Derby powiatu rawickiego
Zespoły spotkały się po raz ostatni we wrześniu 2025 roku w 1/8 Pucharu Polski strefy leszczyńskiej. Wówczas lepsza była Orla. Wygrała 4:1.
W sezonie 2025/2026 Jutrosinianie awansowali z klasy okręgowej do V ligi. W tych rozgrywkach utrzymała się Rawia. Zespoły trafiły do grupy 3. Wyżej w tabeli była Rawia. Miała 17 punktów. Plasowała się w górnej części tabeli. Niżej była Orla. Miała 8 punktów. Ich pierwszy mecz ligowy wypadł w sobotę (17 października). Wydarzeniami na boisku można by obdzielić kilka spotkań ligowych.
Nikt nogi nie odkładał
Kapitalnie w mecz weszli przyjezdni. Świetnie prezentował się Jakub Widerski. Już po minucie oddał bardzo groźny strzał. Piłkę na rzut rożny sparował bramkarz Orli Mateusz Jędryczka.
Ze stałego fragmentu gry dośrodkował Oskar Cierniak. Mikołaj Marszałek uderzył główką w poprzeczkę. Do piłki dopadł Karol Deka. Trafił w słupek. Piłka turlała się wzdłuż linii bramkowej. Instynktem strzeleckim popisał się Jakub Widerski. Skierował piłkę do siatki już w drugiej minucie.
Strzelec pierwszego gola popisał się kapitalną asystą przy kolejnym trafieniu. W ósmej minucie przejął piłkę na lewej flance na wysokości własnego pola karnego. Przebiegł kilkadziesiąt metrów. Dostrzegł wybiegającego za linię obrony Orli Tomasza Pokładka. Zawodnik Rawii pokonał Mateusza Jędryczkę. Było 0:2.
- Goście zadali nam mocne ciosy, my się jednak po nich podnieśliśmy - przyznał po meczu Tomasz Skrzypczak, trener Orli.
Przebudzenie Orli
Miejscowi nie zwiesili głów. Wręcz przeciwnie. Śmielej ruszyli do ataku. Sygnałem ostrzegawczym dla Rawii było uderzenie Mateusza Świątka. Po chwili Mikołaj Niestrawski posłał świetną piłkę do Kacpra Plewy, wychodzącego sam na sam z bramkarzem gości. Napastnik Orli pokonał Michała Wolnego, pocałował herb klubu, a po chwili utonął w objęciach kolegów. W 17. minucie było 1:2.
Miejscowi chcieli pójść za ciosem. W jednej z kolejnych sytuacji Kacper Plewa upadł w polu karnym. Twierdził, że sędzia powinien podyktować rzut karny. Arbiter nie zgodził się z zawodnikiem gospodarzy.
Kolejny gol padł w 36. minucie. Asystował Jakub Smektała. Dostrzegł wychodzącego za obrońców Mateusza Świątka. Zawodnik Orli strzelił bramkę na 2:2. Ten rezultat utrzymał się do przerwy.
- Jako zespół, mimo utraty dwóch goli, zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze w pierwszej połowie. Pochwała za to dla chłopaków. Mimo 0:2 podnieśliśmy się mentalnie. Ostatnio to się nam nie zdarzało - dodał Tomasz Skrzypczak.
Kolejne ciosy
Tuż po rozpoczęciu drugiej części meczu miejscowi mogli trzykrotnie wyjść na prowadzenie. Już w 46. minucie po uderzeniu Igora Górniaka i interwencji Michała Wolnego piłka uderzyła w słupek. Po chwili Mateusz Świątek trafił w boczną siatkę. W 48. minucie Jakub Smektała posłał piłkę za defensorów Rawii. Dostrzegł wychodzącego za obrońców Kacpra Plewa. Napastnik Orli znalazł się w polu karnym. Kąt skrócił Michał Wolny. Bramkarz Rawii wyczuł intencje strzelca i nie dopuścił do przelobowania.
Lepsze wrażenie na początku drugiej części meczu sprawiali gospodarze. Świetnie między słupkami sprawował się jednak Michał Wolny.
Receptę na pokonanie bramkarza rywali znaleźli goście. Przyjezdni wykorzystali swoją sytuację, która zrodziła się z niczego. Adam Spychalski, stojący na połowie Rawii, podał piłkę do obrońcy. Miał ją przejąć Karol Grocholski. Tak się nie stało. Nieporozumienie wykorzystał Jakub Widerski. Wybiegł jeszcze z własnej połowy, uprzedził Karola Grocholskiego i pomknął kilkadziesiąt metrów sam na sam z Mateuszem Jędryczką. Zawodnik Rawii strzelił gola. W 63. minucie było 2:3.
Trener przyjezdnych stopniowo zaczął rotować składem. W 72. minucie za Karola Dekę wprowadził Jana Kowalskiego. Decyzja okazała sie trafna. Nowo wprowadzony napastnik pokonał Mateusza Jędryczkę w 78. minucie. Asystę zanotował Kamil Cugier. Na ławce rezerwowych zapanowała euforia. Wszyscy cieszyli się ze strzelcem gola.
- Przy wyniku 2:4 byłem pewny, że ten mecz mamy wygrany - nie ukrywał po spotkaniu Sebastian Lorek, trener Rawii.
Wielki powrót
Miejscowi nie mieli nic do stracenia. Ruszyli do ataku. Po faulu na wprowadzonym Mateuszu Straburzyńskim, na 24. metrze piłkę ustawił Jakub Smektała. Uderzył precyzyjnie przy słupku. Tuż przed próbującym interweniować Michałem Wolnym piłka jeszcze skozłowała i zatrzepotała w siatce. W 86. minucie gospodarze złapali kontakt. Był już jedynie 3:4. Karol Grocholski chwycił piłkę i ustawił na środku boiska.
Trener gości zarządził zmianę. Z boiska zszedł Sebastian Orłowski. Zgodnie z nowymi przepisami miał na opuszczenie murawy 10 sekund. Nie uczynił tego w tym czasie. Sędzia nie zgodził się na wejście Adama Pawlaka. Rawia grała w dziesiątkę. Wykorzystali to gospodarze.
Jutrosinianie przeprowadzili akcję. Igor Górniak podał do wchodzącego w pole karne Jakuba Smektały. Zawodnik Orli uderzył soczyście z piętnastego metra, a piłka ponownie zatrzepotała w siatce. Było 4:4. Wśród gospodarzy zapanowała euforia. Cieszyli się zawodnicy na murawie, jak i ławka rezerwowych. Dopiero po ponad minucie od zmiany Adam Pawlak mógł wejść na murawę.
Piłkę meczową miał Igor Górniak. W 93. minucie zawodnik gospodarzy znalazł się w polu karnym na siódmym metrze. Otrzymał świetne podanie od Jakuba Smektały. Intencje strzelca wyczuł Michał Wolny. Obronił uderzenie głową rywala i zanotował kapitalną interwencje. Uchronił Rawię przed porażką.
Emocje buzowały
Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:4. Po meczu niektórzy zawodnicy obu ekip przybijali sobie piątki, inni postanowili wdać się w dyskusję z sobą, jak i sędzią. Na murawę weszły służby porządkowe. Jedni się rozdzielali, inni do siebie doskakiwali. Na murawę wbiegł też kibic. Szybko został powstrzymany przez służby porządkowe i wyproszony na trybuny. Zachowanie sympatyka gospodarzy nie umknęło jednak uwadze sędziego. Zostało odnotowane w protokole.
Posypały się też czerwone kartki. Jeszcze przy stanie 2:4 ławkę rezerwowych musiał opuścić Maciej Wiliński, kierownik Orli za niesportowe zachowanie i zbyt głośne niezadowolenie z poczynań sędziego. Po spotkaniu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Błażej Bojanowski, a bezpośrednią czerwoną - Oskar Cierniak za agresywną postawę.
- Emocje były ogromne. Po meczu zrobiło się niepotrzebne zamieszanie. Trzeba było zbić sobie piątki, szanować się, a nie dyskutować - przyznał Tomasz Skrzypczak, trener Orli. - Na murawie była młoda krew. Ktoś pewnie jedno zdanie za dużo użył, poszli chłopacy agresywnie. Trudno mi to ocenić, stałem za daleko. Wiadomo, dzisiaj w czasie meczu byliśmy przeciwnikami, ale poza boiskiem musimy się szanować wszyscy - dodał.
O ocenę wydarzeń po spotkaniu zapytaliśmy także trenera Rawii.
- W tym meczu nikt nikomu nogi nie urwał, nie zachowywał się skandalicznie - przyznał Sebastian Lorek, trener Rawii. - Nie będę nikogo oskarżał. Niektórzy dali za duży upust emocjom. Te incydenty po meczu były niepotrzebne. Były nerwy i emocje w czasie spotkania, to zrozumiałe, ale później trzeba się wyhamować, umieć opanować, a nie ulegać presji. Szkoda bezpośredniej czerwonej kartki Oskara Cierniaka. To ważny zawodnik dla naszej drużyny - dodał.
Jak remis ocenił trener Tomasz Skrzypczak?
- Smak tego remisu jest słodko-gorzki. Musimy spojrzeć jednak w przeszłość. Poprzednie cztery mecze to bilans bez strzelonej bramki, a szesnaście straconych. Ten remis z rozpędzoną Rawią jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Patrząc na liczbę sytuacji, żałujemy, że tego meczu nie wygraliśmy, ale szanujemy ten punkt. Oby takie zaangażowanie było w każdym kolejnym meczu. To klucz, by zbierać punkty, a nawet, jeśli tych punktów w meczu nie ma, bo przeciwnik jest lepszy, to tego zaangażowania nie może zabraknąć. Dzisiaj w tym meczu wszystko było na swoim miejscu. Gratuluję chłopakom, bo piłkarsko w tym spotkaniu obroniliśmy się - podsumował trener Orli.
Czy dla Rawii to cenny punkt?
- Bezpośrednio po meczu ten wynik boli, natomiast mogliśmy zostać skarceni w 93. minucie. Wtedy byłbym załamany. Ten punkt trzeba przyjąć i szanować. Oddaliśmy za dużo pola gry, nie utrzymywaliśmy się przy piłce. Zawodnicy z Jutrosina mają dużą jakość indywidualną. Piłka co chwilę wracała na naszą połowę Widocznie nie byliśmy za dobrze przygotowani biegowo. Rywale byli szybsi, wyprzedzali nas - - ocenił Sebastian Lorek, trener gości. - Brakowało nam dziś kropki nad i. Jak ktoś kiedyś przyznał, że 2:0 to niebezpieczny wynik, okazuje się, że 4:2 także. Mecz dla kibiców zapewne był świetny. Sporo w nim się działo. Osiem bramek rzadko pada. Bardziej niż cieszą cztery strzelone gole, smucą mnie jednak cztery stracone. Mimo wyniku, nasza linia obrony dobrze się dzisiaj spisywała. Chłopacy zostawili zdrowie na boisku. Wyciągniemy wnioski z tego meczu. Nie pozostaje nam nic innego, jak przygotować się do następnego spotkania z Tęczą-Osą Osieczna, które już za tydzień - podsumował.
Orla - Rawia 4:4 (2:2)
0:1 Jakub Widerski (2')
0:2 Tomasz Pokładek (8')
1:2 Kacper Plewa (17')
2:2 Mateusz Świątek (36')
2:3 Jakub Widerski (63')
2:4 Jan Kowalski (78')
3:4 Jakub Smektała (86')
4:4 Jakub Smektała (89')
Skład Orli: M. Jędryczka - P. Przewoźny, P. Wawrzyniak, K. Grocholski, K. Kowalski, A. Spychalski, J. Smektała, M. Niestrawski (81' M. Samol), M. Świątek, I. Górniak, K. Plewa (78' M. Straburzyński)
Skład Rawii: M. Wolny - M. Marszałek (75' J. Skrzypek), S. Orłowski (86' A. Pawlak), A. Lipowczyk (42' K. Nowak), K. Jurdeczka, T. Pokładek (64' P. Biegała), O. Cierniak, J. Widerski, B. Bojanowski, K. Cugier (85' M. Wałoszek), K. Deka (72' J. Kowalski)
Komentarze (0)