Dla większości turystów metr śniegu w górach to malownicza sceneria do zdjęć. Dla ekipy z Akademii Taekwon-do InNae był to poligon doświadczalny. Klub po raz pierwszy w swojej historii zdecydował się na organizację obozu zimowego, stawiając na elitarność i intensywność.
Ekstremalny "mini camp" w izolacji
Zamiast szerokiej kadry, w góry pojechali tylko ci, którzy są najbliżej osiągnięcia najwyższego stopnia wtajemniczenia - czarnego pasa. Formuła obozu różniła się od letnich wyjazdów - postawiono na budowanie kondycji w trudnych warunkach i szlifowanie techniki.
- Zawsze chcieliśmy zrobić obóz zimowy. Zabraliśmy na niego tylko naszych najstarszych zawodników, którzy przygotowują się do zdawania na czarny pas. To był obóz kondycyjny - chodziliśmy po górach w głębokim śniegu. Pogoda dopisała, mieliśmy tam około metra śniegu. Oprócz tego treningi techniczne wieczorami, sauna, basen. Bardzo intensywne cztery dni, taki nasz pierwszy mini camp - opowiada Paweł Jóska, trener w Akademii taekwon-do InNae.
Dlaczego tylko najstarsi?
Decyzja o ograniczeniu grupy była podyktowana nie tylko kosztami, ale przede wszystkim specyfiką pracy. Podczas gdy letnie obozy InNae przyciągają grubo ponad 100 osób, zimowy wyjazd do schroniska miał być czasem skupienia i twardej dyscypliny.
- Dla najstarszych praca wygląda inaczej, tu są wysokie stopnie i dyscyplina. Nie wyobrażam sobie póki co robienia tak dużego obozu jak letni w schronisku, gdzie jesteśmy bardzo uzależnieni od pogody i potrzebna jest duża sala do ćwiczeń - tłumaczy Paweł Jóska.
Kierunek - czerwiec
Obóz w górach to tylko wierzchołek góry lodowej. Przygotowania do egzaminów na czarne pasy, które odbędą się w czerwcu, trwają nieprzerwanie od listopada. Zawodnicy z Rawicza nie marnują czasu - każdą wolną chwilę wykorzystują na naukę od najlepszych w kraju.
Trenerzy i zawodnicy regularnie odwiedzają seminaria prowadzone przez posiadaczy najwyższych stopni dan w Polsce. Ostatnie tygodnie to prawdziwy maraton. Spotkali się z najlepszymi podczas seminariów i treninigów
"Niedziela równa się trening"
Dla ekipy InNae weekend to pojęcie teoretyczne. Każdy tydzień podporządkowany jest jednemu celowi.
- Intensywnie w klubie jest tak naprawdę od listopada. Co niedzielę, jeżeli nie jedziemy na treningi zewnętrzne, spotykamy się w Rawiczu na treningu dla czarnych pasów. Dla nas niedziela równa się trening. Jeżeli nie w Rawiczu, to znaczy, że u kogoś z bardzo wysokim stopniem. Często udaje mi się dogadać po przyjacielsku, płacimy tylko za paliwo, byleby tylko móc trenować z najlepszymi - wyjaśnia Paweł Jóska.
Stawka jest wysoka. Egzaminy centralne na czarne pasy uchodzą za niezwykle trudne, a fakt, że rawicki klub przygotowuje do nich jednocześnie kilkuosobową grupę, jest w środowisku taekwon-do wynikiem imponującym.
Czy karkonoski hart ducha i setki godzin na macie przyniosą upragnione pasy? Odpowiedź poznamy już w czerwcu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.