Miejsce magazynowania odpadów w Przysiece Polskiej powstało pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. Rozgłos, i to na skalę ogólnopolską, zyskało niemal dwadzieścia lat później, po serii dużych pożarów. Największe wybuchły w czerwcu i lipcu 2021 roku, w odstępie zaledwie kilku tygodni. Kłęby gęstego dymu widoczne były z odległości wielu kilometrów, akcje gaśnicze, w których udział brało dziesiątki strażaków, trwały kilka dni.
Tablica Mendelejewa w powietrzu i ziemi?
Mieszkańcy zaczęli obawiać się o swoje zdrowie. Nie jest tajemmicą, że pożary odpadów oznaczają zanieczyszczenia powietrza. Dr inż. Jan Stefan Bihałowicz, pracownik naukowy Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, w swojej rozprawie doktorskiej przeanalizował 79 pożarów składowisk, które wybuchły w Polsce w 2018 roku.
- Pożar, jako źródło kształtujące jakość powietrza, wpływa na wzrost stężeń zanieczyszczeń w jego najbliższym otoczeniu, a także wpływa na wzrost stężeń w oddalonych lokalizacjach, dzięki zjawisku transportu zanieczyszczeń w atmosferze. (...) Pożary składowisk odpowiadały za 2,17% całkowitej rocznej emisji pyłu PM₁₀ w Polsce, a emisja tlenku węgla z pożarów odpadów wynosi 0,84% całkowitej rocznej emisji. Emisje dwutlenku siarki, węgla, tlenków azotu i metanu z pożarów odpadów nie przekraczały 0,2% rocznych emisji tych związków - czytamy w streszczeniu pracy "Ocena wpływu pożarów składowisk odpadów na stan jakości powietrza atmosferycznego."
Z kolei Greenpeace zwróciło uwagę na zanieczyszczenie gleby, będące skutkiem pożarów śmieci. Organizacja zleciła wykonanie badań próbek ziemi pochodzących z pogorzelisk w Trzebini i Zgierzu. Wyniki były porażające.
- Badanie wykazało we wszystkich próbkach obecność wysokich zawartości arsenu, ołowiu, kadmu, cynku i miedzi. Te metale ciężkie występują w środowisku w sposób naturalny, jednak w znacznie mniejszych ilościach. Tymczasem ich stężenia w większości próbek z badanych pogorzelisk kilkakrotnie przekraczały dopuszczalne zawartości dla terenów przemysłowych - czytamy w raporcie.
O tym, że takie pożary mogą stanowić zagrożenie, dobitnie świadczą alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, wysyłane za każdym razem, kiedy sterty śmieci znów zaczynają się palić. Wzywają one mieszkańców do zamknięcia okien i nie zbliżania się do płonących hałd w promieniu 500 metrów.
Dziesiątki rozmów, spotkań i pism
Jeszcze zanim w 2021 roku strażacy na dobre ugasili płonące odpady, mieszkańcy Przysieki Polskiej zaczęli protestować. Od początku solidaryzowały się z nimi władze gminy Śmigiel. Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej przez burmistrz Małgorzatę Adamczak, szefowa gminy przyznała, że sprawą zajmuje się od 2019 roku. W tym czasie wysłała dziesiątki pism, odbyła wiele rozmów i spotkań. O pomoc prosiła wielkopolskiego wojewodę i marszałka, a także 40 posłów reprezentujących województwo w parlamencie. Jak sama oceniała, wymiana korespondencji - w jej odczuciu - niczego do sprawy nie wniosła.
Pożary w Przysiece Polskiej stały się także przedmiotem interpelacji radnych sejmiku województwa. Marek Sowa oraz Filip Żelazny pytali marszałka o działania podejmowane przez władze województwa.
- Jakie ewentualne działania może podjąć samorząd województwa, aby doprowadzić do trwałego usunięcia zlokalizowanej w tejże miejscowości hałdy śmieci? - dociekali radni w interpelacji wysłanej w czerwcu 2024 roku.
Niespełna rok później, po potężnym pożarze, który przez dwanaście godzin gasiło 120 strażaków, Filip Żelazny wystąpił z drugą interpelacją.
- Jakie działania zamierza podjąć Zarząd Województwa Wielkopolskiego, w tym pan Jacek Bogusławski, aby uniknąć podobnego pożaru w przyszłości i doprowadzić do zamknięcia tego wysypiska śmieci i zaprzestania prowadzenia tam tego rodzaju działalności? - dopytywał Filip Żelazny w marcu 2025 roku.
O to, co w sprawie pożarów zrobił rząd dopytywali z kolei parlamentarzyści. W czerwcu 2021 roku ówczesny poseł Grzegorz Rusiecki skierował pytania do ministra środowiska oraz resortu sprawiedliwości. Pytał o kontrole składowisk, prace nad zmianami przepisów regulujących działalność tego typu przedsiębiorstw, a także o ewentualne śledztwa w sprawie przyczyn pożarów.
W czerwcu 2023 roku tematem zainteresowała się grupa posłów: Anita Kucharska-Dziedzic, Paweł Krutul, Maciej Kopiec, Monika Falej, Robert Obaz, Marek Rutka, Katarzyna Ueberhan, Katarzyna Kretkowska, Tadeusz Tomaszewski i Wiesław Szczepański.
- W latach 2017-2022 w Polsce wybuchały 754 pożary miejsc gromadzenia odpadów. Płonęły głównie odpady tworzyw sztucznych i tekstyliów, a także paliwa alternatywne i odpady niebezpieczne, w pojedynczych wypadkach wraki samochodów, odpady sprzętu elektrycznego i elektronicznego, odpady wielkogabarytowe, komunalne oraz papier i tektura - napisali posłowie, których interesowała przede wszystkim kwestia współpracy służb w zapobieganiu pożarom.
Posłowie pytają, ministrowie odpowiadają
Pożarami miejsc gromadzenia odpadów, nie tylko tego w Przysiece Polskiej, udało się zainteresować wielkopolskiego wojewodę oraz władze centralne. Pod koniec czerwca 2021 roku ówczesny wojewoda, Michał Zieliński spotkał się z przedstawicielami straży pożarnej, wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska oraz urzędu marszałkowskiego. Rozmawiano między innymi o przyczynach częstych pożarów. Przedstawiciele służb zgodnie twierdzili, że ogień pojawia się na skutek samozapłonów, spowodowanych przez wysokie temperatury.
Na polecenie ówczesnej marszałek sejmu, Elżbiety Witek, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w 2023 roku przygotowało raport przedstawiający system nadzoru nad takimi miejscami, wraz z opisem mechanizmów współpracy poszczególnych służb upoważnionych do kontroli firm zajmujących się gromadzeniem i przetwarzaniem odpadów.
- Jednostki Państwowej Straży Pożarnej nie są organami ścigania, a prowadzone przez nie działania kontrolno‐rozpoznawcze w głównej mierze skupiają się na sprawowaniu nadzoru nad przestrzeganiem przepisów przeciwpożarowych przez podmioty prawnie zobowiązane do zapewnienia ochrony przeciwpożarowej. (...) Komendant Główny PSP polecił komendantom PSP podjęcie wszelkich możliwych działań w celu oceny ograniczenia ryzyka związanego z zagrożeniami stwarzanymi przez miejsca nagromadzenia odpadów. (...) Działania te są realizowane we współpracy z WIOŚ - czytamy w dokumencie.
Jak zapewniał resort, straż pożarna nie ma obowiązku udostępniania urzędnikom raportów z kontroli, jednak protokoły pokontrolne, w uzasadnionych przypadkach, są kierowane do prokuratury, sądów, czy innych organów. W tym samym roku ministerstwo środowiska zapewniało:
- Resort klimatu i środowiska monitoruje sytuację dotyczącą gospodarowania odpadami, m.in. w zakresie wprowadzonych regulacji i w razie konieczności będzie podejmował działania w tym przedmiocie - czytamy w odpowiedzi na interpelację poseł Moniki Falej.
Przepisy są restrykcyjne, ale...
Najwięcej w sprawie gospodarowania odpadami w polskim systemie prawnym ma do powiedzenia urząd marszałkowski, który wydaje zezwolenia na prowadzenie takiej działalności. Ustawa regulująca zasady zbierania, magazynowania i przetwarzania odpadów została znowelizowana w 2018 roku. Powodem były między innymi częste pożary. Jej zapisy są dużo bardziej restrykcyjne w stosunku do tego, co obowiązywało wcześniej, także w kwestii określania ilości i rodzaju odpadów. Wprowadzono między innymi konieczność budowy zapór ogniowych, układania śmieci na tzw. "kanapkę" (odpady palne powinny sąsiadować z niepalnymi), czy magazynowania ich maksymalnie przez trzy lata. W założeniu, celem regulacji jest ograniczenie ilości i rodzajów odpadów gromadzonych przez przedsiębiorstwa, w tym to w Przysiece Polskiej.
Firmy miały czas do marca 2020 roku na dostosowanie się do nowych wymogów. Zgodnie z prawem, także spółka z Przysieki Polskiej złożyła w terminie wniosek o wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności na nowych zasadach. Jego procedowanie trwa od sześciu lat. W tym czasie odbyło się przynajmniej kilka kontroli przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz straży pożarnej.
- Odbyło się sześć kontroli WIOŚ - na wniosek urzędu marszałkowskiego i jedna na wniosek Starostwa Powiatowego w Kościanie. Dotyczyły one planowanych przez firmę zmian, związanych z nowymi przepisami. Krótko mówiąc, opiniowaliśmy przyszłość i za każdym razem opinia była pozytywna - wyjaśnia Mirosław Żółtański, kierownik leszczyńskiej delegatury WIOŚ.
Przedstawiciele poznańskiego urzędu marszałkowskiego nie raz odpowiadali na pytania radnych, czy samorządowców niższych szczebli dotyczące działania miejsca magazynowania odpadów.
- Marszałkowi Województwa Wielkopolskiego oraz Zarządowi Województwa Wielkopolskiego znany jest problem związany z magazynowaniem odpadów w Przysiece Polskiej. Obecnie procedowane są (...) zarówno wnioski o zmianę obowiązujących decyzji wydanych jeszcze przez Starostę Kościańskiego, w zakresie ich dostosowania do znowelizowanej ustawy o odpadach, jak również wnioski o wydanie nowych decyzji dotyczących gospodarki odpadami. Prowadzone sprawy są zawiłe i długotrwałe, ze względu na dokonywanie przez wnioskodawcę wielokrotnych uzupełnień i modyfikacji przedłożonej dokumentacji, co umożliwiają przepisy prawa - czytamy w odpowiedzi udzielonej w czerwcu 2024 roku radnemu Markowi Sowie przez Jacka Bogusławskiego, członka zarządu województwa.
Niemal dokładnie rok później przedstawiciel marszałka przygotował odpowiedź na interpelację radnego Filipa Żelaznego.
- Na postanowienia tutejszego Organu [urzędu marszałkowskiego - przyp. red.] Wnioskodawca złożył zażalenia i równocześnie przedłożył kolejne wnioski, modyfikujące wnioski dotychczasowe. Po rozpatrzeniu złożonych zażaleń, Minister Klimatu i Środowiska (w kwietniu 2024 r.) uchylił zaskarżone postanowienia w całości i przekazał sprawy do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji. W związku z powyższym, Marszałek Województwa Wielkopolskiego zobligowany był kontynuować postępowania. Należy podkreślić, że tutejszy Organ dąży do ograniczenia zarówno ilości jak i rodzajów odpadów magazynowanych przez Spółkę - czytamy w dokumencie, w którym Jacek Bogusławski wspomina także o zakończonej pozytywnymi wnioskami wizji lokalnej przeprowadzonej w lutym 2025 roku przez kościańską komendę straży pożarnej.
Władze województwa dwukrotnie - w czerwcu 2021 roku oraz w marcu 2025 roku - zwracały się do WIOŚ z wnioskiem o wszczęcie z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania działalności zakładu do czasu uregulowania stanu formalno-prawnego. Za każdym razem otrzymały odpowiedź, że nie ma ku temu przesłanek prawnych. W międzyczasie, w październiku 2024 roku, pracownicy urzędu marszałkowskiego przeprowadzili kontrolę spółki, stwierdzając nieprawidłowości w ewidencji odpadów.
O losy postępowań w sprawie wydania nowych zezwoleń na działalność firmy zapytaliśmy biuro prasowe marszałka w marcu 2026 roku, czyli dokładnie sześć lat po rozpoczęciu procedury.
- Długość procedury wydawania zezwoleń w zakresie gospodarki odpadami jest efektem działań wnioskodawcy, który korzysta z możliwości, jakie dają mu przepisy prawa. Notoryczne modyfikacje wniosku (zarówno w aspekcie formalnym, jak i merytorycznym) uniemożliwiają zakończenie procedury, a tym samym wydłużają proces wydawania decyzji. Niemniej jednak podkreślić należy, iż brak wydania decyzji dostosowawczych nie zwalnia prowadzącego zbieranie i przetwarzanie do przeprowadzenia stosownych prac inwestycyjnych na terenie zakładu, celem dostosowania miejsc magazynowania odpadów w szczególności do wymogów ochrony przeciwpożarowej, jak i przestrzegania przepisów prawa w tym zakresie - otrzymaliśmy odpowiedź od Jacka Bogusławskiego.
Zgodnie z wymogami prawa
Do pożarów w Przysiece Polskiej dochodzi co jakiś czas. Ostatni wybuchł w nocy 24 marca 2026 roku. Służby zwracają jednak uwagę, że ostatnie pożary nie mają tak dużego zasięgu i nie angażują tak dużej liczby strażaków, jak te sprzed kilku lat. Przedstawiciele spółki co pewien czas wydają oświadczenia dotyczące przyczyn powstawania ognia i działań podejmowanych w celu zminimalizowania skutków pożarów. Jedno z bardziej obszernych zostało wydane w marcu 2025 roku.
- Polcopper prowadzi działalność zgodnie ze wszystkimi wymaganymi przepisami prawa, posiadając stosowne pozwolenia i zgody na przetwarzanie odpadów. Zakład objęty jest stałym monitoringiem wizyjnym, który umożliwia bieżącą kontrolę procesów, a także wyposażony jest w sprzęt ciężki przeznaczony do działań przeciwpożarowych. Wszystkie procedury bezpieczeństwa są regularnie aktualizowane i wdrażane w celu zapewnienia najwyższych standardów ochrony środowiska i ludzi - czytamy w komunikacie przesłanym do mediów. - Dzięki natychmiastowej reakcji i współpracy ze służbami, pożar został niezwłocznie zauważony, a personel zakładu podjął natychmiastowe działania zgodnie z obowiązującymi procedurami. (...) Dzięki posiadanemu sprzętowi ciężkiemu firma aktywnie uczestniczyła w działaniach, które miały na celu szybkie ugaszenie ognia.
O przyczynach pożarów na antenie Radia Poznań, w programie "W punkt", wyemitowanym 18 marca 2025 roku, mówił Piotr Rusiecki, prezes spółki. Jego zdaniem, ogień pojawia się na skutek błędów w segregacji odpadów.
- Kontrolujemy wszystko to, co przyjeżdża, ale odpady są różnego rodzaju i pochodzenia. Nie zawsze da się wszystko skontrolować od A do Z. Przykładem mogą być zabawki, w których znajdują się baterie, mogące spowodować wybuch - argumentował. - Jest nam przykro, że jakiekolwiek zdarzenia tu się zdarzają. Cały czas pracujemy nad tym, żeby było tego coraz mniej i jest mniej - mówił. - Pożary to nieszczęśliwe wypadki.
Coś jednak kuleje
W marcu 2023 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport o zapobieganiu pożarom miejsc gromadzenia odpadów.
- W 2020 r. w miejscach gromadzenia odpadów płonęły głównie odpady tworzyw sztucznych i tekstyliów, a także paliwa alternatywne i odpady niebezpieczne, w pojedynczych wypadkach wraki samochodów, odpady sprzętu elektrycznego i elektronicznego, odpady wielkogabarytowe, komunalne oraz papier i tektura - czytamy w raporcie.
Zdaniem NIK, w zapobieganiu pożarom ważną rolę pełni współpraca pomiędzy instytucjami wydającymi decyzje i kontrolującymi miejsca gromadzenia odpadów oraz strażą pożarną.
- Tymczasem to właśnie ta współpraca kuleje, szczególnie w zakresie wymiany informacji, choć działania poszczególnych organów administracji publicznej odpowiedzialnych za nadzór nad miejscami gromadzenia odpadów były na ogół prawidłowe. Żaden ze skontrolowanych Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska (WIOŚ), urzędów marszałkowskich i starostw powiatowych nie dysponował kompletnymi informacjami o pożarach w miejscach gromadzenia odpadów, zaistniałych na terenie objętym ich właściwością i nie starał się tych informacji pozyskać, nie mógł więc dokonać wnikliwej analizy stanu zagrożenia ani przekazywać rzetelnych informacji na zewnątrz jednostki, np. w celu usunięcia odpadów gromadzonych nielegalnie - konkluduje NIK.
Kontrolerzy zauważyli także, że w sprawdzanych przez nich instytucjach szwankował nadzór nad miejscami gromadzenia odpadów. Co więcej, żaden ze skontrolowanych wojewódzkich programów ochrony środowiska nie uwzględniał problematyki pożarów miejsc gromadzenia odpadów, a tylko jeden powiatowy program ochrony środowiska uwzględniał te zagadnienia. Zdaniem autorów raportu, konieczne jest doprecyzowanie przepisów dotyczących wymiany informacji oraz kontroli firm prowadzących gospodarkę odpadami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.