Gole, kartki, gra w osłabieniu, przewrotka i oddychanie rękawami. Mecz godny lidera i wicelidera w Jutrosinie [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Gole, kartki, gra w osłabieniu, przewrotka i oddychanie rękawami. Mecz godny lidera i wicelidera w Jutrosinie [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: D. Bela
Zobacz
galerię
167
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportCzołowe zespoły Red Box klasy okręgowej, gr. 4 spotkały się Jutrosinie. Lider podejmował wicelidera. Wydarzeń na boisku przez całe starcie było tyle, że można by nimi obdzielić co najmniej kilka spotkań.
reklama

Po 21. kolejkach Orla była na czele Red Box klasy okręgowej, gr. 4. Zgromadziła 45 punktów. Tuż za nią był PKS Racot. Miał tylko punkt mniej. W pierwszym meczu zespołów wygrali Jutrosinianie. Było 3:1.

Mecz przez duże "M"

Piłkarze obu ekip wyszli w towarzystwie dzieci. W sobotnie popołudnie (18 kwietnia 2026 r.) zespoły były bojowo nastawione, a zawodnicy pozostawili sporo zdrowia na boisku. Na prowadzenie wyszli goście. Odpowiedział trafieniem wyrównującym Mateusz Świątek. Asystą popisał się Jakub Smektała. 

W pierwszej połowie bardzo aktywny w polu karnym rywali był Mateusz Wachowiak. Uderzał głową, nogą, raz pokusił się też o przewrotkę. Na posterunku był jednak bramkarz gości.

Przyjezdni też odnotowali kilka groźnych sytuacji pod bramką Orli. Marcin Naskręt miał co robić. W jednej sytuacji centymetrów zabrało, by bramkarz Orli został przelobowany. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 1:1. 

reklama

Wysoka intensywność, czerwona kartka i piorunująca końcówka

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej. To przyjezdni zadali cios. Po 55. minutach było 1:2. Z upływem czasu uwidoczniła się przewaga Orli. Miejscowi grali z pasją.

- Ja wiem, że będzie dobrze - krzyknął jeden z sympatyków Orli. 

Miał rację, choć zwycięstwo rodziło się w bólach. W 66. minucie było już 2:2. Gol padł w szczęśliwych okolicznościach. Po podaniu Jakuba Smektały do Kamila Kowalskiego ten dopadł do piłki na linii końcowej. Wybił ją w boisko. Trafił w obrońcę gości. Zawodnik z Racotu przypadkowo skierował piłkę do własnej bramki. 

W 88. minucie murawę musiał opuścić Maksymilian Szymkowiak. Zawodnik gospodarzy wszedł na boisko w drugiej połowie spotkania. Po osiemnastu minutach z niego zszedł. Po tym, jak pomocnik obejrzał drugi żółty kartonik, sędzia wyciągnął też czerwony. Orla grała w dziesięciu.

reklama

Zazwyczaj zdekompletowany zespół stara się obronić wynik. Inaczej podeszli do tego gospodarze. Przyjezdni, mimo gry z przewagą zawodnika, oddychali rękawami. Nie mieli już sił do ataku. Orla nabrała animuszu.

W 93. minucie gola na 3:2 strzelił Mateusz Wachowiak. Po kilkudziesięciu sekundach mogło być 4:2 po uderzeniu Mateusza Świątka, ale intencje strzelca wyczuł bramkarz. W 95. minucie Jakub Smektała wyszedł sam na sam z bramkarzem. Biegł z połowy boiska. Przed polem karnym dostrzegł Mateusza Świątka, a temu nie pozostało nic innego jak dopełnić formalności. Strzelec gola na 4:2 ruszył w stronę kibiców. Na trybunach zapanowała euforia. Sympatycy Orli wiedzieli, że zespół utrzymał pierwszą pozycję w tabeli.

- Dwa razy przegrywaliśmy mecz i dwa razy się podnieśliśmy, co świadczy o super podejściu zespołu. Nikt po pierwszej bramce nie zwiesił głowy. Doprowadziliśmy do remisu. Znowu straciliśmy bramkę na 1:2. Podnieśliśmy głowę, poszliśmy po swoje. Zespół jest charakterny. Gole nie deprymują i to świetnie - podkreślił w pomeczowym wywiadzie Tomasz Skrzypczak, trener Orli. - Mecz się świetnie oglądało. Uważam, że po pierwszej połowie jakbyśmy schodzili przy rezultacie 5:2 dla nas, to uważam, że byłby to wynik sprawiedliwy. Mieliśmy więcej stuprocentowych sytuacji od rywala. 

reklama

Trener Skrzypczak zgodził się, że mimo gry w osłabieniu, to jego podopieczni pokazali, że bardziej zależało im na trzech punktach.

- W końcówce regulaminowego czasu nasz zawodnik szybko zobaczył dwie żółte kartki. Zdarza się. Dwa razy wszedł mocniej, zobaczył kartki. Nie ma dyskusji. Czułem, że to nie jest dla nas koniec meczu. Mówiłem, że pomimo tej gry w osłabieniu, jesteśmy dobrze przygotowani. Na boisku zrobiło się więcej przestrzeni. Z przyjemnością oglądało się ten mecz. O wynik byłem spokojny. Nasza ofensywa jest mocna. Trzeba też pochwalić, że chłopacy w obronie przerywali akcje rywali i dobrze otwierali grę. Mimo utraty dwóch goli, w defensywie spisaliśmy się jak trzeba - dodał. - Cieszy, że kibice są na trybunach, wspierają zespół, pojawiają się pozytywne okrzyki. To chłopaków mobilizuje - podkreślił.

reklama

Orla pozostaje liderem

W 22. kolejce Tęcza-Osa Osieczna przegrała z Pogonią Śmigiel 1:2. To świetna wiadomość dla Orli. Przed rozpoczęciem kolejki ekipa z powiatu leszczyńskiego miała tyle samo punktów co PKS Racot. Jutrosinianie odskoczyli grupie pościgowej. Mają już cztery punkty przewagi. Przed zespołem pozostało osiem spotkań do zakończenia rozgrywek. 

- Musimy grać z meczu na mecz. Liga jest jeszcze długa i trzeba robić swoje. Nic się nie zmienia w naszym nastawieniu i podejściu do treningu. Za tydzień gramy w Krzywiniu. Na ten moment to jest dla mnie najważniejsze - podsumowuje trener Skrzypczak. 

Mecz w Krzywiniu z Promieniem zaplanowano 25 kwietnia. Jego początek o godz. 16.00.

Orla - PKS 4:2 (1:1)

Bramki:
0:1 Michał Waliszewski (14')
1:1 Mateusz Świątek (24')
1:2 Oliwier Grześkowiak (55')
2:2 samobójcza (66')
3:2 Mateusz Wachowiak (93')
4:2 Mateusz Świątek (95')

Skład Orli: M. Naskręt - S. Herman, A. Spychalski, K. Grocholski, P. Przewoźny (65' Sz. Tyca), M. Samol, I. Górniak (70' M. Szymkowiak), J. Smektała, K. Kowalski, M. Świątek (96' J. Szymanowski), M. Wachowiak

Skład PKS-u: A. Lehmann - J. Nowacki, K. Koczorowski, J. Biały, O. Grześkowiak (77' I. Różański), M. Waliszewski, M. Szczerbal (70' P. Bartkowiak), G. Dominiczak (80' A. Banaszak), H. Matyja, J. Sobkowiak, J. Nijaki

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
reklama
reklama
logo