Pokaz filmu "ANITA" w Rawiczu
Zanim zgromadzeni w sali kinowej obejrzeli dokument wyprodukowany przez Papaya Films, gości powitali prowadzący spotkanie Dariusz Taraszkiewicz - dyrektor Domu Kultury w Rawiczu i Magdalena Kaczmarek z rawickiego magistratu. Głos oddali burmistrzowi - Grzegorzowi Kubikowi.
- Są takie historie, które mogły się wydarzyć tylko tutaj. Dziś spotykamy się na premierze filmu o Anicie Włodarczyk, wielkiej mistrzyni, rekordzistce świata, jednej z najwybitniejszych postaci polskiego sportu. Dla nas, mieszkańców Rawicza, jest to film o dziewczynie stąd, która chodziła tymi samymi ulicami, mijała te same budynki, trenowała na tych samych obiektach, marzyła jak tysiące młodych ludzi mieszkających w Rawiczu o sukcesach. Zanim były rekordy, złote medale, hymn polski był grany na wielu stadionach świata, było osiedle Sienkiewicza, Szkoła Podstawowa nr 4, rodzice, nauczyciele, trenerzy, przyjaciele, był Rawicz - dodał. - Serdecznie gratuluję twórcom filmu, którzy wydobyli z tej opowieści o Anicie co najbardziej wartościowe, nie tylko sportową drogę, ale i korzenie, z których Anita wyrosła. Gratuluję pani Marii i śp. Andrzejowi, który jestem pewien przy każdym rzucie bije brawo tam z góry. Gratuluję Tobie Anito, trudno o bardziej wymagającą rolę, gdy gra się samą siebie przez 25 lat codziennej pracy pełnej wyrzeczeń i trudów - zauważył.
Burmistrz cieszył się także z tego, że gmina Rawicz jest najbardziej usportowiona w Wielkopolsce. W klasyfikacji Igrzysk Młodzieży Szkolnej rawicka "czwórka" zajęła pierwszą lokatę w naszym województwie.
Po przemówieniu przyszedł czas na pokaz. Film „ANITA" to nie jest zwykła sportowa laurka. To głęboki i bezkompromisowy portret kobiety, która od dekad dominuje na świecie. Film bez filtrów zagląda za kulisy wielkiego sportu - pokazuje gigantyczną presję, samotność, walkę z poważnymi kontuzjami oraz niezwykłą umiejętność podnoszenia się po upadkach. To uniwersalna opowieść o cenie, jaką płaci się za bycie najlepszą.
- Zaczęliśmy nagrywać w Arłamowie na zgrupowaniu, niecałe trzy tygodnie przed wylotem do Tokio (w 2025 roku). Bardzo dużo materiału tam powstało. Dla mnie na początku zagadką było, czy będzie "flow", czy otworzę się przed kamerą, ale chciałam być w tym filmie przede wszystkim sobą. To, że dopuściliśmy na ostatni etap przygotowań do imprezy, to była przemyślana sprawa. To się rzadko dzieje, żeby sportowcy na ostatnim etapie wyrażali zgodę, by towarzyszyła im kamera - mówiła Anita Włodarczyk. - Chodziło to, by żeby nie wybijać z rytmu przygotowań do mistrzostw świata. Udało się to nam pogodzić. (...) Chciałam pokazać, jak to wygląda na co dzień, nic nie było grane, byłam sobą na treningu. Mnóstwo - kilkanaście godzin rozmów. Te wywiady miały miejsce podczas treningu, czy gdy jechaliśmy samochodem w Japonii. Trafiłam na super ekipę. Wcześniej siebie nie znaliśmy, ale się zaprzyjaźniliśmy - dodała.
Do tematu wrócimy.
Komentarze (0)