To, że koncert Stowarzyszenia Orkiestra Dęta Miejska Górka w hali widowiskowo-sportowej w Miejskiej Górce będzie się cieszył dużym zainteresowaniem było pewne. Ale i tym zainteresowanie wydarzeniem znów zaskoczyło organizatorów. Bilety rozeszły się ekspresowo w kilka dni - nie trzeba było nawet wywieszać okolicznościowych plakatów.
Ze względu na skalę i zainteresowanie koncert musiał zostać zgłoszony jako impreza masowa. Postarano się także o jeszcze dodatkową pulę biletów, a i ta zniknęła w oka mgnieniu. Tym samym sala została wypełniona dosłownie po brzegi, a by tysięczna publiczność miała na czym siedzieć - krzesła pożyczono z kilku powiatów.
Wszystko jednak się udało i koncert na pewno wart był wszelkich starań. Jak zaznaczał kapelmistrz Damian Ruskowiak - specjalnie na tę okazję przygotowano prawdziwą muzyczną ucztę pełną nie tylko nastrojowych utworów, piosenek o miłości, ale także tych pełnych niesamowitej energii.
Gwiazdy na scenie, przepiękne polskie utwory i hity wszechczasów
Wieczór otworzyła „przystawka” w postaci tradycyjnego marsza „Wiwat” Leona Landowskiego, pod batutą drugiego kapelmistrza Huberta Skórnickiego.
Orkiestra nie wystąpiła sama. Blasku wydarzeniu dodali znakomici soliści: Michał Bober (wokalista i menedżer artystyczny, od lat związany z wrocławską sceną kulturalną oraz Radiem RAM, finalista 11. edycji „The Voice of Poland”) oraz Paulina Gołębiowska (wokalistka jazzowa, soulowa i popowa, pianistka oraz autorka tekstów, półfinalistka 12. edycji „The Voice of Poland”) razem z muzykami zaserwowali publiczności repertuar, który rozpiętością gatunkową mógłby obdzielić kilka festiwali.
Widzowie usłyszeli, m.in.:
- nagrodzony Oscarem i Grammy utwór „Can You Feel the Love Tonight” z „Króla Lwa”,
- energetyczny klasyk „Take on Me” zespołu a-ha oraz hit Tiny Turner "Simply the best",
- nieśmiertelne polskie przeboje Zbigniewa Wodeckiego, Czesława Niemena i Anny Jantar,
- motywy znane z popularnych seriali JAG i Gliniarze z Beverly Hills,
- "Die With A Smile" z repertuaru Lady Gagi i Bruno Marsa,
- finałowe, porywające „The Time of My Life” oraz hymn „We Are the World”.
Ludzie z pasją: Od 8 do 80 lat
Poszczególne występy przeplatane były anegdotami i ciekawostkami dotyczącymi orkiestry i jej bogatej historii.
Dyrektor Ośrodka Kultury Sportu i Aktywności Lokalnej w Miejskiej Górce, Joanna Kempa, podkreślała, że największą wartością orkiestry są ludzie, którzy ją tworzą.
- To osoby pełne pasji, zaangażowania i samodyscypliny, wkładające ogrom pracy w to, co robią, aby nieustannie podnosić poziom artystyczny zespołu. Dlatego proszę o wielkie brawa, nie tylko dla muzyków, którzy dziś występują przed państwem, ale również dla tych wszystkich, którzy tworzyli orkiestrę na przestrzeni tych 100 lat - mówiła.
Zaznaczano także, że zespół to wielopokoleniowa rodzina, co najlepiej obrazują postacie muzyków: najstarszego, pana Tadeusza Barteczki, który ma 80 lat (z czego 66 spędził w orkiestrze!) oraz najmłodszego, 8-letniego Bruna Jaśka.
Prezes orkiestry, Szymon Drabik, sprawujący swoją funkcję od 18 lat, z kolei nie krył dumy z profesjonalizacji zespołu. Chwalił tych, którzy tworzą go od lat, tych którzy dziś wystąpili po raz pierwszy oraz tych, którzy poświęcają swój czas na szkolenie nowych muzyków. Zdradził, że mimo statusu amatorskiego, orkiestra dąży do najwyższego poziomu artystycznego, co potwierdzają m.in. nowe inwestycje, jak zakup nowoczesnych pulpitów koncertowych sprowadzanych aż z Wielkiej Brytanii.
Zamiast Nowego Jorku - kierunek Barcelona!
Podczas koncertu padły ważne słowa dotyczące planów zespołu. Choć z przyczyn finansowych (koszt ok. 450 tys. zł) nie doszedł do skutku wymarzony wylot do Nowego Jorku na Paradę Pułaskiego, zebrane środki nie przepadły. Dzięki zbiórce internetowej i sprzedaży gadżetów (łącznie blisko 40 tys. zł) orkiestra rusza na podbój Europy.
Już we wrześniu muzycy z Miejskiej Górki polecą do Hiszpanii, by wziąć udział w IX Międzynarodowym Festiwalu i Konkursie Orkiestr Dętych „Golden Sardana” w Barcelonie.
Koncert orkiestry trwał blisko dwie godziny, a publiczność wciąż nie miała dość. Nie obyło się oczywiście bez bisu, a burmistrz Miejskiej Górki Karol Skrzypczak przyznał, że takiego wydarzanie nie było jeszcze w historii istnienia obiektu. Zadeklarował także, że postara się, by za rok koncert orkiestry odbył się z jeszcze większym rozmachem.