Służby porządkowe i policja często mierzą się z problemem dzikich wysypisk śmieci, ale to, co zastali funkcjonariusze w pustostanie przy drodze technicznej między Pakówką a Bojanowem, wykracza poza ramy zwykłego podrzucania odpadów. Dzięki czujności jednego z mieszkańców, na jaw wyszedł proceder, który mógł skończyć się fatalnie dla lokalnego ekosystemu.
Finał przy drodze technicznej
W minionym tygodniu policjanci z Rawicza odebrali niepokojące zgłoszenie. Wynikało z niego, że w opuszczonym obiekcie w pobliżu torów kolejowych ktoś porzucił padlinę. Mundurowi potwierdzili wersję świadka - wewnątrz pustostanu odnaleziono 15 martwych kur.
Policjanci nie potrzebowali dużo czasu, aby wytypować sprawcę. Okazał się nim 32-letni mieszkaniec gminy Bojanowo. Mężczyzna najprawdopodobniej chciał uniknąć kosztów związanych z profesjonalną utylizacją ptactwa, wybierając rozwiązanie najgorsze z możliwych.
Dlaczego to tak niebezpieczne?
Wyrzucanie martwych zwierząt do lasów czy pustostanów to nie tylko kwestia estetyki czy odoru. To przede wszystkim ogromne ryzyko:
- Rozprzestrzenianie chorób: Padlina jest siedliskiem bakterii i wirusów, które mogą przenosić się na dzikie zwierzęta i zwierzęta hodowlane w okolicy.
- Zanieczyszczenie gleby: Rozkładające się szczątki mogą skazić wody gruntowe.
- Wabienie drapieżników: Takie miejsca stają się żerowiskiem dla gryzoni i dzikiej zwierzyny, co przyciąga je niebezpiecznie blisko zabudowań mieszkalnych.
Konsekwencje prawne
Obecnie w sprawie trwają czynności wyjaśniające. 32-latek musi liczyć się z wysoką grzywną. Zgodnie z polskim prawem, każdy hodowca ma obowiązek przekazać padłe zwierzęta do licencjonowanego zakładu utylizacyjnego.