Dramatyczne chwile rawickiego radnego. "Zmieściliśmy się w krytycznym oknie dwóch godzin"

Opublikowano:
Autor:

Dramatyczne chwile rawickiego radnego. "Zmieściliśmy się w krytycznym oknie dwóch godzin" - Zdjęcie główne
Autor: udostępnione przez M. Grześkowiaka | Opis: Aktualnie radny jest w trakcie rehabilitacji

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościMarek Grześkowiak, radny Rady Miejskiej Gminy Rawicz, przeszedł zawał serca. Dzięki błyskawicznej reakcji bliskich i profesjonalizmowi służb medycznych wszystko skończyło się pomyślnie. Sam samorządowiec otwarcie mówi o swoich doświadczeniach i podkreśla: – Pierwszy raz w życiu korzystałem ze służby zdrowia w takim stopniu. Chcę podzielić się tą historią, bo to jedyny sposób, by publicznie podziękować wszystkim za ratunek.
reklama

Marek Grześkowiak, 53-letni radny Rady Miejskiej Gminy Rawicz i aktywny fizycznie człowiek, przeszedł zawał. Choć początkowe objawy przypominały zwykłą grypę, przeczucie i szybka reakcja uratowały mu życie. Dziś samorządowiec opowiada o dramatycznym wyścigu z czasem, profesjonalizmie medyków i apeluje do mieszkańców: nie lekceważcie żadnych sygnałów organizmu!

- Gdybym położył się w domu pod kołdrą i czekał, aż przejdzie, kto by mnie znalazł po trzech dniach? - pyta dziś retorycznie Marek Grześkowiak.

reklama

Radny postanowił podzielić się swoją historią, aby publicznie podziękować wszystkim medykom oraz uświadomić innym, jak podstępny potrafi być zawał serca.

Dziwne objawy przy karmieniu kota: „Myślałem, że bierze mnie grypa”

Wszystko zaczęło się niepozornie. 

- Czułem się tak, jakby mnie grypa brała. Wszystko łamało w kościach. Próbowałem ścisnąć puszkę z karmą dla kota w dłoniach i poczułem, że coś jest nie tak. Bolały mnie ręce - wspomina.

reklama

Jak opisuje, gdy usiadł na krześle, ból nie minął. Zamiast tego pojawiły się nietypowe i niepokojące dolegliwości.

– Zawsze po dźwiganiu, gdy ręce odpoczywają, ból mija. Tym razem nie ustępował. Zaczęły boleć mnie łokcie, ramiona i obojczyki po obu stronach – ale nic w klatce piersiowej! Do tego na czole pojawił się zimny pot. Pomyślałem: „To nie ustępuje, to coś dziwnego” – opowiada radny.

reklama

Wyścig z czasem: Przychodnia Rawmed i natychmiastowe EKG

Dzięki przytomności umysłu radny wsiadł w samochód i pojechał do przychodni Rawmed, której jest pacjentem. Na miejscu postanowił nie czekać:

– Podchodzę do okienka, wprosiłem się w kolejkę i mówię do pani: „Proszę panią, bolą mnie łokcie, ramiona, obojczyki, mam zimny pot na czole i 53 lata”. Reakcja była natychmiastowa. Usłyszałem tylko: „Proszę iść do zabiegowego, robimy EKG” – relacjonuje.

reklama

W gabinecie zabiegowym błyskawicznie podłączono go do aparatury. Gdy lekarka spojrzała na wykres EKG i zbadała pacjenta, od razu podjęła decyzję: wezwanie karetki. Badania wykazały uniesienie odcinka ST oraz podwyższony poziom markerów martwicy serca.

„Na sygnałach lecimy do Leszna. Ma pan zawał”

Ratownicy medyczni natychmiast przejęli pacjenta i podłączyli go pod swój sprzęt. Rozpoczęła się koordynacja transportu.

– Siedzieliśmy w karetce i czekaliśmy na decyzję, czy jechać do Rawicza, czy do Leszna. Po chwili zadzwonił telefon, a ratownik powiedział: „Panie Marku, zapinamy pasy i na bombach lecimy do Leszna. Ma pan zawał serca” – opowiada radny.

W szpitalu w Lesznie zespół medyczny już czekał na pacjenta. Ten będąc przez cały czas przytomnym, trafił na stół operacyjny. Lekarze wykonali koronarografię w trybie pilnym, która wykazała amputowaną (zamkniętą) gałąź przednią zstępującą – tętnicę potocznie nazywaną przez kardiologów „wdowią żyłą” ze względu na wysoką śmiertelność. Prawdopodobnie doszło do urwania płytki miażdżycowej.

Chirurdzy natychmiast przeprowadzili zabieg angioplastyki z implantacją stentu (DES), przywracając drożność naczynia.

- Po kilkudziesięciu minutach usłyszałem: „Dobra, koniec, naprawione”. Ból ustał natychmiast. Cała akcja – od zgłoszenia do udrożnienia naczynia – trwała zaledwie 105 minut! Zmieściliśmy się w krytycznym oknie dwóch godzin. Ktoś podarował mi 105 darmowych minut – podkreśla radny.

Powrót do zdrowia i rehabilitacja kardiologiczna

Po zabiegu Marek Grześkowiak spędził dwie doby na oddziale intensywnej opieki medycznej (R-ce), a następnie cztery dni na kardiologii z ciągłym kardiomonitorem (holterem). Szybko zaczął wracać do sił. Obecnie samorządowiec uczestniczy w intensywnym, ambulatoryjnym programie rehabilitacji kardiologicznej w Lesznie, gdzie pod okiem kardiologów i fizjoterapeutów odbudowuje wydolność serca na rowerach stacjonarnych i podczas specjalistycznych ćwiczeń.

Wyraz wdzięczności i apel do mieszkańców

Marek Grześkowiak nie ma wątpliwości, że kluczem do jego uratowania był perfekcyjny łańcuch przeżycia: od czujności pani w rejestracji, przez trafne rozpoznanie lekarki, sprawność ratowników, aż po mistrzowską pracę kardiologów w Lesznie.

– System zadziałał perfekcyjnie. Logistyka, lekarze, opieka szpitalna – wszystko na najwyższym poziomie  – podsumowuje z uśmiechem.

Na koniec radny kieruje ważne przesłanie do wszystkich mieszkańców.

– Wydawało mi się, że jestem sprawny – gram w kosza, w tenisa. Rehabilitacja pokazała jednak, jak osłabiony był organizm. Moja rada dla każdego, zwłaszcza dla rówieśników i młodszych: jeśli coś ukłuje raz, drugi czy trzeci – nie lekceważcie tego! Nie zwalajcie na zmęczenie czy grypę. Zbadajcie się, bo to może uratować wam życie – apeluje Marek Grześkowiak.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo