Reklama

Czerwona kartka, zmiana bramkarza i radość kibiców. LZS Pakosław odprawił z kwitkiem bojanowski Ruch [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trzy bramki zobaczyli kibice, którzy w niedzielne popołudnie stawili się na stadionie w Pakosławiu. Miejscowy LZS, grający w lidze powiatowej rywalizował z Ruchem Bojanowo z klasy A.

Ekipy z powiatu rawickiego spotkały się w ramach pierwszej rundy Pucharu Polski strefy leszczyńskiej. Faworytami byli goście. Ze swej roli się nie wywiązali.

Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando bojanowian. Wyszli na prowadzenie za sprawą Kamila Cheby. Zawodnik precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza LZS-u. Przyjezdni jeszcze kilkukrotnie znajdowali się w doskonałych sytuacjach. Więcej recept na pokonanie bramkarza LZS-u nie znaleźli. 

Po zmianie stron odważniej do ataku ruszyli pakosławianie. Od 48. minuty grali z przewagą zawodnika. Bezpośrednią czerwoną kartkę sędzia pokazał bramkarzowi Ruchu - Arkadiuszowi Ziemlińskiemu. Ten musiał opuścić boisko. Na bramce stanął nominalny napastnik - Marek Lutowicz. Długo zachowywał czyste konto.

Feralna dla gości okazała się 88. minuta. Do remisu doprowadził wprowadzony w drugiej połowie Dariusz Niedźwiedź. W ekstazę wpadli kibice, zgromadzeni na trybunach stadionu. Nie minęły dwie minuty, a gospodarze pojedynku wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony, na linii pola karnego niepilnowany był Paweł Sordon. Wprowadzony w drugiej połowie zawodnik pokonał Marka Lutowicza.

Goście nie doprowadzili już do remisu. LZS awansował do drugiej rundy Pucharu Polski strefy leszczyńskiej. 

- Staliśmy praktycznie przez cały mecz - przyznał po spotkaniu Andrzej Lokś, trener Ruchu. - W pierwszej połowie mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Żadnej z nich nie wykorzystaliśmy. Dopiero później Kamil strzelił z rzutu wolnego i wydawało się, że coś ruszy. Niemoc jednak pozostała. Głowa może i chciała grać, ale nogi nie. To było widać. W drugiej połowie Arkadiusz Ziemliński zobaczył czerwoną kartkę. Nie jest bramkarzem, tylko zawodnikiem z pola. Złapał piłkę przed polem karnym i zaczęła się nerwówka. Poza tym, sił nam brakowało. Taka jest piłka. Im się chciało, nam nie - podsumował. 

Głos zabrał też Marcin Plewa, trener LZS-u Pakosław. 

Ze spotkania dziś jestem bardzo zadowolony. Nigdy w chłopaków nie wątpiłem. Szacunek dla nich - przyznał Marcin Plewa. - Myślę, że przeprowadziliśmy bardzo dobre zmiany. Dały one nam lepszą grę niż w pierwszej połowie. Graliśmy do końca i udało się. Było to nasze pierwsze spotkanie w ramach Pucharu Polski. Cieszymy się. Podeszliśmy ze spokojem, na luzie do tego spotkania, żeby przeżyć przygodę. Ułożyło się, jak ułożyło. Przygoda trwa - podsumował. 

LZS Pakosław - Ruch Bojanowo 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Kamil Cheba (27'), 1:1 Dariusz Niedźwiedź (88') , 2:1 Paweł Sordon (90') 
Skład LZS-u Pakosław: Jamroży - Fabiś, Gajowy, Małyga, Stróżyński, Chudy, Krenc, Wróblewski, Hądzlik, Krzyżosiak, Płóciennik. Ławka rezerwowych: Roszak, Juskowski, Niedźwiedź, Łęcki, Sucholiński, Sordon, Bzdęga
Skład Ruchu Bojanowo: Ziemliński - Kleiber, Jarczewski (75' Stróżyk), Kubacki, Szarzyński (70' Krzyżaniak), K. Cheba, Potoczny, Z. Lipowicz, Szykuła (75' Marczyński), Grzybowski, Lutowicz

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE