Elegant z Mosiny (lub Szpagat zez Mosiny)
Elegant z Mosiny to popularne polskie powiedzenie oraz ironiczny symbol wsi i prowincjonalnej, niedoskonałej elegancji. Określenia tego używa się z przymrużeniem oka wobec osób, którym brakuje ogłady towarzyskiej, taktu lub których strój nie pasuje do okazji. Podobnie jak w przypadku powiedzenia „Pierdoła z Gądek” znanych jest kilka werski tego wyrażenia.
1. Najbardziej znana i jednocześnie najbardziej prawdopodobna etymologia zwrotu „elegant z Mosiny” sięga XIX wieku. Burmistrz Mosiny został zaproszony przez władze Poznania i przyjęty w domu osobiście przez burmistrza tego miasta. Po noclegu, w trakcie wykwintnego śniadania, burmistrz Mosiny został grzecznościowo zapytany o to, jak mu się spało. „Wzbijając się na wyżyny elegancji”, gość przyznał, iż się nie wyspał, a powodem niewyspania i złego samopoczucia była niemożliwość rozwieszenia onuc pod powałą stropu (sypialnia, w której spał, w przeciwieństwie do izby w Mosinie, nie miała ani belek stropowych, ani tym bardziej gwoździ, na których można by wieszać brudne onuce i ubrania)
2. Czasy potopu szwedzkiego (1659/1660): Inna legenda wiąże postać z żołnierzami hetmana Stefana Czarnieckiego zimującymi w Mosinie, ubranymi w nienaturalne lub niedopasowane mundury na wzór szwedzki.
Upamiętnienie „eleganta” w Mosinie: W ostatnich latach zarówno władze, jak i mieszkańcy Mosiny, dążąc do zmiany wizerunku miasta, starają się zmienić ten, poniekąd prześmieszny symbol. W 2006 r. w Mosinie, przy ul. Niezłomnych nad Kanałem Mosińskim, postawiono oficjalny Pomnik Eleganta z Mosiny. W mieście od 2013 r. odbywa się Bieg Eleganta, cykliczna impreza sportowa. W punktach takich jak Urząd Miejski w Mosinie czy Mosiński Ośrodek Kultury można uzyskać pamiątkowe stemple i gadżety.
Powiedzenia związane z życiem codziennym i komentarzami otoczenia
Z czasem, nawet współcześnie, powstawały ironiczno-humorystyczne powiedzenia, bazujące na tradycyjnej gwarze. Znane są też wierszowanki typu: „W antrejce na ryczce leżą pyry (bumbsy) w tytce”.
Jeszcze dzisiaj można usłyszeć takie powiedzenia jak:
Odpowiednikiem powiedzenia „Elegant z Mosiny" są wyrażenia „wystrojony jak cieć na Boże Ciało" czy „wystrojony jak do ośpic”. To ostatnie oznacza w gwarze poznańskiej (i wielkopolskiej) oznacza być bardzo elegancko ubranym, często przesadnie lub bardziej odświętnie, niż wymaga tego okazja, mężczyznę ubranego z większą elegancją niż otoczenie
Ośpice to w gwarze poznańskiej blizny lub ślady po szczepieniu przeciw ospie (dawniej widoczne jako charakterystyczne, wgłębione kropki na ramieniu).
Dawniej na szczepienie czy wizytę u lekarza związaną z ospą ludzie starali się „odświętnie” ubrać, bo był to ważny moment, specyficzny kontekst pokazywania się ludziom. Inne źródła i słowniki wskazują też na lekką ironię – ktoś jest wystrojony bardzo mocno, czasem aż za bardzo, w stosunku do okoliczności.
Kto lofrował po budach? Lofry (lub czasownik lofrować) w gwarze poznańskiej (i wielkopolskiej) oznacza włóczenie się, wałęsanie, szwendanie się lub bezcelowe spacerowanie. Jest to wychodzenie z domu bez konkretnego celu, kręcenie się po okolicy, „zbijanie bąków”.
Słowo pochodzi najprawdopodobniej z języka niemieckiego od czasownika laufen (chodzić, biegać).
Przykladem jest wyrażenie „lofrować po budach”, co oznacza chodzenie do sąsiadów w odwiedziny (z zamiarem plotkowania)
Dostać w cynder. W gwarze poznańskiej zwrot „dostać w cynder” (czasami zapisywany również jako „dostać w zynder”) oznacza dostać w kość, dostać popalić, oberwać lub zostać mocno zmęczonym/przegonionym do pracy. Sam wyraz „cynder” (pochodzący od niemieckiego Zünder - zapalnik) bywa w języku potocznym i gwarach kojarzony z czymś wybuchowym lub wrażliwym miejscem, dlatego fraza ta odnosi się np. do sytuacji, w której ktoś:mocno się napracował i zmęczył. Może też oznaczać, że ktoś został mocno „opieprzony” lub znalazł się w trudnym, podbramkowym położeniu.
Zrobić coś rug-cug. Rug-cug (zapisywane też jako ruk-cuk lub rug cug) oznacza natychmiast, szybko, w mig lub bez zbędnej zwłoki. Pochodzi od niemieckiego wyrażenia ruck-zuck. natychmiast, szybko, w mig, migiem
Z niego bamber pełną gębą. Wyrażenie „bamber pełną gębą” oznacza zamożnego, dumnego i zaradnego gospodarza (rolnika) prowadzącego duże, bogate gospodarstwo. Frazeologizm „pełną gębą” wzmacnia to znaczenie, podkreślając, że ktoś jest stuprocentowym, prawdziwym i dumnym przedstawicielem tej grupy.
Choć współcześnie słowo bamber w języku potocznym bywa używane pejoratywnie jako określenie kogoś niewychowanego lub bez gustu, to w tradycyjnym ujęciu, zwłaszcza w gwarze poznańskiej, ma ono charakter historyczny i neutralny, a wręcz wiąże się z prestiżem.
Słowo wywodzi się od Bambrów, niemieckich osadników z okolic Bambergu w Bawarii, którzy na początku XVIII wieku przybyli do Wielkopolski. Słynęli z pracowitości, nowoczesnych metod uprawy roli oraz dużej zamożności. Z czasem „bambrem” zaczęto nazywać każdego bogatego, wielkopolskiego rolnika.
Być na fleku. W gwarze poznańskiej wyrażenie „być na fleku” oznacza bycie w pełni sił, jeszcze sprawnym i pełnym energii (często w odniesieniu do starszej osoby, która „dobrze się trzyma”).
Rychtyk tak było. Słowo „rychtyk” (czasem pisane też jako rychtyg) w gwarze poznańskiej (oraz wielkopolskiej) oznacza akurat, dokładnie, w sam raz, rzeczywiście lub w porządku. Może to być również naprawdę, rzeczywiście, potwierdzenie jakiegoś faktu (np. „rychtyk tak było” - naprawdę tak było). Słowo to pochodzi z języka niemieckiego (richtig – poprawny, właściwy, słuszny).
Źródła: Wikisłownik, Wikipedia, Poznań.pl, dawniejtutej.pl, regionwielkopolska.pl, wielkopolskaciekawie.pl
Komentarze (0)