Spór o rów
Sprawa sięga ostatnich lat, kiedy to - zdaniem Konrada Maćkowiaka - z inicjatywy sąsiedniego sołectwa Ostoje rozpoczęto proces zasypywania rowu biegnącego po lewej stronie drogi, jadąc ze Szkaradowa w kierunku Ostój. Jak relacjonuje mieszkaniec gminy Jutrosin, lokalny przedsiębiorca i rolnik, początkowo prace przerwano ze względu na sprzeciw ówczesnego szefa spółki wodnej oraz obawy o bezpieczeństwo upraw.
Temat powrócił w ostatnich miesiącach. Po ulewnych deszczach i interwencjach rolników wydawało się, że osiągnięto kompromis. Zgodnie z ustaleniami poczynionymi z burmistrzem, ostatni 100-metrowy odcinek rowu w rejonie pól Konrada Maćkowiaka - gdzie zbiegają się kluczowe rury drenarskie zbierające wodę z ogromnego obszaru (m.in. z Piotrkosic) - miał pozostać nienaruszony.
Decyzja zmieniona z dnia na dzień
Pod koniec września prace jednak wznowiono, a rów zasypano na całej długości. Jak twierdzi mieszkaniec Szkaradowa, decyzja władz gminnych uległa nagłej zmianie, mimo wcześniejszych zapewnień składanych m.in. w obecności świadków.
- Umówiliśmy się, że kluczowy odcinek przy moim polu, zbierający wodę z dziesiątek hektarów, zostanie nietknięty, bo fizycznie nie ma tu spadków, a zastosowane rury o średnicy 30 cm są o wiele za małe. Tymczasem urzędowa decyzja nagle się zmieniła. Burmistrz odmówił dalszej rozmowy. Gmina twierdzi, że nie interesuje ich los mojego pola - oburza się Konrad Maćkowiak.
Zarzuty rolnika
Rolnik skonsultował się z geodetą, Wodami Polskimi i przedstawicielami nadzoru budowlanego. Uzyskał także opinię prawnika. Wylicza szereg poważnych nieprawidłowości przy realizacji inwestycji:
- Zbyt mała średnica rur: W miejsce wymaganych przepisami (oraz uwarunkowaniami hydrologicznymi) przepustów o większych średnicach zastosowano rury 30 cm, co uniemożliwi swobodny przepływ wód opadowych i drenarskich.
- Brak odpowiednich spadów: Prace miały być wykonywane w ramach tzw. czynu społecznego przez mieszkańców Ostój, bez profesjonalnego nadzoru budowlanego i wymaganych pomiarów niwelacyjnych.
- Problem z drenażem: Podłączenia drenów polowych (tzw. zbieraczy wodnych) wykonano nieprawidłowo, przez co woda zamiast odpływać, może zacząć wybijać wstecz na grunty rolne.
Możliwe wielotysięczne straty?
Właściciel zagrożonych gruntów mówi, że na zalewanych terenach znajduje się ziemia III klasy, na której uprawiana jest choćby pszenica. W ubiegłych latach, po ulewach woda zalewała pole znajdujące się w zagłębieniu. Rolnik radził sobie z tym we własnym zakresie. Gdy był rów, woda nim spływała. Teraz nie będzie to możliwe.
Konrad Maćkowiak skonsultował się z adwokatem, który przygotował pisma m.in. do Urzędu Miasta i Gminy w Jutrosinie, Powiatowego Nadzoru Budowlanego, Wód Polskich oraz Starostwa Powiatowego w Rawiczu.
- Zapowiadam, że jeżeli gmina nie podejmie odpowiednich działań, będę zmuszony wstrzymać płatności podatku rolnego oraz podatku od środków transportu - dodaje.
Gmina wskazuje na korzyści
Skontaktowaliśmy się z burmistrzem miasta i gminy Jutrosin, Romualdem Krzyżosiakiem. Poprosiliśmy o odpowiedź na kilka pytań.
Pomiędzy Szkaradowem a Ostojami trwały prace, związane z układaniem rur, a zasypano rów. Dlaczego?
- Dlatego, że położone w rowie rury zostały zakryte - odpowiada burmistrz Romuald Krzyżosiak.
Czy były to prace prowadzone przez gminę lub gmina dostarczała materiał? Czy średnica rur wynosiła 30 cm?
- Były to prace prowadzone przez gminę i gmina dostarczała rury o średnicy 315 mm, średnica rur jest zgodna z projektem zagospodarowania terenu - informuje szef samorządu.
Czy inwestycja była uzgadniana z Wodami Polskimi i Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego?
- Położenie rur w rowie melioracyjnym (tzw. zarurowanie rowu) zostało zgłoszone do starostwa. Gmina posiada stosowne pozwolenie wodnoprawne wydane przez Dyrektora Zarządu Zlewni w Lesznie Państwowego Gospodarstwa Wody Polskie. Nie jest wymagane zgłoszenie do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego - odpowiada samorządowiec.
Czy został wykonany operat wodnoprawny?
- Tak - informuje burmistrz.
Czy w związku z tymi pracami skontaktował się z panem rolnik, który prosił o niezasypywanie fragmentu rowu? I jakie były ustalenia z tym rolnikiem?
- Tak, kontaktował się rolnik ze Szkaradowa i rzeczywiście domagał się niezabudowywania rowu przy jego polu, na co początkowo wyraziłem zgodę. Jednak po spotkaniu z mieszkańcami Ostój na miejscu prac, uznałem ich argumenty za słuszne. Sprawa jest z rodzaju takich, że zawsze jedna ze stron będzie niezadowolona. Przeważyły racjonalne - w mojej ocenie - argumenty mieszkańców wioski Ostoje. Chcę również podkreślić, że wykonawca prac, w porozumieniu z sołtys Ostój proponował rozwiązania, które umożliwiłyby szybsze spływanie wody z pola rolnika ze Szkaradowa (założenie dodatkowych drenów, budowa większej studzienki rewizyjnej). Niestety, druga strona nie wyraziła na to zgody - odpowiada Romuald Krzyżosiak.
Jakie korzyści, zdaniem gminy, ta inwestycja miała przynieść?
- Przede wszystkim inwestycja przyniosła korzyści - podkreśla burmistrz. - Droga pomiędzy Szkaradowem i Ostojami ma szerokość 5 m i jest kręta. Przy drodze znajdował się głęboki rów melioracyjny. Mieszkańcy Ostój od dawna - jeszcze za mojego poprzednika - zgłaszali do gminy, że jest to droga niebezpieczna. W okresie zimowym, przy intensywnych opadach śniegu zdarzały się wypadki wjechania pojazdów do rowu, gdyż zalegający śnieg uniemożliwiał kierowcom widoczność pasa drogowego. Korzyść jest zatem wymierna - wzrost bezpieczeństwa użytkowników drogi, w zdecydowanej większości mieszkańców Ostój. Przed kilkoma laty droga została wyremontowana - położono warstwę asfaltową. Przy mijaniu się większych pojazdów należało zjechać na pobocze. Najczęściej było to pobocze od strony rowu melioracyjnego (z drugiej strony rosną drzewa). Taka sytuacja prowadziła do obsuwania się pobocza do rowu melioracyjnego, co już było widoczne, a po dłuższym czasie spowodowałoby konieczność remontu drogi. Na ten fakt również zwrócili mi uwagę mieszkańcy Ostój - podsumowuje burmistrz.