Dyskusji o stypendiach ciąg dalszy. Radna wskazuje „lukę w systemie”, burmistrz mówi o pomówieniu

Opublikowano:
Autor:

Dyskusji o stypendiach ciąg dalszy. Radna wskazuje „lukę w systemie”, burmistrz mówi o pomówieniu - Zdjęcie główne
Autor: Gmina Miejska Górka

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDyskusja nad systemem nagradzania najzdolniejszych uczniów w gminie Miejska Górka nadal się nie zakończyła. Choć radna Monika Ratajczak tłumaczy, że walczyła jedynie o równe szanse dla wszystkich uczniów, włodarz gminy zarzuca jej uderzenie w dobre imię samorządu. Co wydarzyło się podczas kwietniowej sesji?
reklama

Początek sporu: 45 tysięcy złotych kością niezgody

Sprawa ma swój początek na styczniowej sesji rady miejskiej kiedy radna Monika Ratajczak przedstawiła interpelację dotyczącą podziału pieniędzy na stypendia motywacyjne. Analizując budżet, wskazała, że kwota 45 000 zł trafia wyłącznie do uczniów z Miejskiej Górki i Dłoni, omijając dzieci z mniejszych placówek w Konarach i Sobiałkowie.

reklama

Radna użyła wówczas bardzo mocnych sformułowań, pytając, dlaczego władze gminy dopuściły do sytuacji, w której „ignorowana jest zasada równości i sprawiedliwości” oraz żądając planu naprawczego, który „położy kres dyskryminacji części uczniów”.

Burmistrz odpiera zarzuty: „To kompetencja dyrektorów”

Od samego początku burmistrz Karol Skrzypczak oraz urzędnicy Centrum Usług Wspólnych (CUW) argumentowali, że gmina nie posiada jednego, centralnego programu stypendialnego. Zgodnie z prawem oświatowym, to dyrektorzy poszczególnych szkół decydują o utworzeniu funduszu stypendialnego i opracowaniu regulaminu.

reklama

Podczas lutowych obrad burmistrz wytoczył najcięższe działo, uderzając w kompetencje zawodowe radnej, która jest dyplomowanym nauczycielem w szkole w Konarach.

- Jako osoba pracująca w szkolnictwie (...) musi znać przepisy prawa oświatowego. (...) Doszło w istocie do pomówienia nie tylko mnie, lecz również innych osób – akcentował Karol Skrzypczak.

Włodarz postawił radnej ultimatum: publiczne wycofanie się z oskarżeń i przeprosiny na forum rady miejskiej.

reklama

Emocjonalna sesja. „Ubolewam” kontra „To nie są przeprosiny”

Podczas sesji, która odbyła się 28 kwietnia 2026 roku, radna Monika Ratajczak wygłosiła obszerne oświadczenie, w którym starała się wyjaśnić genezę swojej styczniowej interpelacji. Podkreślała, że jako radna ma nie tylko prawo, ale i obowiązek pytać o sposób wydatkowania publicznych pieniędzy.

- Zadaniem radnego jest zwracanie uwagi na niedociągnięcia czy błędy w pracy organów gminy. Moim celem nie było atakowanie kogokolwiek, lecz wskazanie luki w systemie przyznawania stypendiów dla dzieci - mówiała radna.

Ratajczak precyzyjnie wyjaśniła mechanizm, który jej zdaniem doprowadził do nierówności.

reklama

- Dyrektor szkoły nie może przyznać stypendium, jeśli w budżecie jednostki nie ma na to środków finansowych. A budżet ten jest przygotowywany przez burmistrza i zatwierdzany przez radę - zaznaczała.

Odnosząc się do zarzutów o stosowanie zbyt mocnych słów, stwierdziła:

- Użyte przeze mnie sformułowanie o braku równego dostępu i niesprawiedliwości nie jest pomówieniem, lecz opisem stanu faktycznego. Jeśli w gminie są cztery szkoły, a tylko w dwóch dzieci mogą dostać nagrodę, to nie mamy do czynienia z równością.

Radna zakończyła swoją wypowiedź próbą zażegnania sporu personalnego:

- Zawsze staram się kierować profesjonalizmem i szacunkiem do drugiego człowieka. Jeśli ktokolwiek poczuł się urażony formą moich pytań lub zawartymi w mojej wypowiedzi określeniami – podkreślam, jeśli ktokolwiek – ubolewam nad tym - przyznała.

Burmistrz Karol Skrzypczak: „Dyskryminacja to najgorszy zarzut”

Burmistrz Karol Skrzypczak nie przyjął „ubolewania” radnej jako wystarczającej formy zadośćuczynienia. W swojej odpowiedzi na sesji był stanowczy i wyraźnie rozgoryczony faktem, że radna nie wycofała się wprost z oskarżeń o dyskryminację.

- Pani ubolewania i tak dalej... To nie są przeprosiny - zaczął burmistrz. - Nie wycofała pani słów o tym, że doprowadzamy do dyskryminacji uczniów. To jest najgorszy zarzut, jaki można postawić władzom w kontekście dzieci.

Włodarz gminy odrzucił argumentację radnej o „opisie stanu faktycznego”, podkreślając, że gmina nigdy nie blokowała środków, o które wnioskowaliby dyrektorzy. Zarzucił radnej, że jej słowa uderzyły nie tylko w niego, ale w cały system oświatowy w gminie.

- Ubolewam nad pani stylem sprawowania mandatu radnego w naszej gminie. Przez kilkadziesiąt lat nie mieliśmy takiej sytuacji, aby ten mandat był wykonywany w taki sposób, w stylu, w jakim pani to robi. Często się spieraliśmy, różniliśmy, ale przyświecała nam idea dobra wspólnego. Nigdy nie przyświecała nam idea dyskryminowania uczniów, co pani nam zarzuciła - skwitował.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
reklama
reklama
logo