Enea AZS Politechnika zatrzymała ofensywę Bochni. Nieprawdopodobny mecz Feyondy Fitzgerald

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Enea AZS Politechnika zatrzymała ofensywę Bochni. Nieprawdopodobny mecz Feyondy Fitzgerald - Zdjęcie główne
Autor: Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań | Opis: Feyonda Fitzgerald była dziś nie do powstrzymania w Bochni.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportEnea AZS Politechnika pędzi dalej przed siebie w PGE Basket Lidze, pokazując w Bochni, jak gra pretendent do strefy medalowej. Poznanianki zgarnęły dziś swoje piąte zwycięstwo w tym sezonie dzięki fenomenalnej dyspozycji Feyondy Fitzgerald oraz ciężkiej pracy Anny Jakubiuk. Wicemistrzynie Polski udowodniły, że sezonowe statystyki to nie wszystko, a o zwycięstwach decydują też ekstra wartości w postaci niesamowitych jednostek.
reklama

Enea AZS goniła Contimax Bochnię jak mogła. Jakubiuk i Fitzgerald imponowały

reklama

Enea AZS Politechnika zgodnie z oczekiwaniami nie miała łatwego zadania w dzisiejszym starciu z Contimaxem Bochnia. Zawodniczki Wojciecha Szawarskiego musiały mocno się natrudzić w pierwszej kwarcie, aby przedzierać się przez bardzo intensywną i fizyczną obronę rywalek, które nie dawały im dojść do głosu czy to na obwodzie, czy to pod samym koszem. Mimo to, wicemistrzynie Polski radziły sobie jednak całkiem nieźle, wykorzystując swoje okazje po szybkim rozegraniu. To był najlepszy sposób na rozmontowywanie defensywy gospodyń.

Contimax Bochnia miał jednak po swojej stronie znakomicie dysponowaną Laurę Stockton, która swoimi punktami nie pozwalała na to, by Enea AZS Politechnika zanadto się oddaliła. Przeciwniczki ekipy z Poznania dzięki niej przetrwały trudny moment w pierwszej połowie pierwszej kwarty i na pięć minut przed końcem złapały odpowiedni balans w swojej grze. Ze swoich akcji pod koszem akademiczek wyciskały maksimum - albo zapewniały sobie oczka agresywnymi wjazdami pod kosz, albo zyskiwały rzuty osobiste. Bochnia była bardzo cwana w swojej grze, a Enea AZS Politechnika przegrywała po dziesięciu minutach 27:20. 

reklama

Nie było to niczym dziwnym. Drużyna Wojciecha Szawarskiego zaczęła wyglądać na nieco onieśmieloną - brakowało jej kreatywności w ataku i dochodzenia do czystych pozycji rzutowych. Na domiar złego Contimax wyeliminował na długie momenty atuty najwyższych koszykarek Enei AZS Politechniki czyli Laury Miskiniene oraz G'mrice Davis. Przez to wicemistrzynie Polski nie mogły zyskać pełnej kontroli nad spotkaniem oraz zapewniać sobie punktów z ponowień. Obrona Bochni była zwarta, zgrana i agresywna. Anna Jakubiuk robiła jednak wszystko, co tylko mogła, by zbijać różnice punktowe i pchać drużynę do comebacku. 

Była koszykarka VBW Gdynia była wiodącą postacią w ofensywie i to ona odegrała kluczową rolę w tej fazie gry po stronie akademiczek. Weteranka brylowała w szybkich atakach, które napędzały zbiórki w defensywie po częstych, nietrafionych rzutach dystansowych gospodyń. Tym sposobem po pięciu minutach zdołano zbić różnicę w wyniku do 35:33. MOSIR Bochnia już nie zachwycał w ataku tak jak wcześciej, a jej obrona kilka razy miała szczęście, że akademiczki myliły się z dogodnych pozycji rzutowych.

reklama

Ostatecznie na przerwę wicemistrzynie kraju schodziły przegrywając 44:48 i to właśnie pomyłki spod kosza czy przy czystych pozycjach trzypunktowych uniemożliwiały wyjście na prowadzenie. Feyonda Fitgerald, Anna Jakubiuk i Laura Miskiniene ciężko pracowały nad uzyskaniem prowadzenia, ale Contimax miał po swojej stronie przed przerwą znakomicie dysponowaną Britney Jones, która przy wsparciu Bożeny Puter wyciągnęła swój zespół z opersji.

Contimaxowi zabrakło paliwa. Enea AZS zagrała jak rasowe weteranki

Contimaxowi Bochni po powrocie na parkiet w dalszym ciągu zdawało się brakować paliwa, podczas gdy Enea AZS Politechnika błyskawicznie wyszła na prowadzenie. Ofensywny duet Jakubiuk-Fitzgerald był nie do zatrzymania i to dzięki niemu akademiczki mogły momentami zasmakować prowadzenia w meczu. Z czasem swoje punkty dorzuciła także G'mrice Davis oraz wreszcie Jovana Popović, która doprowadziła do pierwszej tak dużej przewagi w meczu dla akademiczek. 

reklama

Contimax zatrzymał się w ataku na sześciu punktach w trzeciej kwarcie, podczas, gdy Enea AZS Politechnika na minutę przed jej końcem miała ich aż 19. Role się odwróciły i to liderki zespołu z Bochni starały się zwiększyć szanse zespołu przynajmniej na remis, ale ich wysiłki doprowadziły do tego, że akademiczki prowadziły 64:59. Choć rzuty gospodyń wpadały ze zmiennym szczęściem absolutnie nie należało lekceważyć Peoples, Stockton i Kosalewicz. 

Na początku ostatniej kwarty zawodniczki z Bochni coraz bardziej gasły w oczach, a Enea AZS Politechnika w swoim stylu włączyła wyższy bieg. Akademiczki złapały drugi oddech i przede wszystkim wreszcie przebudziły się inne zawodniczki na czele z Jovaną Popović, która wzięła na siebie ciężar punktowania. Poznanianki zaprezentowały się też ze znakomitej strony w defensywie - bardzo ofiarnie walczyły o każdy odbiór, każdy przechwyt i każdą zbiórkę. Czuły jakby zwycięstwo miały w garści i nie zamierzały dopuścić do comebacku Contimaxu Bochnia.

Na pięć minut przed końcem Enea AZS Politechnika prowadziła 74:64, a tak względnie dobry wynik dla Bochni był efektem ponownej, świetnej dyspozycji Laury Stockton, która dwoiła i troiła się, by utrzymać zespół na powierzchni. Akademiczki zawsze jednak znajdowały sposób, by podtrzymać przewagę. Gra przestała się opierać na Fitzgerald i Jakubiuk, a ponadto z minuty na minutę rozkręcały się kolejne zawodniczki. Jednak wolicjonalność koszykarek Contimaxu nie pozwoliła na to, by gościnie mogły być pewne zwycięstwa do samego końca.

Ostatecznie jednak charakter, determinacja i waleczność gospodyń okazały się niewystarczające do tego, by zaszkodzić Enei AZS Politechnice. Drużyna Wojciecha Szawarskiego zachowała maksymalną czujność w końcówce i zarządziły nią jak na wicemistrzynie przystało. Finałowe rzuty nie mogły należeć do nikogo innego jak do Feyondy Fitgerald, która w obłędnym stylu poprowadziła zespół do zwycięstwa 86:77 sama wbijając gwoździe do trumny Contimaxu MOSIR Bochnia.

 

Enea AZS Politechnika Poznań - Contimax MOSIR Bochnia 86:77 (27:20, 21:24, 11:20, 18:22)

 

Bochnia: Peoples (14 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty), Stockton (19 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty), Kosalewicz (9 punktów, 8 zbiórek, 1 asysta), Jones (13 punktów, 2 zbiórki), Dżochowska (8 punktów, 3 zbiórki), Dubniuk (6 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Puter (5 punktów, 1 zbiórka), Marcinkowska (3 punkty, 5 zbiórki, 2 asysty), 

Enea AZS: Fitzgerald (35 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty), Davis (9 punktów, 9 zbiórek), Miskiniene (9 punktów, 9 zbiórek), Jakubiuk (17 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty), Piasecka (3 punkty, 3 zbiórki, 3 asysty), Pszczolarska (2 punkty, 6 zbiórek, 1 asysta), Popović (10 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Puzio (1 zbiórka), Haegenbarth (2 punkty, 2 zbiórki).  

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo