Reklama

Zmarł Grzegorz Lisiecki - działacz społeczny piłkarskiej Rawii

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Joanna Miśkowiak (archiwum)

Zmarł Grzegorz Lisiecki - działacz społeczny piłkarskiej Rawii - Zdjęcie główne

foto Joanna Miśkowiak (archiwum)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Odeszli Zmarł Grzegorz Lisiecki - były członek zarządu klubu piłkarskiej Rawii oraz były kierownik drużyny seniorów. Miał 76 lat.

Grzegorz Lisiecki kilkadziesiąt lat pracował jako zaopatrzeniowiec w rawickiej spółdzielni rzemieślniczej. Ciężko przeżył zakończenie pracy zawodowej, gdy po przebytej chorobie, musiał przejść na rentę, a później emeryturę. Od razu jednak wiedział, że musi sobie znaleźć zajęcie, by bezczynnie nie siedzieć w domu.

Z okna naszego mieszkania doskonale widać cały stadion przy ul. Spokojnej. Zawsze lubiłem piłkę, jako kibic, więc często spoglądałem przez okno i zacząłem chodzić na mecze - opowiadał kilka lat temu w rozmowie z „Życiem Rawicza”. - Kiedyś zaczepił mnie młody chłopak i poinformował, że organizowany jest turniej dla dzikich drużyn. Poprosił, żebym został ich opiekunem. Zgodziłem się. Drużyna nazywała się „Winiary”. Załatwiłem im nawet koszulki, więc byli bardzo zadowoleni. Tak to się zaczęło... 

Grzegorz Lisiecki dbał o rawicki klub i zawodników

Grzegorz Lisiecki zaczął działać społecznie na rzecz lokalnego klubu piłkarskiego od 2000 roku. Z biegiem czasu przybywało mu obowiązków. Jako gospodarz, kilka dni w tygodniu spędzał na stadionie lub na wyjazdach. Był odpowiedzialny za gospodarkę strojami i stan sprzętu. Robił zaopatrzenie, m.in. w napoje, przygotowuje boisko do meczy.

Niektórym się wydaje, że wystarczy wejść na murawę i grać. A to trzeba spełniać wymogi, zadbać o różnego rodzaju kwestie organizacyjne, np. pokój dla sędziów, obserwatora, dla gości, mediów. Trzeba wywiesić flagi, sprawdzić, czy linie się dobrze namalowane. Bardzo lubię się tym zajmować – zaznaczał Lisiecki, który wszystkie niezbędne sprawy załatwiał jeżdżąc na rowerze. Zdarzyło się nawet, że samodzielnie szył klubowe flagi na domowej maszynie. - Sam się nauczyłem i niekiedy mi się ta zdolność przydaje - zdradzał Grzegorz Lisiecki. Jak twierdził, zdarzało mu się podszywać także firany, czy skracać sukienki żony. 

Pierwszą miłością Grzegorza Lisieckiego była żona, drugą sport

Choć rawiczanin interesował się także kolarstwem i uwielbiał oglądać najważniejsze wyścigi, to jednak piłka nożna i klub były priorytetem.

-To na mnie działa jak narkotyk. Nigdy nie ukrywam, że to kocham. Ale mam w życiu dwie miłości - pierwszą jest żona Maria, a dopiero drugą klub – zapewniał „Życie” pan Grzegorz. - Żona jest bardzo wyrozumiała. Rozumie tę moją pasję, czasami chodzi na mecze, ale ma też swoje zajęcia, więc się uzupełniamy - opowiadał rawiczanin.

Grzegorz Lisiecki za swoją działalność na rzecz klubu był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany. Jego zaangażowanie docenił także burmistrz Grzegorz Kubik przyznając mu w 2015 roku statuetkę Działacza Społecznego.

Wśród fanów Klubu Piłkarskiego Rawia Rawicz nie sposób znaleźć kogoś, kto nie znałby Grzegorza Lisieckiego. Jest dobrym duchem drużyny, który nie opuszcza zawodników choćby na jeden mecz - terminarz rozgrywek ma w głowie - mówił włodarz Rawicza, wręczając mu statuetkę. 

Grzegorz Lisiecki zmarł kilka dni temu. Miał 76 lat. 

Rodzinie i bliskim składamy wyrazy współczucia.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE