Dyskusja w Rawiczu. Czy podwyżka opłat za śmieci o niemal 40 procent była nieunikniona?

Opublikowano:
Autor:

Dyskusja w Rawiczu. Czy podwyżka opłat za śmieci o niemal 40 procent była nieunikniona? - Zdjęcie główne
Autor: D. Bela | Opis: Na pytania rawickich radnych odpowiadał przewodniczący Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego - Eugeniusz Karpiński
Zobacz
galerię
30
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościMieszkańcy gminy Rawicz, podobnie jak subregionu leszczyńskiego, stoją w obliczu skokowego wzrostu kosztów życia. Od 1 lipca stawka opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi wzrośnie z 33 zł do 45 zł od osoby. Na ostatniej sesji rady miejskiej przewodniczący Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego, Eugeniusz Karpiński, stanął twarzą w twarz z radnymi, aby wytłumaczyć motywy tej decyzji. Padły mocne słowa o „rekordzie absurdu”, ale też wyliczenia matematyczne i demograficzne.
reklama

Nowe stawki od lipca: Czysta matematyka czy cios w najuboższych?

Podczas majowego posiedzenia radni miejscy szczegółowo analizowali konsekwencje uchwał podjętych 14 maja przez zgromadzenie związku. Kluczowa zmiana to wzrost stawki podstawowej o 36,4% - z dotychczasowych 33 zł do 45 zł miesięcznie od mieszkańca. Równocześnie wzrośnie ulga dla właścicieli domów jednorodzinnych kompostujących bioodpady (z 3 zł do 5 zł) oraz stawka sankcyjna za brak segregacji. W tym ostatnim przypadku wójtowie i burmistrzowie zdecydowali o wyborze minimalnego wymiaru ustawowego, czyli dwukrotności opłaty podstawowej (90 zł).

reklama

Przewodniczący Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego Eugeniusz Karpiński przekonywał, że nowa stawka to nie efekt czyjegoś widzimisię, lecz rezultat rygorystycznych kalkulacji i rozstrzygniętych w lutym przetargów na kolejne 18 miesięcy.

- Wysokość nowej stawki opłaty wynika z matematyki. Sumując kwoty ofert złożonych w przetargach wyszło nam, że od 1 lipca do końca przyszłego roku potrzebujemy około 181 milionów złotych. Podzieliliśmy to przez liczbę zadeklarowanych mieszkańców oraz 18 miesięcy i wyszła konkretna stawka. Nie popełniliśmy tu błędu - argumentował szef związku.

reklama

Niektórzy radni posłużyli się jednak zupełnie inną matematyką - społeczną. Radny Roman Krupieńczyk w emocjonalnym wystąpieniu nazwał propozycje zarządu „kpiną” i „rekordem absurdu”, wyliczając realne obciążenia dla budżetów domowych. Przytoczył historię 81-letniej pani Haliny z gminy Rawicz, której po opłaceniu czynszu, leków i mediów zostaje na życie jedynie 773 zł.

- 12 złotych podwyżki to kuriozum na skalę kraju. Matematyka to nauka ścisła, ale nie ma w niej miejsca na społeczne odczucia. Czas najwyższy, by zarząd wycofał się z tej fatalnej propozycji - apelował Krupieńczyk.

reklama

Dlaczego tak nagle? Efekt „skonsumowanej” nadwyżki

Wielu radnych dopytywało, dlaczego podwyżki nie wprowadzano sukcesywnie, np. o 3 lub 4 złote co roku, co byłoby łatwiejsze do udźwignięcia dla mieszkańców. Odpowiedź Karpińskiego odsłoniła kulisy gospodarki finansowej związku w ostatnich latach.

Okazuje się, że dotychczasowa stawka (33 zł) nie bilansowała się już od dłuższego czasu. W 2025 roku średni koszt zagospodarowania odpadów na jednego mieszkańca wynosił realnie 38 zł, a w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku wzrósł do 39,18 zł. Przez ponad cztery lata system funkcjonował bez podwyżek wyłącznie dzięki ogromnej poduszce finansowej z czasów pandemii COVID-19 i wybuchu wojny w Ukrainie. Wówczas, z powodu niepewności gospodarczej, konsumpcja gwałtownie spadła, a wraz z nią ilość produkowanych odpadów. Związek wygenerował wtedy 19 milionów złotych nadwyżki.

reklama

Zgodnie z polskim prawem i wytycznymi Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO), związek nie miał prawa podnieść stawek, dopóki na kontach znajdowały się te zaoszczędzone fundusze. Środki te były deponowane na wysoko oprocentowanych lokatach bankowych (w najlepszym roku przyniosły 1,2 miliona złotych dodatkowego czystego dochodu) i sukcesywnie łatały deficyt budżetowy.

- Ta nadwyżka zostanie całkowicie „skonsumowana” 30 czerwca. Od 1 lipca system musi finansować się już wyłącznie na bieżąco z opłat mieszkańców. Sukcesywne podnoszenie opłat wcześniej zostało zablokowane przez przepisy - tłumaczył Eugeniusz Karpiński.

Przewodniczący wskazał również na ukryte koszty operacyjne, podając przykład procedury zawiadamiania o zmianie taryfy. Prawne, skuteczne poinformowanie właścicieli blisko 60 tysięcy nieruchomości o nowej stawce - nawet przy zastosowaniu tańszych usług hybrydowych - kosztuje system blisko milion złotych. Częste i drobne korekty cen generowałyby gigantyczne zyski dla poczty, marnotrawiąc pieniądze podatników.

Do tematu odniósł się radny Tomasz Szaroleta.

- Wspomniał pan o ponoszonych kosztach przez wysyłaniu listów przez Pocztę Polską. Czy to są tak duże koszty? O ile wiem, firmy podobne jak pana, mają zniżkę, a kwota jest bardzo niska. Mówienie, że jedną z głównych rzeczy jest ponoszenie kosztów na pocztę, dla mnie jest to bardzo dziwne - stwierdził radny Tomasz Szaroleta.

Odpowiedział mu przewodniczący Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego.

- Widocznie trafiliśmy na niewłaściwe osoby, które sporządzały ofertę. Ogłosiliśmy przetarg nieograniczony na usługi pocztowe. Była to jedyna oferta. Mamy operatora powszechnego. Zaplanował takie a nie inne stawki bez możliwości negocjacji. Może gdybyśmy trafili na pana, stawki byłyby niższe? - odpowiedział Eugeniusz Karpiński. 

Ceny w Poznaniu, a rzeczywistość Rawicza: brak spalarni

W trakcie debaty radni szukali punktów odniesienia w innych wielkopolskich samorządach. Roman Krupieńczyk wskazał na Poznań, gdzie stawki w budynkach wielorodzinnych wynoszą 25 zł, a w jednorodzinnych 28 zł od osoby.

Karpiński natychmiast odrzucił to porównanie, wskazując na kluczową słabość infrastrukturalną regionu leszczyńskiego - brak własnej spalarni odpadów. Stolica Wielkopolski ponad dekadę temu wybudowała za kwotę 600 milionów złotych nowoczesny zakład termicznego przekształcania odpadów (podobną drogą poszedł mniejszy Konin).

Konsekwencje braku takiej inwestycji w okolicach Rawicza są drastyczne finansowo. Za przyjęcie jednej tony odpadów zmieszanych „na bramie” spalarni w Poznaniu płaci się obecnie 300 zł. Związek leszczyński, zmuszony do korzystania z zewnętrznych instalacji składowania i przetwarzania, płaci ponad dwuipółkrotnie więcej - aż 700 zł za tonę. Karpiński przyznał, że próby przeforsowania budowy spalarni dla związku (koszt szacowany na ok. 400 milionów złotych) zakończyły się jego osobistą porażką z powodu silnych protestów społecznych i braku jednomyślności lokalnych włodarzy.

Demograficzny paradoks. Liczba mieszkańców spada, zadeklarowanych... przybywa

Ciekawym elementem dyskusji była kwestia szczelności systemu i weryfikacji danych. Radny Mariusz Suchanecki pytał o metody uszczelniania opłat w dobie kryzysu demograficznego. Odpowiedź przewodniczącego KZGRL ukazała zaskakujący paradoks statystyczny.

Jak mówił Karpiński, związek zmaga się z ogólnopolskim trendem ujemnego przyrostu naturalnego. W ciągu ostatnich czterech lat na terenie KZGRL odnotowano o 4000 więcej zgonów niż narodzin. Logika podpowiadałaby więc spadek liczby płatników. Tymczasem w systemie zarejestrowano w tym samym okresie o 4000 osób... więcej. Oznacza to, że realna liczba zadeklarowanych mieszkańców wzrosła w cztery lata o około 8 tysięcy osób w stosunku do trendów demograficznych.

Jak to możliwe? To efekt bezwzględnej i systematycznej pracy urzędników. System wykazuje się ściągalnością na poziomie aż 99%, choć odbywa się to kosztem wysłania prawie 30 tysięcy wezwań do zapłaty i uruchomienia blisko 10 tysięcy administracyjnych tytułów wykonawczych. Urzędnicy regularnie współpracują z Urzędami Stanu Cywilnego. O ile bowiem wykreślenie zmarłego z deklaracji śmieciowej następuje w ciągu kilku dni, o tyle o dopisaniu nowo narodzonego dziecka mieszkańcy nagminnie „zapominają”. Poprzez krzyżowanie baz danych, system skutecznie wyłapuje te anomalie.

Co dalej? Piłka po stronie gmin i rządu

Podsumowując debatę, Eugeniusz Karpiński przypomniał, że przepisy zmuszają go do równego traktowania wszystkich mieszkańców, niezależnie od ich statusu materialnego. Zwrócił jednak uwagę, że jeśli radni gminy Rawicz uważają podwyżkę za zbyt dotkliwą dla najuboższych, lokalny samorząd posiada narzędzia prawne, by temu zaradzić.

Rada gminy może podjąć suwerenną uchwałę o dopłatach dla wybranych grup społecznych (emerytów, rodzin wielodzietnych) prosto z budżetu miasta. Ceną za taki krok byłby jednak potężny wydatek - dopłacenie brakujących 12 zł miesięcznie dla około 30 tysięcy mieszkańców Rawicza kosztowałoby budżet gminy ponad 4,3 miliona złotych rocznie. Na ten moment żadne deklaracje o pokryciu tych kosztów przez gminę Rawicz jednak nie padły.

Nowe stawki wejdą w życie bez zmian już za nieco ponad miesiąc.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
reklama
logo