Ekstremalne sprzątanie „pod napięciem”
Oczyszczalnia ścieków to organizm, który nigdy nie sypia. Pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Właśnie dlatego, gdy dno reaktora głównego wymagało pilnego czyszczenia, nie można było po prostu „wyłączyć korków”. Konieczne było zatrudnienie specjalistycznej firmy nurkowej.
- Trzeba było tak zorganizować pracę, żeby można było dno reaktora głównego wyczyścić przy pełnej pracy oczyszczalni. Jedynym sposobem było zanurzenie się w ściekach, chodzenie po dnie reaktora i czyszczenie - tłumaczy Anna Głowacz, prezes spółki Wodociągi Gminne Pakosław.
Prezes relacjonuje, że w akcji brała udział czteroosobowa grupa specjalistów. Praca w takich warunkach to ogromne wyzwanie fizyczne i techniczne. Nurek, odcięty od świata zewnętrznego, polega wyłącznie na radiowym kontakcie i potrójnym zabezpieczeniu dopływu tlenu. W mętnej cieczy nie widzi niemal nic - musi polegać na dotyku.
Kosztowna bezmyślność. Ile płacimy za błędy w toalecie?
Anna Głowacz wyjaśnia, że niewłaściwe korzystanie z kanalizacji to nie tylko problem techniczny, ale przede wszystkim finansowy, który uderza w budżet spółki, a ostatecznie - w portfele mieszkańców. Wynajęcie ekipy nurków to koszt rzędu 12.000 zł za jeden dzień pracy. Cała operacja trwała blisko tydzień.Wylicza także kolejne wydatki, które generują zatory:
- Naprawy pomp - w ubiegłym roku serwis kosztował aż 200 000 zł.
- Czyszczenie sieci (WUKO) - ponad 70 000 zł rocznie.
- Monitoring i awarie - nieplanowane koszty związane z usuwaniem poważnych zatorów.
Od chusteczek po... zdechłe kury
Lista „skarbów” wyławianych z kanalizacji w Pakosławiu jest długa i momentami szokująca. Największym wrogiem oczyszczalni są pozornie niewinne produkty higieniczne.
- Największą naszą zmorą są chusteczki nawilżane. Nawet jeśli na opakowaniu jest napisane, że można je wrzucać - nie wolno tego robić. One mają włókna syntetyczne, które nie rozpuszczają się w wodzie - ostrzega Anna Głowacz.
W kuchni największym problemem jest tłuszcz, który w kontakcie z zimną wodą twardnieje i tworzy „twarde jak beton” zatory. Jednak to znaleziska z sieci kanalizacyjnej budzą największe zdumienie. Pracownicy wyławiali już mopy, pędzle, ubrania, a nawet... zwierzęta.
- Najdziwniejsza rzecz? Kura. Zdechła kura. To jest niesamowite, że nawet takie rzeczy są wyławiane - wspomina prezes wodociągów.
Co może trafić do toalety?
Zasada jest prosta i warto ją zapamiętać, aby uniknąć awarii własnej rury i kosztownych remontów w gminie. Do toalety powinien trafiać wyłącznie papier toaletowy oraz produkty przemiany materii.W kuchni należy pamiętać o sitkach w zlewach, które zatrzymają resztki jedzenia, a zużyty olej najlepiej przelewać do butelki i oddawać do punktów selektywnej zbiórki, zamiast wylewać go do zlewu. Do kanalizacji nie powinny trafiać także fusy z kawy i herbaty, obierki warzyw, chemikalia, farby, czy rozpuszczalniki.
Jak podsumowuje Anna Glowacz, dbanie o to, co spłukujemy, to nie tylko kwestia ekologii, ale również realna oszczędność i bezpieczeństwo dla całej społeczności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.