Od siedmiolatki na macie do mistrzostw świata. Natasza Cichoszewska ma marzenia, o które walczy każdego dnia

Opublikowano:
Autor:

Od siedmiolatki na macie do mistrzostw świata. Natasza Cichoszewska ma marzenia, o które walczy każdego dnia - Zdjęcie główne
Autor: Media Społecznościowe Rawickiego Klubu Karate Surem

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportZaczynała trenować karate jako siedmiolatka. Dziś, mając 20 lat, reprezentuje Rawicki Klub Karate Surem, zdobywa medale na międzynarodowych turniejach i mierzy się z najlepszymi zawodniczkami. Za sportowymi sukcesami Nataszy Cichoszewskiej kryją się jednak nie tylko godziny treningów i ambicja, ale również chwile zwątpienia, ogromne wsparcie mamy oraz marzenie, które wykracza poza kolejne miejsce na podium.
reklama

Wszystko zaczęło się, gdy miała siedem lat

Nie każda pasja, która pojawia się w dzieciństwie, zostaje z człowiekiem na długie lata. W przypadku Nataszy Cichoszewskiej karate okazało się jednak czymś więcej niż tylko kolejnymi zajęciami. Pierwsze treningi rozpoczęła w wieku zaledwie siedmiu lat, a dziś ma za sobą starty na najważniejszych imprezach, medale mistrzostw Polski i sukcesy na międzynarodowych zawodach.

Co sprawiło, że właśnie ta dyscyplina stała się tak ważną częścią jej życia?

-  Szczerze? To trudne pytanie. Zaczęłam trenować karate, mając zaledwie siedem lat i od tamtej pory jest ze mną cały czas - opowiada Natasza. - Żadna inna dyscyplina sportu, czy to piłka ręczna czy pływanie nie zdołało wybić karate w mojej głowy. Od zawsze czułam się po prostu sobą na macie. Najbardziej pamiętną chwilą dla mnie była możliwość usłyszenia dopingu swoich bliskich podczas walk w trakcie mistrzostw świata we wrześniu 2026 roku. Nie często się zdarza by tak wielka impreza była organizowana w Polsce, przez co te mistrzostwa były nadzwyczajne. Sama atmosfera w kadrze była magiczna. Był to po prostu cudowny tydzień, który będę wspominać bez końca. Sam fakt występowania w swoim kraju z orzełkiem na piersi przed swoją rodziną i wspierającą kadrą jest czymś pięknym - dodaje.

reklama

Przez lata zmieniały się jej doświadczenie, umiejętności i sportowe cele. Jedno pozostało jednak niezmienne - chęć dalszego rozwoju. Dziś zawodniczka Rawickiego Klubu Karate Surem może pochwalić się imponującym dorobkiem, a jej nazwisko pojawia się w wynikach zarówno krajowych, jak i międzynarodowych imprez. Na koncie ma między innymi brązowe medale mistrzostw Polski seniorów oraz Polish Open, trzecie miejsce w Grand Prix Slovakia, a także złoto Polish Open z 2022 roku. Trzykrotnie, w latach 2022–2024, stawała również na najwyższym stopniu podium mistrzostw Polski w karate juniorów młodszych, juniorów i młodzieżowców. To jednak nie koniec. W 2024 roku zajęła siódme miejsce podczas mistrzostw Europy kadetów, juniorów i zawodników U21 w Tbilisi. W 2026 roku uplasowała się na piątej pozycji w World University Championships w kategorii kumite kobiet do 68 kilogramów.       

reklama

Za tymi wynikami stoją lata konsekwentnej pracy. Sportowa droga zawodniczki Suremu pokazuje, że nawet jeśli zaczyna się od dziecięcej ciekawości, z czasem może prowadzić na areny, na których rywalizują najlepsi.

Mistrzostwa świata, które zostają w pamięci

Dla sportowca występ na mistrzostwach świata to wyjątkowe doświadczenie. Możliwość reprezentowania swojego kraju, spotkania zawodników z różnych części świata i rywalizacji na najwyższym poziomie pozostaje w pamięci na długo. Natasza, zapytana o to, co najbardziej zapamiętała z takiego wyjazdu, nie wskazuje konkretnej walki ani wyniku. Najmocniej utkwiły jej w pamięci atmosfera oraz wsparcie, jakie otrzymała od trenerów i całej reprezentacji.

- Myślę, że atmosferę. Ten wyjazd był naprawdę magiczny. Chyba pierwszy raz poczułam wtedy wsparcie ze strony trenerów kadry, jak i samej kadry. To było wspaniałe uczucie. Reprezentowanie swojej kadry w swoim kraju jest pięknym przeżyciem. Można spojrzeć na trybuny, dostrzec swoją rodzinę, a obok kadrę narodową, która wspiera i kibicuje. To wspaniałe - wspomina zawodniczka.

reklama

W sporcie, w którym o końcowym wyniku potrafią zdecydować detale, wsparcie otoczenia ma ogromne znaczenie. Za zawodnikiem stoją nie tylko trenerzy i przygotowanie fizyczne, ale również ludzie, którzy wierzą w niego wtedy, gdy sam zaczyna mieć wątpliwości. Właśnie takie momenty sprawiają, że sportowe doświadczenia nabierają szczególnego znaczenia. Medal można postawić na półce, ale emocje związane z reprezentowaniem kraju i poczucie, że nie jest się na macie samemu, pozostają znacznie dłużej.

Medal, który przypomina jej, na co ją stać

W dorobku Nataszy nie brakuje sukcesów, ale nie każdy medal ma dla niej taką samą wartość. Czasem najważniejsze okazują się osiągnięcia, które przychodzą w trudnych okolicznościach i pokazują zawodnikowi, że potrafi więcej, niż sam przypuszcza. Szczególne miejsce w jej pamięci zajmuje brązowy medal zdobyty podczas 45. Grand Prix Slovakia. Nie chodzi wyłącznie o wynik. Natasza doskonale pamięta, z jakimi odczuciami wychodziła wówczas na matę.

reklama

- Pamiętam, że w momencie, gdy wychodziłam na matę miałam dużo wątpliwości. W kółko rozgrzewałam się i stygłam przez opóźnienia. Nigdy wcześniej też nie zdobyłam medalu na tych zawodach, przez co muszę przyznać, brakowało mi pewności siebie. Nigdy nie zapomnę uczucia, które towarzyszyło mi w ostatnich sekundach walki o ten brązowy medal. Ciężko było mi uwierzyć w sukces - podkreśla Natasza.

To właśnie ta historia pokazuje, że pewność siebie nie zawsze pojawia się przed startem. Czasem przychodzi dopiero wtedy, gdy zawodnik mimo niepewności wychodzi do walki i daje z siebie wszystko Podobne znaczenie ma dla niej złoty medal Polish Open. To międzynarodowe zawody, na których rywalizacja jest wymagająca, a konkurencja mocna.

- Polish Open jest turniejem takiej samej rangi jak Grand Prix Slovakia, często jednak pojawiałam się tam poza podium. Udało mi się pokonać tam przeciwniczki, z którymi zmagałam się już dużo wcześniej, jednak nigdy nie mogłam sobie z nimi poradzić. W dniu swojej wygranej nie docierało do mnie, co zdołałam zrobić. Pamiętam, że dopiero następnego dnia rano, gdy spojrzałam na puchar oczy napełniły mi się łzami szczęścia - przyznaje.

Takie osiągnięcia potrafią zmienić sposób patrzenia na własne możliwości. To, co wcześniej wydawało się odległym celem, nagle staje się rzeczywistością. Pozostaje jednak pytanie, jak pogodzić sportowe ambicje z pozostałymi obowiązkami i nie zatracić przy tym radości z tego, co się robi.

Treningi, studia i walka z czasem

Praca zawodniczki nie kończy się wraz z ostatnim pojedynkiem. Poza przygotowaniami do zawodów są jeszcze nauka, codzienne obowiązki, wyjazdy i zgrupowania. Im bardziej napięty staje się sportowy kalendarz, tym trudniej znaleźć czas na wszystko. Natasza studiuje zaocznie, co ułatwia jej łączenie edukacji z karate. Nie oznacza to jednak, że zawsze jest łatwo. Szczególnie wymagające bywają miesiące, w których kolejne wyjazdy nakładają się na siebie.

- Trzeba przyznać, że czasami jest to ciężkie, szczególnie gdy w danym miesiącu nakłada się dużo wyjazdów. Tak też wyglądał wrzesień, w którym mieliśmy zgrupowania kadry, zawody Series A w Salzburgu oraz same mistrzostwa świata. Dzięki studiowaniu zaocznie nie mam problemu z treningami. Czasem jednak przychodzą momenty, w którym trzeba ustalić priorytety i się ich trzymać, mimo że bywa to trudne - mówi.

W sporcie na wysokim poziomie nie wystarczy sam talent. Potrzebne są regularność, cierpliwość i umiejętność organizowania własnego czasu. Ważną rolę odgrywają także trenerzy, którzy pomagają zawodnikom rozwijać się i podejmować kolejne wyzwania.

–  Trener jest jednym z najważniejszych czynników rozwoju sportowego. Staje się on wzorcem, tym bardziej dla młodszych zawodników. Po czasie jest on nie tylko już instruktorem, ale osobą, która jest przy tobie zawsze, czy tego potrzebujesz czy też nie. Bycie trenerem to coś więcej, niż prowadzenie treningów, to ciągłe poświęcenie - zaznacza.

Jedna osoba, na którą zawsze może liczyć

Za sportowymi sukcesami często stoją ludzie, których nazwiska nie pojawiają się w tabelach wyników. To oni towarzyszą zawodnikom podczas wyjazdów, wspierają ich po nieudanych startach i przypominają, że jedna porażka nie przekreśla całej drogi. Dla Nataszy taką osobą jest jej mama. Co wyjątkowe, ona również trenuje karate. Można więc powiedzieć, że obie od lat dzielą tę samą pasję, choć ich początki wyglądały nieco inaczej. Mama rozpoczęła treningi jako osoba dorosła, a Natasza jako dziecko.

Dziś ich relacja to coś więcej niż wspólne zainteresowanie sportem.

- Moim największym wsparciem od zawsze jest moja mama. Zaczynałyśmy naszą przygodę z karate razem, z tą różnicą, że ona jako osoba dorosła, a ja jako dziecko. Od samego początku jest przy mnie na każdym kroku tej niesamowitej drogi. Nie brakuje jej na zawodach, w tych lepszych momentach jak i tych gorszych. Wyciąga mnie z wątpliwości i niepewności, które niestety w życiu sportowca pojawiają się często. Myślę, że gdyby nie jej wsparcie, nie byłabym w miejscu, w którym jestem teraz. Nie jest osobą, która będzie ciągle głaskać po głowie i mówić, że nic się nie stało. To właśnie moja mama pcha mnie po jeszcze więcej, gdy nie mam siły. Każdy mój sukces jest podziękowaniem za każdy moment, w którym była przy mnie, gdy tego potrzebowałam najbardziej. Cieszę się, że mogę dzielić swoją pasję właśnie z nią - wspomina.

W sporcie, w którym nie każdy start kończy się sukcesem, takie wsparcie może być bezcenne. Pomaga przejść przez słabsze momenty, odnaleźć motywację i ponownie stanąć do walki. Bo choć na macie o wyniku decyduje zawodnik, poza nią rzadko dochodzi do wszystkiego sam.

Największym celem jest nie tylko medal

Przed Nataszą kolejne wyzwania i marzenia, które chce realizować. Wśród najważniejszych znajdują się medale mistrzostw Europy i świata, a także sukces na zawodach organizowanych przez Światową Federację Karate WKF. Jest jednak coś jeszcze, co dla 20-latki ma szczególne znaczenie. To umiejętność docenienia własnej pracy i poczucie, że osiągnięcia naprawdę dają satysfakcję.

- Myślę, że najbardziej oczywistą odpowiedzią są tutaj medale mistrzostw świata i mistrzostw Europy, w moim przypadku jest to też wymarzony medal WKF. Każdy sportowiec marzy o tak cennych osiągnięciach. Jednak uważam też, że każdy z nas sportowców zmaga się z poczuciem spełnienia. Często dzieje się tak, że nieważne co osiągniemy, wydaje nam się to zbyt małe. Z jednej strony dobrze, pragniemy więcej, z drugiej strony jednak zapominamy czasem docenić to, co udało nam się już osiągnąć. Mimo ciągłych ambicji, chciałabym móc się zatrzymać i zauważyć wartość swoich dotychczasowych osiągnięć. - przyznaje.

To słowa, które pokazują mniej oczywistą stronę sportowej kariery. Ambicja pozwala stawiać sobie coraz wyższe cele, ale niekiedy sprawia również, że nawet duże sukcesy szybko stają się przeszłością, a w głowie pojawia się już myśl o kolejnym wyzwaniu. Natasza chce walczyć o następne medale, ale jednocześnie nauczyć się dostrzegać, jak daleko zaszła. Po ponad dekadzie treningów ma za sobą sukcesy, które jeszcze kilka lat temu mogły wydawać się odległym marzeniem. Jej sportowa droga wciąż trwa. Przed nią kolejne starty, kolejne wyzwania i kolejne okazje, by udowodnić sobie, że ciężka praca przynosi efekty. Niezależnie jednak od tego, co przyniosą następne zawody, jedno pozostaje niezmienne: karate, które pojawiło się w jej życiu, gdy miała siedem lat, nadal wyznacza kierunek, w którym chce podążać. A być może największym sukcesem będzie dla niej nie tylko medal zdobyty na światowej arenie, ale również moment, w którym spojrzy na wszystkie dotychczasowe osiągnięcia i z pełnym przekonaniem uzna, że naprawdę ma powody do dumy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo