Najpierw o kościele, teraz o cmentarzu
- Słyszałem o tym wcześniej i chciałem to jakoś ulokalnić. A jako, że niemiecki lubię, to zacząłem tłumaczyć. Przetłumaczyłem tekst w minione wakacje, we wrześniu miałem praktyki, więc całość dałem pani Rychlik w październiku. W marcu otrzymałem go po poprawkach. Skontaktowałem się z panem Pawłowskim i dzięki jego pomocy udało się to opublikować - relacjonował wówcza bojanowianin.
- Dowiedziałem się od niego, że cmentarz przy kościele w Gołaszynie jest otwarty, można po nim chodzić. Byłem tam kilkanaście razy. Mam paru znajomych w Gołaszynie, nie wiedzieli wiele o jego historii, mimo że jest to jeden z bliższych świadków historii w gminie. Przeczytałem więc znane i dostępne powszechnie opracowania, a z nieczytelnych grobów zrobiłem "kalkę", żeby odczytać. Tablica łacińska była najtrudniejsza do zrozumienia, ale niektórych słów dało się domyślić przez powiązania z innymi językami. Reszta to były już poszukiwania w źródłach i takie smaczki, jak podpisy kamieniarskie P. Rohra - opowiada Adam.
- W połączeniu z zabiegami księdza proboszcza o remont kościoła, pomyślałem że zrobię projekt, no więc jest - kwituje skromnie młody bojanowianin.