Reklama

Sołtys, strażak, społecznik

Opublikowano:
Autor:

Sołtys, strażak, społecznik - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Już w latach młodzieńczych działał w Związku Młodzieży Wiejskiej czy Ludowych Zespołach Sportowych, a aktywność na rzecz innych „odziedziczył” po ojcu, który w latach 50. był sołtysem.

Edward Gurdak nieprzerwanie od 25 lat jest włodarzem Pakówki, dlatego angażował się we wszystkie prace na rzecz rozwoju tej niewielkiej wsi, liczącej dzisiaj około 110 mieszkańców. Jako przewodniczący rady sołeckiej, pod koniec lat 80., był przewodniczącym komitetu wodociągowania, pomagał przy telefonizacji miejscowości i budowie drogi asfaltowej do wsi.  By cały czas być „na bieżąco” w sprawach wiejskich - jak sam mówi - od deski do deski czyta prasę sołecką, regularnie uczestniczy w posiedzeniach rady miejskiej i ważnych wydarzeniach na terenie gminy. Jest sumienny i punktualny. Jak coś sobie zaplanuje, to konsekwentnie dąży do realizacji wyznaczonego celu. Od kilkudziesięciu lat organizuje dla mieszkańców okolicznościowe imprezy, takie jak dożynki, Dzień Dziecka, Mikołajki czy Dzień Kobiet. W związku z tym, że Pakówka nie posiada swojej świetlicy, większość imprez odbywa się u... sołtysa w domu. - Zarówno Edward Gurdak, jak i jego żona Jadwiga są ludźmi bardzo aktywni. Chętnie pomagają, dostrzegają potrzeby i problemy innych. Pakówka to mała, zgrana społeczność, więc oni wiedzą, co każdemu trzeba. To niezwykle dobrzy, a jednocześnie skromni ludzie - mówi o sołtysie i jego żonie Maria Biadalska, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bojanowie. 

Jeszcze dłużej niż w radzie sołeckiej, Gurdak działa w straży pożarnej. W 1966 roku był jednym z inicjatorów powstania jednostki OSP w Pakówce - dziś jest jedynym żyjącym z tego grona. Od kilkunastu lat pełni funkcję prezesa. - Nasza straż jest mała. Nie mamy własnego wozu, rzadko bierzemy udział w akacjach, ale staramy się uczestniczyć w zawodach pożarniczych - zaznacza Gurdak. Od 2 lat jest również przewodniczącym zarządu Gminnego Związku Spółek Wodnych w Bojanowie. - Należy do niego 8 wiosek. W tych miejscowościach zbieramy pieniądze, które umożliwiają nam wykonywanie potrzebnych prac - informuje. 

Nie tylko lokalny samorząd pochłania czas mieszkańca Pakówki. Od 2005 roku należy od też do zespołu folklorystycznego „Gołaszyniacy”. Jest członkiem grupy nordic walking „Bojanowskie kijki szczęścia”. Regularnie ogląda w telewizji ważniejsze mecze piłkarskie i skoki narciarskie. Od lat jest również kibicem żużla. Dopinguje Unię Leszno. - Już jako mały chłopiec jeździłem do Rawicza na mecze rowerem. Później jakoś bliżej mi było do Leszna i tak już zostało - wyjaśnia Gurdak.

Jeszcze do niedawna, oprócz pracy zawodowej (był kierownikiem cegielni, a później pracownikiem Domu Pomocy Społecznej w Pakówce), prowadził niewielkie gospodarstwo rolne. Kilka lat temu okazało się jednak, że jego dom stoi dokładnie na trasie projektowanej wówczas drogi ekspresowej S5. Nieruchomość musiała więc zostać wyburzona, a Gurdak wybudował nowy dom, ale w tej samej miejscowości. - Teraz nie mamy już zwierząt, jedynie trochę ziemi uprawnej, łąk i kawałek własnego lasu, skąd bierzemy drewno. Zbieramy w nim nawet grzyby - podkreśla. - Mimo że mamy teraz wszelkie wygody, nadal z sentymentem wspominam nasze stare mieszkanie, do którego z żoną byliśmy bardzo przywiązani. Tam urodziły się i dorastały nasze dzieci. Bardzo przeżyliśmy jego wyburzenie.

Edward Gurdak ma trzy córki i syna, a także ośmioro wnucząt. Ze swojej rodziny jest bardzo dumny. Cieszy się, że dzieci zdobyły wykształcenie, wybrały dobre zawody, a wnuki na czele z niespełna 3-miesięcznym Antosiem są jego wielką radością. 

(JM)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE