Łukasz Majsnerowski (Sztanga Bojanowo), startujący w najbardziej prestiżowej kategorii wagowej powyżej 120 kg (senior), potwierdził swoją przynależność do kontynentalnej elity. Podczas zakończonych właśnie Mistrzostw Europy w trójboju siłowym w Pilźnie, polski zawodnik wywalczył wysokie, piąte miejsce. Jego występ był pokazem nie tylko ogromnej siły fizycznej, ale także dojrzałości taktycznej w obliczu niespodziewanych problemów zdrowotnych.
Walka o kilogramy i rekordy życiowe
Majsnerowski rozpoczął zawody z imponującym impetem. Już w pierwszej konkurencji – przysiadzie – pokazał świetną formę, zaliczając 365 kg, co stanowi jego nowy rekord życiowy (poprawa o 5 kg). Sukces ten powtórzył w wyciskaniu leżąc, gdzie na sztandze zameldował się ciężar 262,5 kg – to również nowy „PB” zawodnika.
Sytuacja skomplikowała się przed ostatnim bojem. Stara, niezaleczona kontuzja dała o sobie znać już przy ostatnich podejściach w przysiadach. Mimo bólu, sztab szkoleniowy wraz z zawodnikiem podjęli racjonalną decyzję o asekuracyjnym starcie w martwym ciągu.
- Podsumowując, start można uznać za udany - dwa rekordy życiowe poprawione o 5 kg. W martwym ciągu zaliczyliśmy tylko jedno podejście (250 kg), ponieważ odezwała się niezaleczona kontuzja. Nie chcieliśmy pogłębiać urazu, dlatego podeszliśmy do tematu asekuracyjnie - zaznaczył zespół zawodnika.
Drużynowy brąz dla Polski
Wynik indywidualny Majsnerowskiego – 877,5 kg w totalu – okazał się kluczowy dla klasyfikacji generalnej. Dzięki solidnym punktom zdobytym przez Łukasza, reprezentacja Polski mężczyzn mogła cieszyć się z brązowego medalu drużynowego. Do kraju zawodnik wraca więc z „małym brązem” i ogromnym apetytem na kolejne starty.