Spotkanie w ramach cyklu dedykowanego kobietom otworzyła dyrektor Multibiblioteki, Adriana Kaczmarek, witając gościa, który od lat łączy wiedzę o żywieniu z psychologicznym podejściem do człowieka.
Katarzyna Błażejewska-Stuhr to postać nietuzinkowa - dietetyczka z 20-letnim stażem, blogerka i autorka, która swoją przygodę z dietetyką zaczęła nieco z przypadku, by szybko odkryć, że to właśnie jedzenie jest fundamentem profilaktyki większości chorób.
Medycyna na talerzu: Dlaczego dietetyka?
Dietetyczka wspominała swoje początki i fascynację tym, jak żywienie wpływa na każdą dziedzinę medycyny.
Miałam takie poczucie, że mieliśmy taki przedmiot, który nazywał się dietetyka kliniczna i co tydzień mieliśmy zajęcia z lekarzem innej specjalizacji, który mówił, jak żywienie wpływa na jego specjalizację. (...) Pomyślałam: po co ja mam wybierać jakąś wąską specjalizację, jak mogę tym samym żywieniem pomagać wszystkim czy zapobiegać chorobom? - opowiadała.
Ekspertka nie ukrywała jednak, że współczesny rynek spożywczy bywa pułapką. Studiując technologię produkcji żywności, odkryła, jak często konsumenci są wprowadzani w błąd. Receptą na to zagubienie okazała się filozofia Slow Food, promująca lokalność, sezonowość i bezpośredni kontakt z rolnikiem.
Powrót do kuchni naszych babć
W dobie modnych diet wysokobiałkowych i „proteinowych” serków, Katarzyna Błażejewska-Stuhr apeluje o zdrowy rozsądek i spojrzenie w przeszłość.
Jak zrobimy dwa kroki do tyłu i będziemy jeść bardziej jak nasze babcie, te proste produkty sezonowe, regionalne, to to też będzie dla nas o wiele lepsze - zaznaczała na spotkaniu.
Dietetyczka porównała ludzki organizm do niesamowicie skonstruowanego mechanizmu, który działa „jak w zegareczku”, o ile dostarczymy mu odpowiedniego paliwa. Podkreśliła, że nie chodzi tylko o kalorie -bo 5 pączków dziennie pokryje zapotrzebowanie energetyczne, ale nie zapewni zdrowia na lata - lecz o witaminy, minerały i przeciwutleniacze zawarte w naturalnych produktach.
Psychologia przyjemności: Sernik bez poczucia winy
Jednym z ciekawych wątków spotkania była relacja między jedzeniem a emocjami. Katarzyna Błażejewska-Stuhr zauważyła, że nasz mózg jest zaprogramowany na poszukiwanie cukru, co w czasach nieograniczonego dostępu do słodyczy staje się pułapką.
Zamiast jednak radykalnych zakazów, ekspertka proponuje uważność - nie pochłanianie słodkości w każdej gorszej chwili, ale delektowanie się nimi w miłych okolicznościach i w ograniczonych ilościach.
Bardzo przestrzegała przed traktowaniem jedzenia jako głównego regulatora emocji. Zachęcała do stworzenia „emocjonalnej apteczki” – listy alternatywnych przyjemności, takich jak telefon do przyjaciela, krótki spacer czy ulubiona piosenka, które mogą nas wesprzeć w trudnych chwilach.
Mikrobiota - nasze centrum dowodzenia
Spora część wykładu została poświęcona mikrobiocie jelitowej. Ekspertka wyjaśniła, że w naszych jelitach żyje więcej komórek bakteryjnych niż naszych własnych, a ich skład wpływa nie tylko na odporność (70% komórek układu odpornościowego znajduje się w jelitach!), ale i na zdrowie psychiczne.
Są szczepy bakterii, które przyczyniają się do rozwoju depresji, stanów lękowych czy różnych innych zaburzeń psychiatrycznych. (...) Od tej mikrobioty też bardzo zależy nasza odporność - mówiła dietetyczka.
Aby zadbać o te „dobre” bakterie, warto sięgać po kiszonki, fermentowane produkty mleczne, rośliny strączkowe i błonnik. Co ciekawe, mikrobiota „lubi” też spokój, a nienawidzi stresu i zarwanych nocy.
Praktyczne triki w kuchni
Podczas sesji pytań, Katarzyna Błażejewska-Stuhr podzieliła się konkretnymi poradami:
- Woda zamiast kawy: Często czujemy się zmęczeni, bo jesteśmy odwodnieni. Zagęszczona krew wolniej krąży, a serce musi pracować ciężej.
- Moczenie strączków: Aby uniknąć problemów gastrycznych, fasolę warto kilkakrotnie moczyć, odlewając wodę, i gotować bez przykrycia.
- Mrożonki to sprzymierzeniec: „Jestem fanką mrożonek” – przyznała. Straty witamin są niewielkie, a mrożone owoce czy warzywa pozwalają błyskawicznie przygotować pełnowartościowy posiłek, gdy brakuje nam sił.
- Zielona energia: Koktajl ze szpinaku, natki pietruszki i jabłka to potężna dawka magnezu, która odżywi układ nerwowy lepiej niż kolejna kawa po godzinie 16:00.
Spotkanie zakończyło się optymistycznym przesłaniem: małe kroki mają wielkie znaczenie. Dołożenie garści orzechów, łyżki strączków czy szklanki wody dziennie może radykalnie zmienić nasze samopoczucie. Bo - jak przekonuje Katarzyna Błażejewska-Stuhr - dbanie o siebie zaczyna się od tego, co dajemy swojemu organizmowi każdego dnia.
Panie obecne na spotkaniu mogły również nabyć książki wyjątkowego gościa lub zadać jej pytania dotyczące kwestii żywieniowych w ich domach i rodzinach.