Reklama

Jakie zasady obowiązują na ulicy Wolności?

Opublikowano: 13 lipca 2021 15:00
Autor:

Jakie zasady obowiązują na ulicy Wolności? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Wstrzymano zmianę organizacji ruchu na ul. Wolności w Bojanowie. W związku z tym mieszkańcy dopytują - jakie zasady jazdy i parkowania obowiązują obecnie na tej drodze.

Reklama

Burmistrz przyznaje, że od dłuższego czasu mieszkańcy - wspierani przez radnego Tomasza Woźniczkę - wnioskowali, aby usprawnić ruch na tej ulicy.

- Przygotowaliśmy odpowiednią - według nas - koncepcję reorganizacji. Została ona zaakceptowana przez komisję bezpieczeństwa działającą w powiecie - informuje Maciej Dubiel.

Proponowane rozwiązanie zakłada, że ruch ulicą będzie nadal dwukierunkowy, ale parkować będzie można tylko po jednej stronie jezdni. Nie - jak dotąd po lewej (od strony kościoła), gdzie znajdują się bramy garażowe kamienic, ale po prawej stronie.

- W naszej ocenie, dzięki temu zwiększy się ilość miejsc parkingowych, a po drugie - wyjazdy z posesji, których jest tam 13, nie będą blokowane przez zaparkowane auta - wyjaśnia burmistrz.

Zmiany miały obowiązywać od 26 czerwca i mieszkańcy już zostali o nich poinformowani, ale w międzyczasie jeden z nich wniósł do gminy petycję z prośbą, by jednak utrzymać dotychczasowe rozwiązanie, bo on uważa, że nowa propozycja jest zła.

- W efekcie wstrzymaliśmy postawienie nowego oznakowania i wprowadzenia zmiany organizacji ruchu - informuje burmistrz. 5 lipca odbyło się posiedzenie komisji skarg i wniosków i petycji, która rozpatrzyła pismo mieszkańca. Póki co, sprawa nie została rozstrzygnięta i na razie wszystko zostaje "po staremu".

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (28)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 9 dni temu | ocena +2 / -0

    MECHANIK

    PRZYKLAD NA WOLNOSCI DAJE WSZYSTKIM RADNY CO W SUMIE NIC NIE MOZE LUB NIECHCE PO CO MA SIE WYCHYLAC A TAK MA ZAWSZE WYMOWKE ZE TO ONI A NIE JA LUB ZE NIC O TYM NIE WIE TO STARE SPIEWKI. NIE NADAJE SIE NA TO STANOWISKO DO BRANIA BEDA INNI. JAK NIE DZIALASZ TO WYJAZD. RUSZ DUPSKO.

  • 9 dni temu | ocena +3 / -0

    MECHANIK

    ZASTAWIAJA WJAZDY Z PELNA SWIADOMOSCIA PUZNIEJ SIEDZI JEDEN Z DRUGIM ZA FIRANKA I SIE CIESZY JAK INNY WYJECHAC NIE MOZE . PO KIESZENI MUSZA DOSTAC J ALBO BEDZIEMY ZASTAWIAC ICH BO OBOWIAZUJ A STARE ZASADY. ZOBACZYMY CO ZADZIALA POLICJA.

  • 9 dni temu | ocena +13 / -0

    alejazda

    WOLNE BRAMY wjazdowe i garażowe, od zastawiania bezpośredniego i centralnego po drugiej stronie ulicy. wystarczy wjechać i już jesteś zablokowany. oczekujemy przestrzegania przepisów prawa drogowego nie tylko na ul. Wolności . garaż czy wjazd jest obciążeniem ulicy, należy zatem dać swobodne korzystanie z wyjazdu czy wjazdu

  • 9 dni temu | ocena +0 / -0

    Nowy klient

    Jutro zrobia porzadki z opornymi.

  • 9 dni temu | ocena +0 / -0

    WKUR.................B

    A NAJLEPIEJ POSTAWIC ZAKAZY I SPOKO. A WJAZDY Z TYLU MAJA. ALE WOLA OGRODKI Z KAPUSTA ZAMIAST WJAZDU.

  • 9 dni temu | ocena +3 / -0

    MECHANIK

    Obowiazuja stare zasady a wszyscy to ignoruja wola blokowac ulice i wjazdy czas z tym skonczyc.Przyjedzie drogowka z laweta a wtedy zacznie sie lament. Wiec szykowac kase samowoli mamy dosc.POLICJA DO DZIELA. Pozdro dla opornych.

  • 10 dni temu | ocena +2 / -0

    W. OBSERWATOR

    BEDA KARY TO SIE OBUDZA

  • 10 dni temu | ocena +13 / -0

    nowe fakty

    a to ciekawe. która strona chciała tych zmian ? ta co ma bramy wjazdowe, czy ta co doprowadzała do blokowania. zagadka została rozwiązana. blokowali w małym stopni, a teraz zablokowali całą ulicę dla siebie , bo to ich strona i pod ich oknami nie będzie nikt smrodził

  • 10 dni temu | ocena +2 / -0

    W. ... OBSERWATOR

    Postalo po staremu a wlasciciele aut i tak stoja pod swoimi oknami. A inni nadal nie moga wjechac wiekszym autem aby go rozkadowac itd.Wszyscy lamia przepisy co nato WLODARZE MIASTA domagamy sie interwencji policji. Lub odpowiednie oznakowanie o zakazie postoju i parkowania.kTO TU ZADZI .To jakas dzika paranoja a wszystko dzieki naszym wlodarzom. prosimy o naprawe tego co zostalo spiepszone

  • 11 dni temu | ocena +1 / -0

    MECHANIK

    Ustawic znaki zakazu z kazdej strony ulicy i po problemie a kazdy dojedzie sobie od tylu bo taka jest mozliwosc.Lub wrucic do tego jak bylo.Teraz wiekszym autem nikt nie moze wjechac anii wyjechac z posesji.A najlepiej karac i sami sie ustatkuja krzykacze.Po mandacie i bedzie jak bylo pozdro.

    • 11 dni temu | ocena +2 / -0

      mieszkaniec

      do mechanik a zastanowiłeś się czy wszyscy mają dojazd z tyłu posesji?

  • 11 dni temu | ocena +5 / -1

    Przepraszam ,że ja na temat telefonów odnośnie fotowoltaiki ,ale już mnie to wqurfia

    Polskie służby są w czołówce europejskiej jeżeli chodzi o inwigilację obywateli. Polscy operatorzy mają obowiązek przez dwa lata przechowywać informację o tym kto, kiedy, gdzie i z kim się łączył i jak długo rozmawiał. Nazywa się to retencją danych. Informacje o połączeniach zbiera się „na wszelki wypadek”, a policja i służby mają do nich dość swobodny dostęp. Służby uzyskują wszystkie dane na temat właściciela telefonu. Znajduje się tam komplet informacji, które wpisano podczas zawierania umowy z firmą telekomunikacyjną, m.in. numer prawa jazdy, NIP, PESEL, imiona rodziców, miejsce pracy, stan majątkowy. Dzięki temu ABW błyskawicznie namierza właściciela danego numeru, dostając dodatkowo komplet informacji na jego temat. Nie wiemy, w jakich konkretnie postępowaniach nasze dane są faktycznie wykorzystywane ani w jakim celu są pobierane od operatorów. Liczba pytań o dane abonenta w Polsce: – w 2009 r. – 1 mln 48 318 tys. – w 2010 r. – 1,4 mln – w 2011 r. – 1,85 mln – w 2012 r. – 1,75 mln – w 2013 r. – 2,17 mln – w 2014 r. – 2,35 mln W krajach UE okres retencji danych wynosi najczęściej od 6 miesięcy do 1 roku. Według danych z 2010 roku w Polsce na tysiąc obywateli zakłada się ok. 27,5 podsłuchu, w Wielkiej Brytanii, która ma autentyczny problem z terroryzmem to jest 8 na tysiąc,a w Niemczech 0,2 na tysiąc. Koszty wykazów rozmów i danych abonentów telefonicznych żądanych przez służby i instytucje uprawnione do ich pozyskiwania ponosili abonenci. Tylko w 2011 roku kosztowały one 74 miliony zł. Operatorzy telekomunikacyjni dostarczali te informacje za darmo, bo obligowało ich do tego prawo. W praktyce płacili za to abonenci, bowiem operatorzy przerzucali na nich te koszty. Jedno zapytanie od służb kosztowało operatorów 40 zł. Firmy telekomunikacyjne chciały wprowadzenia opłat za billingi dla państwowych służb. Jak podał „Dziennik Gazeta Prawna”, w 2011 roku serwis społecznościowy nk.pl wyliczył, że koszt jednego zapytania od służb o udostępnienie danych kosztował ich 50 zł,  zaczął więc wystawiać służbom faktury. Okazało się, że w 2010 roku służby przesłały 2343 zapytania, a w 2012 roku zaledwie 473. Więcej przykładów jak Polacy byli inwigilowani podczas rządów Platformy Obywatelskiej: – Według dziennika Rzeczpospolita 8 czerwca 2009 roku na spotkaniu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, którym udział wzięli m.in. przedstawiciele Komendy Głównej Policji, Straży Granicznej, CBA, ABW i MSWiA, powstała grupa robocza mająca wprowadzić zmiany do nowelizowanej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Policja i służby specjalne chciały, by portale i witryny gromadziły dane o internautach i ich działaniach na potrzeby możliwych śledztw. Służby miałyby dostęp do tych informacji przez 24 godziny na dobę, zdalnie, bez wiedzy i na koszt właścicieli witryn. Dane miałyby być gromadzone przez 5 lat. Obowiązek ten spocząłby na firmach zarządzających komunikatorami internetowymi, witrynami z blogami oraz forami dyskusyjnymi. Według internautów rząd PO chciał też cenzurować internet w postaci nowelizacji ustawy hazardowej, która wprowadzała rejestr stron zakazanych. INWIGILACJA DZIENNIKARZY – ABW w 2008 roku nagrywała rozmowy dziennikarzy Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza z Wojciechem Sumlińskim w związku z jego próbą samobójczą, po nakazie aresztowania w sprawie afery marszałkowej i rzekomego handlu tajnym aneksem do raportu Komisji ds. weryfikacji WSI. ABW niezgodnie z przepisami nie zniszczyła stenogramów prywatnych rozmów dziennikarzy nie związanych ze sprawą. Zostały one nawet odtajnione i i udostępnione pełnomocnikowi prawnemu Jacka Mąki, wiceszefa ABW, do wykorzystania w zupełnie innym procesie między nim a dziennikiem Rzeczpospolita. – Cezary Gmyz był też inwigilowany razem z Maciejem Dudą z TVN 24 w sprawie odsunięcia od śledztwa smoleńskiego prokuratora Marka Pasionka. Jego przełożeni z prokuratury wojskowej podejrzewali go o przekazywanie tajemnic postępowania mediom oraz funkcjonariuszom amerykańskich służb specjalnych. Zarzutów mu jednak nie postawiono, a sprawę umorzono. Organy ścigania próbowały ustalić tożsamość informatorów dziennikarzy. Prokurator wojskowy kpt. Łukasz Jakuszewski zażądał od operatorów telefonicznych wykazu wszystkich połączeń dziennikarzy od 30 kwietnia do 15 listopada 2010 roku. Zwrócił się także o wykaz i treść wszystkich wysłanych i otrzymanych przez dziennikarzy esemesów, co prowadziło do złamania tajemnicy dziennikarskiej. Była to próba obejścia prawa, które zabrania przesłuchiwania dziennikarza w celu ustalenia tożsamości jego informatora. Dziennikarze zamierzali złożyć zażalenie do sądu. Płk Mikołaj Przybył zwołał konferencję prasową, w której w dramatycznym oświadczeniu odpierał wszystkie zarzuty o wycieku tajnych informacji oraz o inwigilacji dziennikarzy, które według niego miały być próbą ataku na Wojskową Prokuraturę Okręgową w Poznaniu, która skutecznie walczyła z układem mafijnym w strukturach dowództwa Wojska Polskiego. W czasie krótkiej przerwy w konferencji, gdy dziennikarze zostali wyproszeni z sali płk Przybył strzelił sobie w głowę. Strzał był na tyle nieskuteczny, że jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. – Dwóch innych dziennikarzy z dziennika Rzeczpospolita było również inwigilowanych przez służby, z powodu dziennikarskiego śledztwa w sprawie strzałów jakie padły w kierunku prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Piotr Kownacki, były szef Kancelarii Prezydenta, został oskarżony o to, że rzekomo ujawnił dziennikarzom poufny raport służb specjalnych. ABW, aby zidentyfikować informatora dziennikarzy sprawdzała ich połączenia telefoniczne, odtwarzano, gdzie jeździli, przeglądała zapisy kamer z instytucji państwowych, w których bywali. Obok operacji ABW toczyło się oficjalne śledztwo prokuratorskie. Prokuratura przesłuchała setki świadków, m.in. premiera, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów. Sprawdzano billingi urzędników z kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Sięgnięto do zapisów połączeń Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Raport ABW w sprawie strzałów w Gruzji był kompromitujący dla tej służby. Szef ABW Krzysztof Bondaryk pisał w nim, że najpewniej „sytuacja mogła być wykreowana przez stronę gruzińską”. Był on zwykłą prasówką, przeglądem tego, co o sprawie pisały media. Szef agencji nie przedstawił dowodów na poparcie daleko idących hipotez. – Specjalna grupa funkcjonariuszy ABW miała też dokonać w drugiej połowie lipca 2010 roku nielegalnego przeszukania mieszkania dziennikarza Piotra Nisztora. Powodem działań ABW było podejrzenie, że dziennikarz posiada niejawne dokumenty WSI, co miało wynikać z pytań, które Piotr Nisztor wysłał do ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Podczas przeszukania skopiowano wszystkie nośniki elektroniczne. Dokumentów jednak nie znaleziono, uszkodzono za to laptopa dziennikarza. Gdy zorientowano się, że podczas przeszukania popełniono błędy, wysłano do dziennikarza funkcjonariuszy, którzy próbowali go przekonać, że przeszukanie było przeprowadzone przez SKW, a dzięki wstawiennictwu ABW niczego mu nie „podrzucono”. PODSŁUCHIWANIE PREZYDENTA – Prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany. Dokumenty, do których dotarła „Gazeta Polska” świadczyły, że 25 października 2008 roku o godz. 23:02 dane prezydenta Lecha Kaczyńskiego wprowadzono do tajnej Bazy Wiedzy Operacyjnej Centrum Antyterrorystycznego ABW. Oznaczało to, że od tamtej chwili wobec głowy państwa można było stosować wszelkie rodzaje inwigilacji, w tym podsłuch. Dane wprowadził funkcjonariusz delegowany do CAT z innej służby. Zebrane informacje na temat Lecha Kaczyńskiego trafiły z CAT do bazy ABW. Kilka miesięcy po powstaniu CAT ABW okazało się, że ktoś kopiuje tajne dane na temat różnych osób z komputerów. Początkowo wykryto, że powielono dane ponad 70 osób, ale kolejna kontrola dowiodła, że liczba ta sięgnęła kilkuset. Co ciekawe, robiono to zawsze nad ranem na kody osób, które zdeponowały swoje karty w CAT i nie było ich w tym czasie w pracy. Sporządzono na ten temat notatki służbowe, które trafiły do szefów ABW, jednak nie prowadzono w tej sprawie żadnego postępowania wyjaśniającego. CYBERPRZESTĘPCZOŚĆ – MSWiA i ABW złożyły Narodowemu Centrum Badań i Rozwoju zlecenie na skonstruowanie „autonomicznych narzędzi wspomagających zwalczanie cyberprzestępczości”, które pozwolą na zdalne włamywanie się do komputerów oraz infiltrowanie przesyłanych plików. Chcą „niejawnie i zdalnie uzyskiwać dostęp do zapisu na informatycznym nośniku danych, do treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz je utrwalać”. Służby specjalne nie mają prawa zlecać tworzenia narzędzi hakerskich, dlatego MSWiA zamierzało dopisać do ustawy o policji prawo do „stosowania środków elektronicznych” umożliwiających owo „niejawne i zdalne uzyskanie dostępu”. URZĄDZENIA KRYPTOGRAFICZNE – Pod koniec 2008 roku ABW przeprowadzała testy sześciu różnych modeli szyfrujących komórek. Bezpieczne telefony miał otrzymać prezydent oraz kilkadziesiąt najważniejszych osób w państwie. Pozwalały one na prowadzenie rozmów poufnych – na trzecim poziomie klauzuli tajności. Nie wiadomo, jakie telefony trafiły wówczas do Kancelarii Prezydenta. Dzięki decyzjom Radosława Sikorskiego w MSZ i MON stosowany był amerykański system komercyjny BlackBerry, który nie gwarantował żadnej ochrony poufności. W wielu krajach UE odchodziło się już od tych telefonów, zakazując ich używania w administracji państwowej i wdrażało rozwiązania oparte na własnych systemach kryptograficznych. W Polsce jednak zagraniczny dostawca zmonopolizował kluczowe dla bezpieczeństwa obszary funkcjonowania państwa. W Polsce są firmy i rozwiązania spełniające najwyższe normy bezpieczeństwa m.in. spółka TechLab2000 i opracowany przez nią system Sylan (System Łączności Niejawnej), oferujący rozwiązania dla analogowych, cyfrowych i bezprzewodowych sieci telefonicznych. W 2008 roku MON zawarło umowę z TechLab2000, która została pozytywnie zaopiniowana przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Pozytywnej opinii służb wojskowych nie podzielała jednak ABW, a spółka TechLab2000 i jej produkty stały się w latach 2008-2009 przedmiotem zadziwiających działań ABW. ABW, jako instytucja certyfikująca urządzenia kryptograficzne od 2 lat odmawiała certyfikowania wyrobów TechLab. Doprowadziło to firmę do poważnych problemów finansowych. W wydanym przez zarząd TechLab2000 oświadczeniu można było przeczytać, że „działania ABW dążą do wyeliminowania systemu Sylan z rynku w sposób całkowicie bezprawny”. System Sylan skutecznie uniemożliwiał śledzenie rozmów prowadzonych przy użyciu aparatów firmy TechLab. Jak podawał producent, szybkie rozszyfrowanie rozmowy z telefonu Krypton wymagałoby tak wielkiej mocy obliczeniowej, że w całym wszechświecie nie starczyłoby krzemu na komputery. UPRAWNIENIA DO INWIGILACJI – Znowelizowana w 2010 roku ustawa o Najwyższej Izbie Kontroli mówi, że każdy kontroler NIK może zbierać informacje na temat pochodzenia rasowego, preferencji seksualnych, poglądów politycznych, wyznania, a nawet gromadzić dane o DNA, nałogach oraz o stanie naszego zdrowia. Projekt zmian w ustawie został przegłosowany w Sejmie głosami PO, PSL i SLD. Nad nowelą ustawy pracowała w 2008 roku sejmowa komisja ds. kontroli państwowej pod kierownictwem Mirosława Sekuły z PO. – Uprawnienia do podsłuchiwania obywateli planowano dać też wywiadowi skarbowemu, podlegającemu Generalnemu Inspektorowi Kontroli Skarbowej. Wywiad skarbowy mógł już podsłuchiwać obywateli, ale jedynie za zezwoleniem sądu. Nowa ustawa planowała nadać kontroli skarbowej takie same uprawnienia w tej sprawie, jakie mają CBA czy ABW. Dotąd jednak zdobyte drogą podsłuchu informacje fiskus mógł wykorzystać tylko w postępowaniu, w toku którego podsłuch zastosowano. W nowej ustawie miał znaleźć się punkt, który mówił, że fiskus może  wykorzystać informacje z podsłuchów telefonicznych także w innych postępowaniach kontrolnych. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli podsłuchiwany podatnik ujawnił w trakcie rozmowy telefonicznej szczegóły dotyczące działań innej osoby, działań zdaniem fiskusa podejrzanych, wówczas zdobyte w ten sposób informacje fiskus będzie mógł przeciwko tej osobie wykorzystać. – W błyskawicznym tempie została uchwalona ustawa „o wymianie informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej”. Przejście tej ustawy uzasadniane było przez rząd Donalda Tuska unijnymi standardami. Z założenia ustawa miała określać „zasady i warunki wymiany informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej w celu wykrywania i ścigania sprawców przestępstw lub przestępstw skarbowych oraz zapobiegania przestępczości i jej zwalczania oraz przetwarzania informacji, a także podmioty uprawnione w tych sprawach”. Tymczasem do projektu włączono liczne zmiany w ustawach, które miały dawać nowe uprawnienia ABW, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej, CBA, Agencji Wywiadu, Służbie Wywiadu Wojskowego i Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, a szczególnie Policji do pozyskiwania w uproszczony sposób, a więc bez decyzji sądu, informacji dotyczących osób podejrzanych o dokonanie przestępstw. Dopiero sprzeciw opozycji oraz medialne nagłośnienie intencji rządu zdecydowały o wycofaniu najbardziej kontrowersyjnych zapisów. W kształcie, w którym przeszły przepisy ustawy, pozwalają one na rozciągnięcie procedury wymiany informacji o polskich obywatelach na organizacje międzynarodowe oraz państwa nie będące członkami UE i pozwalają na całkowitą dowolność działań służb. Ustawa przewiduje utworzenie „punktu kontaktowego” w którym funkcjonariusze służb specjalnych III RP będą mieli bezpośredni dostęp do wszystkich baz danych na temat obywateli. Najbardziej poufne informacje o obywatelach polskich mogą bez przeszkód trafić do takich państw jak: Chiny, Kuba, Rosja, Wietnam czy Białoruś – wszystkie one bowiem są członkami międzynarodowej organizacji policyjnej INTERPOL oraz należą do „państw trzecich”, o których mowa w ustawie. TECHNIKI OPERACYJNE – W senackim projekcie ustawy o zmianie ustawy o ABW oraz Agencji Wywiadu z 2012 roku, Senat proponował katalog przestępstw, których będzie mogło dotyczyć zastosowanie przez ABW technik operacyjnych. Jedną z możliwych konsekwencji wejścia w życie zaproponowanych przepisów było to, że ABW będzie mogła wstrzykiwać tzw. „konie trojańskie” do systemów operacyjnych obywateli. Będzie mogła stosować: kontrolowanie treści korespondencji, kontrolowanie zawartości przesyłek, stosowanie środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów oraz ich utrwalanie, a w szczególności treści rozmów telefonicznych i innych informacji przekazywanych za pomocą sieci telekomunikacyjnych. WYWIAD SKARBOWY – Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała w 2013 roku, jak 18 jednostek różnych służb obchodzi się z danymi z billingów. Okazało się, że wywiad skarbowy, w ciągu zaledwie 2,5 lat, podsłuchiwał ponad dziesięć tysięcy ludzi. Podsłuchiwani nie byli informowani, że taka procedura miała miejsce. Podatnik może dowiedzieć się o tym tylko wtedy, gdy wszczęte zostanie przeciwko niemu postępowanie karne skarbowe, a on jako osoba podejrzana będzie miał wgląd w akta sprawy, w których billing jako dowód zostanie dołączony. To informacje nie tylko o numerach, z którymi abonent się łączył, ale i o logowaniu się do sieci, co pozwala ustalić, gdzie dana osoba była i z kim się spotykała. – Szefem wywiadu skarbowego w Ministerstwie Finansów został funkcjonariusz ABW oddelegowany do resortu właśnie w celu kierowania wywiadem skarbówki. w resorcie finansów złamano podstawową nieformalną zasadę, która przestrzegana jest przez większość rządów na całym świecie, aby nie oddelegowywać funkcjonariuszy służb specjalnych do innych służb lub urzędów, o ile nie jest to uzasadnione sprawami strategicznymi wagi państwowej. Okazało się, że poza dyrektorem departamentu wywiadu skarbowego w Ministerstwie Finansów, w resorcie zatrudniono jeszcze dwóch innych agentów ABW. Dzięki temu, że agent ABW kierował wywiadem skarbowym, służba zyskała dostęp do informacji i systemów operacyjnych skarbówki, z których normalnie nie mogła korzystać. Aby uzyskać dostęp drogą oficjalną, ABW musiałaby zwrócić się o nie na drodze formalnej. – W pierwszej połowie 2013 roku polskie władze wysłały do Facebooka 233 nakazy ujawnienia danych użytkowników. Żądania dotyczyły dokładnie 158 kont. Co ciekawe, nie wszystkie spotkały się z aprobatą portalu, ponieważ należący do Marka Zuckerberga serwis udzielił informacji tylko w 9% wybranych przypadków. NIEDOSTATECZNA OCHRONA OBYWATELI – Jak wynikało z raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2013 roku, aktualnie obowiązujące przepisy dotyczące pozyskiwania danych telekomunikacyjnych nie chroniły dostatecznie obywateli przed nadmierną ingerencją państwa. W Polsce przede wszystkim brakowało niezależnego organu, który zajmowałby się weryfikacją zasadności pozyskiwania i wykorzystywania bilingów. Według NIK powinien istnieć katalog spraw, przy których takie czynności będą dozwolone. Dużą uwagę zwrócono także na brak mechanizmów sprawozdawczych, które powinny zapewniać rzetelną informację o pozyskiwanych danych telekomunikacyjnych. NIK poinformował także o naruszeniach, które miały miejsce ze strony polskich służb. Było to m.in. nieusuwanie zbędnych danych, pozyskiwanie informacji przez nieuprawnionych funkcjonariuszy i niezidentyfikowane osoby oraz brak informowania obywateli o pozyskiwaniu ich bilingów. UDOSTĘPNIANIE INFORMACJI – Jak wynikało z dokumentu opublikowanego przez hiszpański dziennik El Mundo a udostępnionego gazecie przez Edwarda Snowdena, Polska była jednym z 20 krajów udostępniających dane amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Opublikowany przez El Mundo tajny dokument NSA nosił tytuł „Dzielenie się zaszyfrowanymi informacjami z zagranicznymi partnerami o operacjach przeprowadzanych w sieciach komputerowych”. Polska była w nim wymieniona w tzw. Grupie B – państw, wśród 19 innych krajów, które ułatwiały NSA dostęp do informacji służb specjalnych, w tym dostęp do tzw. metadanych, czyli zbiorów danych na wybrany temat. Dokument zakazywał krajom Grupy B instalowania programów komputerowych, które uniemożliwiłyby Stanom Zjednoczonym dostęp do sieci i nakazywał, aby kryterium współpracy między krajami Grupy B stanowił – jak to wyrażono – zysk netto na rzecz interesów USA. – Według dokumentów ujawnionych przez Edwarda Snowdena, polski rząd współpracował z NSA – amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego. Już w 2009 roku NSA od zewnętrznego partnera pozyskiwała z terenu Polski metadane, a następnie pełne treści połączeń internetowych. Wszystko to działo się we współpracy z “oddziałem polskiego rządu”. Pozyskiwanie danych miało dotyczyć Afgańskiej Armii Narodowej, Bliskiego Wschodu i niektórych krajów afrykańskich. Projekt ten otrzymał kryptonim ORANGECRUSH. W Polsce funkcjonował również pod kryptonimem BUFFALOGREEN. NSA z terenu naszego kraju była w stanie przechwytywać ponad 3 miliony rozmów telefonicznych dziennie. Mogło być tak, że w zamian za pomoc w podsłuchiwaniu łącz internetowych routujących dane z Bliskiego Wschodu nasze służby pozyskały od NSA dostęp do technologii analizujących rozmowy telefoniczne. – Polski rząd zakupił system służący do szpiegowania komputerów i telefonów komórkowych, nawet wtedy gdy nie są połączone z Internetem. Informację na temat zakupów przez państwa oprogramowania zawarto w raporcie „Mapping Hacking Team’s „Untraceable” Spyware” sporządzonym przez kanadyjskich naukowców z Toronto działających w grupie The Citizen Lab.

  • 12 dni temu | ocena +3 / -0

    kierowca dwa

    przepisy o ruchu drogowym mowia wyraznie gdzie i ile metrow od bram zatok i okien mozna parkowac kazdy z was lamie przepisy wiec czeka na mandat i odcholowanie auta. i do tego dojdzie.ksiazke w lapy i sie od nowa uczyc przepisow. w sumie wedlug prawa nie mozna wogule parkowac na wolnosci okna bramy itd. bylo dobrze a jest zle .zawsze znajdzie sie jeden co mu sie cos niepodoba i wprowadza wrogosc miedzy sasiadami wiec niech dziala ten co ta spirale nakrecil. bedziemy goscic co chwile drogowke jak nie dojdzie do normalnosci.a cala ulica ksiazke w lape i studiowac prawo drogowe wlacznie z naszym wspanialym radnym. POWODZENIA.

    • 11 dni temu | ocena +1 / -0

      Mieszkaniec

      Czytając artykuł można się dowiedzieć że decyzja została zaakceptowana przez komisję bezpieczeństwa działającą w powiecie więdz widoczne jest ona zgodna z prawem !!! Nikt z powietrza tego sobie nie wziął . Ktoś musiał zgłaszać skargi ktoś musiał się pod tym podpisać . Nikt sobie z kapelusza takiej decyzji nie podjął została ona wydana na jakiejś podstawie . A z tego co wynika co piszą to decyzja została podjęta na wnioski ludzi którzy właśnie mają wyjazdy z posesji na ulicę wolności !!! To co najpierw walczycie o zmianę organizacji ruchu a kiedy to następuje to teraz co odmieniło się ??? Proszę nie robić sobie jaj z nas mieszkańców i administracji !!!

    • 11 dni temu | ocena +0 / -2

      Mieszkaniec

      Jakoś jak do tej pory jak mogliście nas przeganiać ze swojej strony bo wam nie pasowało że stajemy pod waszym posesjami i bramami to wam pasowało nikt wtedy nie gadał że nie wolno parkować na całej ulicy i nie kazał studiować prawa ruchu drogowego jak teraz parkujemy pod własnymi domami też wam nie pasuje

    • 11 dni temu | ocena +0 / -0

      Mieszkaniec

      Według tego rozumowania to na żadnej ulicy w Bojanowie nie wolno parkować bo wszędzie auta stoją pod czyimiś oknami i nikt nie ma z tym problemu . Ciekawe dlaczego nie ma hałasu o drugą część ulicy gdzie odkąd pamięcią sięgnąć taki właśnie system parkowania tam jest nikomu to nie przeszkadza każdy sobie tam radzi i nikt nie ma zastrzeżeń . A jeśli tak będziemy działać to żaden z mieszkańców który ma wyjazd na ulicę wolności również nie zaparkuje koło swojej posesji bo zaraz zostanie odcholowany gdyż my mieszkańcy nie pozwolimy sobie żeby ktoś parkował na przeciwko naszych okien i nie będzie ważne czy to goście przyjechali czy kolega w odwiedziny !!!! To działa w obie strony !!!!

  • 12 dni temu | ocena +1 / -1

    Mieszkaniec

    Ci co najwięcej krzyczą że karać to najczęściej albo ich wogule sprawa nie dotyczy albo żeby wjechać na swoją posesję albo wyjechać potrzebują pół ulicy i jeszcze kawałek chodnika . Bo są i takie okazy na tej ulicy !!! I to oni właśnie najwięcej hałasu robią . Najciekawsze jest w tym wszystkim to że według artykułu zamieszczonego przez Rawicz 24 to tylko jednej osobie to rozwiązanie nie odpowiada i to nawet nie jest mieszkaniec tej ulicy .

  • 12 dni temu | ocena +1 / -1

    Mieszkaniec

    Jako mieszkaniec tej ulicy uważam że to rozwiązanie jest bardzo dobre dla nas mieszkańców. Przez wszystkie lata nikt się nie interesował gdzie stawiamy auta że trzeba było szukać miejsca po innych ulicach bo na tej co kawałek brama z zakazem parkowania obojętnie czy używana czy nie ale zakaz wisi . Proszę sobie zobaczyć na załączonym zdjęciu gdzie mieszkańcy mają zaparkować samochód skoro jest brama przy bramie ??? Przynajmniej 6 domów bez możliwości parkowania !!!! Zmiana organizacji ruchu dotyczy że jest jednostronny zakaz parkowania i ulica jest jednokierunkowa w związku z tym mieszkańcy mają parkować po stronie domów . Z tego co wiem większość jest z tego zadowolona . My jako mieszkańcy dostosowaliśmy się do pisma pana burmistrza i ono nas obowiązuję do dnia dzisiejszego nikt nie otrzymał żadnej innej decyzji w tej sprawie . Jeśli nawet została tą decyzja wstrzymana to dotyczy to że ulica nie jest jednokierunkowa i że nie ma jednostronnego zakazu parkowania . Czyli można parkować po jednej i po drugiej stronie ulicy gdyż nie ma zakazu parkowania po drugiej stronie ulicy czyli pod domami . A przepisy na które ktoś próbuje się powoływać to jeśli na to patrzyć to na żadnej ulicy pod żadnym domem nie może stać żadne auto .

  • 12 dni temu | ocena +3 / -3

    mieszkaniec dwa

    namieszales radny to teraz to odkrecaj powiadom wszystkich ze obowiazuja stare zasady a kumple twoi niech parkuja gdzie indziej . to twoja robota byla wiec dzialaj bo cierpliwosc nasza sie skoncze .skluciles cala ulice dzialaj bo czas ucieka i nasza cierpliwosc.

  • 12 dni temu | ocena +19 / -0

    nasza sprawa

    brak zgody na tego typu rozwiązanie. bramy wjazdowe wg. prawa, mają być udostępnione do korzystania-użytku. każdy wjazd i wyjazd na drogę ma być swobodny, łatwy i bezproblemowy. trwające obecnie rozwiązanie, wprowadziło jeszcze większe trudności w poruszaniu i korzystania z swobód obywatelskich

  • 12 dni temu | ocena +1 / -0

    mieszkaniec zalogowany

    Pan burmistrz słusznie zauważył że w Bojanowie brakuje miejsc parkingowych,może czas pomyśleć i coś w tym kierunku zadziałać? są miejsca w naszym mieście aby zagospodarować właśnie w tego typu pomysł, postawić blaszaki,utwardzić grunt ogrodzić ustalić jakąś opłatę na pewno było by wszystko obłożone.Ulica wolności to porażka jeżeli chodzi o parking wiecznie przepychanki. Uważam że Pan burmistrz powinien popatrzeć właśnie w tym kierunku bo póki co w Bojanowie nie ma parkingu z prawdziwego zdarzenia.

  • 12 dni temu | ocena +1 / -5

    kurator

    Nowy system parkowania jest o wiele lepszy niż do tej pory był. Przybyło kilka dodatkowych miejsc parkingowych dzięki temu. Jeśli komuś to nie odpowiada i ma problem z wjeżdżaniem do swojego garażu to powinien zgłosić się na doszkalanie w zakresie parkowania. Jak było to już widać to nawet krawężnik na przeciw bramy sprawiał co niektórym problem z wjazdem bądź też wyjazdem ze swojej bramy.

  • 12 dni temu | ocena +8 / -3

    Bojanowiak

    A może mieszkancy, którzy mają wjazdy od tyłu posesji zaczeli by wreszcie wjeżdżac na swoje podwórka? od razu wiecej miejsca by sie zrobiło. To samo dotyczy mieszkanców Rynku.

  • 12 dni temu | ocena +6 / -0

    kierowca

    zostaly stare zasady i nikt tego nie respektuje parkuja pod swoimi oknami a inni nie moga wjechac na swoje posesje kazdy czeka na mandat. zaden z nich niezna przepisow ruchu drogowego. wiec karac karac i karac.

    • 12 dni temu | ocena +0 / -2

      Mieszkaniec

      A przepraszam o jakich zasadach teraz mową ??? Bo jakoś nie przypominam sobie żeby po której kolwiek stronie był zakaz parkowania to że auta stawiały po drugiej stronie było tylko umowne z dawnych lat kiedy nie było jeszcze tyle aut i nie było to sprecyzowane żadnym przepisem czy zakazem . Raczej żadnemu mieszkańcowi tej ulicy nie przeszkadza że stoi pod własnym domem nawet jak sąsiad sąsiadowi stanie nikt nie ma o to pretensji .

    • 12 dni temu | ocena +0 / -0

      mieszkaniec

      kierowca czy na starych zasadach na ulicy o dwóch kierunkach ruchu jest powiedziane że masz parkować po prawej czy po lewej? jeżeli ulica będzie przejezdna to możesz parkować po obu a na ul.wolności przyjęto parking po stronie bram garażowych dlaczego???

  • 12 dni temu | ocena +0 / -1

    Coco

    A co to za wieś beż nazwy

  • 12 dni temu | ocena +1 / -0

    As zalogowany

    Katastrofa jest na tej ulicy.. Policja może zainteresuje się autami, które parkują po dwóch stronach prawie na krzyżówce.. Tył dawnej Centralnej