Marek Kamiński szukał „wsparcia” u publiczności (około 100 osób), określając w ten sposób przebieg spotkania jako rozmowę. Zaprosił na podest Grażynę Kośmider, która pierwsza zadała pytanie i w konsekwencji prowadziła większość wieczoru.
Inspiracje i początek podróżowania, karate i wspinaczka
Jednym z pierwszych pytań była kwestia impulsu do podróżowania i początki „życia w drodze”.
- Podróżowanie jako takie zacząłem dość wcześnie, bo w wielu 14. lat odwiedziłem Maroko - mówił Marek Kamiński. - Takim zasadniczym impulsem było czytanie książek, chciałem sprawdzić jak to jest w opisywanym świecie naprawdę. Jeszcze wcześniej z ojcem zwiedzałem Polskę, szczególnie góry. Już w wieku 5. lat „zdobyłem” Śnieżkę, potem chodziliśmy po Tatrach. Później pływałem jachtem po mazurskich jeziorach i Bałtyku, jako nastolatek przejechałem autostopem Europę i Azję. W tym czasie zafascynowałem się karate. To było jeszcze przed olbrzymią popularnością filmem „Wejścia smoka” z Bruce'm Lee. Mnie do tego stopnia zafascynował japońsko-hongkoński film „Kobra” z elementami sztuk walki, z 1978 r., że zacząłem się nawet uczyć japońskiego. Ta fascynacja karate trwała do czasów nauki na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiowałem filozofię i fizykę. Studiowanie filozofii nauczyło mnie, że najważniejsze są pytania, a świat jest jakby lustrem odbijanym nasz umysł - opowiadał podróżnik.
Cztery razy na biegunie - sprawdzian wyobraźni i konsekwencji
Największą część spotkania stanowiła opowieść Marka Kamińskiego o zdobywaniu biegunów, szczególnie północnego z Wojciechem Moskalem. Wyprawa trwała 72 dni. W tym czasie polarnicy przeszli dystans szacowany - w zależności od źródeł - na około 700 do 770 kilometrów (w linii prostej z wyspy Ward Hunt było to ok. 700 - 750 km, natomiast uwzględniając dryf lodowy i omijanie szczelin, łączny pokonany dystans wyniósł ok. 770 km).
- Do zdobycia Bieguna Północnego wraz Wojciechem Moskalem przygotowywaliśmy się na Grenlandii trzy lata - relacjonował. - Testowaliśmy sprzęt, odzież, żywność, dbaliśmy o kondycję fizyczną. Ważną sprawą była wizualizacja tego projektu, przerabialiśmy „teoretycznie” dosłownie każdą czynność, prawie każdy krok. Cały sprzęt, a były to 633 przedmioty w tym oczywiście namiot, śpiwory i żywność, ważył 150 kg. Ciągnęliśmy to na sankach.
Projekt „Razem na Biegun”, budowanie poczucia własnej wartości i odporności psychicznej
Gość wspomniał także o projekcie „Razem na biegun” - dokumentującym historyczną wyprawę Marka Kamińskiego oraz 15-letniego wówczas, niepełnosprawnego Janka Meli na oba bieguny Ziemi. W 2004 r. Janek Mela został najmłodszym na świecie i pierwszym niepełnosprawnym człowiekiem, który zdobył Biegun Północny i Południowy w ciągu jednego roku. Cała historia stała się inspiracją dla późniejszego filmu fabularnego z 2013 r. „Mój biegun”, a rolę Meli zagrał Maciej Musiał.
- Zdawałem sobie sprawę z trudności tego projektu i ograniczeń - opowiadał Marek Kamiński. - Brałem pod uwagę granice naszej wytrzymałości, nawet ewentualne przerwanie wyprawy, ale te granice nie zostały przekroczone. Prawdę mówiąc mniej mi zależało na zdobyciu biegunów, jak na mentalnym i fizycznym „treningu” Jaśka Meli. Do tej wyprawy przygotowywaliśmy się dwa lata. Najważniejsza jest podróż w głąb siebie, poznanie swoich możliwości i granic - podkreślał
Projekt wyprawy z Jankiem Melą był częścią działalności Fundacji Marka Kamińskiego (Kaminski Foundation), organizacji pozarządowej założonej w 1996 r. (po zdobyciu Bieguna Północnego). Jej głównym celem jest pomaganie dzieciom, młodzieży oraz dorosłym w budowaniu poczucia własnej wartości, odporności psychicznej oraz pokonywaniu barier i realizacji celów życiowych. Początkowym impulsem była pomoc dzieciom z oddziału chemioterapii w Gdańsku (hasło przewodnie brzmiało wtedy „Pomóżmy chorym dzieciom!”). W miarę upływu lat działalność przekształciła się z pomocy czysto materialnej i zbiórek pieniężnych na rzecz szpitali w pomoc opartą na psychologii, budowaniu odporności i dzieleniu się wiedzą.
Pytania od publiczności długa kolejka po autografy
Po „odpytaniu” przez Grażynę Kośmider, Marek Kamiński chętnie odpowiadał na pytania od publiczności. Dotyczyły głównie wypraw polarnych, choć podróżnik mówił także o swoich podróżach przez Japonię, Peru, Boliwię czy Paragwaj. Ciekawa była odpowiedź Marka Kamińskiego na pytanie, skąd bierze fundusze.
- Każda wyprawa łączyła się z poszukiwaniem sponsorów - przyznał. - Szukałem ich wysyłając listy z ofertami reklamy - np. produktów danej firmy. Odzew był najczęściej mizerny, początkowo na 1000 listów otrzymywałem na przykład 3 odpowiedzi. Dokładałem też własne, zarobione w różny sposób pieniądze. Pracowałem na zmywaku, rozwoziłem pizzę, zbierałem truskawki, byłem kierowcą ciężarówki. Jakoś udawało się to wszystko finansowo spiąć.
Marek Kamiński podkreślił również najistotniejsze wrażenia z podróży i ich główny cel.
- Poznałem wielu wspaniałych ludzi, przeżyłem niespotykane przygody, ale również odczuwałem samotność, strach, ekstremalne zmęczenie, uczyłem się pokonywać własne słabości i ograniczenia, które często człowiek wyznacza sam sobie. Żyjcie spokojnie, ale uważnie, spełniajcie swoje marzenia, podróżujcie poznając ludzi i świat - zakończył spotkanie Marek Kamiński. - Najważniejsza jest jednak podróż w głąb siebie - podkreślił jeszcze raz.
Po spotkaniu ustawiła się długa kolejka po autografy na książkach Marka Kamińskiego.
* Marek Kamiński to wybitny ekstremalny podróżnik, polarnik, filozof i przedsiębiorca. Zyskał międzynarodową sławę jako pierwszy człowiek na świecie, który zdobył oba bieguny Ziemi w jednym roku (Biegun Północny 23 maja 1995 r., a Biegun Południowy 27 grudnia 1995 r.) bez pomocy z zewnątrz. Na Biegun Północny dotarł wspólnie z Wojciechem Moskalem. Biegun Południowy zdobył kilka miesięcy później w samotnej wyprawie. W 2004 r. zrealizował projekt „Razem na Biegun”, podczas którego dotarł na oba bieguny Ziemi w jednym roku wraz z niepełnosprawnym nastolatkiem Janem Melą. Wyprawa ta miała ogromny wymiar społeczny i motywacyjny.
Ponad 30 lat po swoim pierwszym sukcesie, w ramach projektu „Pole 2 Pole”, 31 stycznia 2025 roku stanął na Biegunie Południowym wraz ze swoim 18-letnim synem Kayem.
W zeszłym roku zorganizował Ekspedycję Camino, przeszedł pieszo około 4000 km szlakiem z Kaliningradu do Santiago de Compostela. To nie wszystko, przeszedł bowiem nartami Spitsbergen, dokonał dwukrotnego trawersu Grenlandii, przepłynął kajakiem Wisłę zimą oraz przemierzył Pustynię Gibsona w Australii. Zrealizował także bezemisyjną podróż samochodem elektrycznym z Polski do Japonii.
Komentarze (0)