W piątkowy wieczór sala bankietowa "Weranda" w Rojęczynie wypełniła się przyszłymi weterynarzami, rolnikami oraz specjalistami dziedzin informatycznych, którzy na co dzień zgłębiają tajniki nowoczesnych technologii i przyrody. Tym razem jednak robocze stroje i podręczniki ustąpiły miejsca garniturom i sukniom wieczorowym.
Szkoła jako „dobrze działający organizm”
Uroczystość otworzyło wystąpienie prowadzących, którzy z dumą podkreślali unikalny charakter swojej placówki. Z humorem wspominali codzienne życie szkoły, w którym pasja rolników do luksusowych maszyn spotyka się z wiedzą weterynaryjną wykraczającą poza ramy filmów science-fiction. „To właśnie różnorodność sprawia, że nasza szkoła jest tak dobrze działającym organizmem. Każdy dział robi swoje, ale razem tworzymy coś wyjątkowego” – wybrzmiało ze sceny.
Życzenia od dyrekcji
Ważnym momentem części oficjalnej był oczywiście tradycyjny polonez oraz przemówienie dyrektor szkoły, Justyny Górniak-Zielonki. W ciepłych słowach zwróciła się do młodzieży, życząc im przede wszystkim odwagi w poszukiwaniu własnej drogi życiowej.
–Studniówka to moment symboliczny. Chwila, w której wyraźnie widać, jak bardzo dorośliście. Życzę wam, abyście byli dobrymi ludźmi, wiernymi własnym wartościom. Pamiętajcie, że drzwi naszej szkoły będą dla was zawsze otwarte - zaznaczała.
Dyrektor złożyła również podziękowania rodzicom za zaufanie oraz kadrze pedagogicznej za profesjonalizm i serce wkładane w kształtowanie młodych charakterów.
Wdzięczność i taneczny rytm
Głos zabrali także sami maturzyści. W emocjonalnych podziękowaniach skierowanych do wychowawców dziękowali za cierpliwość i prowadzenie ich „od pierwszego dzwonka aż do dziś”. Nie zabrakło również wyrazów uznania dla rodziców oraz nauczycieli wychowania fizycznego, dzięki których „anielskiej cierpliwości” i setkom powtórzeń kroków, tegoroczny polonez zachwycił wszystkich zgromadzonych.
Po części oficjalnej i symbolicznym otwarciu balu maturzyści rozpoczęli zabawę. Jak sami przyznali: „Dziś nie myślimy o maturze. Dziś wszyscy jesteśmy po tej samej stronie parkietu”.