Niezwykłe spotkanie na szpitalnym oddziale
Wizyta znanych postaci polskiego sportu i internetu w „Przylądku Nadziei” to bezpośredni efekt gigantycznego sukcesu charytatywnego, który niedawno zjednoczył miliony Polaków. Wszystko zaczęło się od poruszającego utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, stworzonego przez rapera Bedoesa wspólnie z 11-letnią Mają walczącą z chorobą nowotworową. Akcję nagłośnił Łatwogang podczas swojego 9-dniowego maratonu w sieci, do którego dołączył kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski, Robert Lewandowski.
Łącznie na rzecz podopiecznych Fundacji Cancer Fighters udało się zebrać niewiarygodną kwotę ponad 280 milionów złotych.
Goście osobiście pojawili się w klinice, aby przynieść radość dzieciom zmagającym się z najcięższymi chorobami. Choć codzienność w szpitalu bywa niezwykle trudna, w tym dniu na twarzach rodziców i personelu zagościł zasłużony uśmiech. Robert Lewandowski, Bedoes i Łatwogang spotkali się nie tylko z Mają Mecan, ale także innymi podpiecznymi Przylądka, w tym z małym Leosiem Karolczakiem - mieszkańcem Żmigrodu, ktorego rodzina pochodzi z Kołaczkowic w gminie Miejska Górka. To była też okazja dla rodziców małych pacjentów, by osobiście podziękować za akcję na rzecz Cancer Fighters.
Dramatyczna diagnoza
Leoś Karolczak nie ma jeszcze roku. Zamiast spędzać beztroskie dni na nauce raczkowania w rodzinnym domu, mężnie znosi trudy leczenia na szpitalnym oddziale. Problemy zdrowotne zaczęły się niewinnie pod koniec stycznia od zwykłego kataru i infekcji górnych dróg oddechowych. Rutynowe badania krwi przyniosły jednak niepokojące wyniki, po których chłopiec został pilnie skierowany do specjalistycznego ośrodka.
W marcu lekarze postawili ostateczną diagnozę: młodzieńcza białaczka mielomonocytowa (JMML). To wyjątkowo rzadki, agresywny i skomplikowany typ nowotworu krwi wieku dziecięcego. Badania genetyczne wykazały u Leosia mutację genu NRAS oraz podwyższony poziom hemoglobiny płodowej.
Obecnie chłopiec przyjmuje chemioterapię doustną, która ma za zadanie spowolnić postęp choroby. To jednak tylko etap przygotowawczy. Specjaliści są zgodni - jedyną szansą na całkowite wyleczenie i uratowanie życia małego wojownika jest przeszczep szpiku kostnego.
Trwa walka z czasem. Jak możemy pomóc?
Sytuacja rodziny Karolczaków wymaga ogromnej siły i logistycznego zorganizowania. Żyją w rozłące na dwa domy - mama Kinga czuwa przy łóżeczku małego syna we Wrocławiu, natomiast tata opiekuje się starszym, 4,5-letnim bratem Leosia, Kajtkiem. Mimo własnego dramatu rodzina stara się nieść dobro innym - pasjonujący się motoryzacją tata chłopca zorganizował niedawno dla małych pacjentów pokaz motocykli pod oknami szpitala.
Niestety, nikt z najbliższej rodziny nie wykazuje pełnej zgodności tkankowej, dlatego Leoś nie może otrzymać szpiku od swoich bliskich. Konieczne jest znalezienie niespokrewnionego dawcy w bazach światowych.
Mieszkańcy powiatu rawickiego już wielokrotnie udowodnili, że potrafią się jednoczyć w trudnych chwilach. Na początku maja prężnie zorganizowano akcje rejestracji potencjalnych dawców szpiku w bazie DKMS podczas Pikniku Europejskiego w Rawiczu oraz wydarzenia sportowego w Miejskiej Górce.
Każdy z nas może pomóc uratować życie Leosia na dwa sposoby:
- Rejestracja w bazie DKMS: Zamówienie bezpłatnego pakietu startowego i oddanie wymazu z wewnętrznej strony policzka. To prosty, bezbolesny gest, który decyduje o życiu dziecka. Wystarczy wejść TUTAJ
- Wsparcie finansowe: Koszty związane z długotrwałym leczeniem, dojazdami i rehabilitacją są ogromne. Internetowa zbiórka funduszy na rzecz chłopca prowadzona jest na oficjalnym portalu Fundacji Cancer Fighters
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.