W okolicach ulicy Cichońskiej, Lipowej, Wałów Poniatowskiego oraz przy popularnej fontannie z niedźwiadkiem znów zrobiło się niebezpiecznie. Pies, który stał się postrachem lokalnych właścicieli czworonogów, powrócił po zimowej przerwie. Zwierzę, opisywane jako rude z połową ogona, atakuje inne psy, choć od ludzi zazwyczaj ucieka.
„Skończyliśmy u weterynarza” - relacje poszkodowanych
Problem nie jest nowy. Już w zeszłym roku dochodziło do incydentów, które kończyły się bolesnymi obrażeniami i wysokimi rachunkami za leczenie weterynaryjne. Jedna z mieszkanek wspomina traumatyczne zdarzenie:
- Mieliśmy z tym psem do czynienia już wielokrotnie. W zeszłym roku ugryzł mojego psa. Skończyliśmy u weterynarza. Koszty poniosłam spore, ale nie to jest najgorsze. Moja młodsza córka od tego momentu nie chce wychodzić na spacer z psem, bo się boi, że ponownie na niego natrafi - relacjonuje jedna z poszkodowanych osób.
Sytuacja powtórzyła się w ostatnich dniach. Tylko dzięki szybkiej reakcji właścicieli, udało się uniknąć kolejnych tragedii.
Interwencja schroniska i schorowana właścicielka
Dzisiaj, 23 marca 2026 roku, zgłoszenie w sprawie psa odebrali rawiccy policjanci, który przekazali sprawę do rawickiego schroniska. Jego pracownicy podjęli próbę odłowienia czworonoga. Akcja nie była łatwa, bo pies jest nieufny wobec ludzi. Ostatecznie udało się ustalić, gdzie mieszka. Jak się okazało, sytuacja właścicielki jest skomplikowana.
- Oddaliśmy tego psa właścicielce, aczkolwiek daliśmy ostrą reprymendę. Dowiedziałam się, że ona czasem wypuszcza go na podwórko, a on z niego ucieka. Podobno ktoś go wypuszcza na złość tej pani. Powiedziałam, że następnym razem zostanie poinformowana policja i czekają ją koszty np. mandatu lub wyłapania psa - tak opisuje moment odnalezienia opiekunki psa Iwona Sitek, kierownik schroniska w Rawiczu.
Policja ma dane, mieszkańcy czekają na spokój
Choć kierowniczka schroniska wykazała się empatią wobec schorowanej kobiety, ostrzega, że taryfa ulgowa właśnie się skończyła. Dane właścicielki zostały przekazane policji.
- Jeśli sytuacja będzie się powtarzać, będziemy działać - zaznacza Iwona Sitek.