Zbagatelizowali ból brzucha u dziecka? Fabian przeżył koszmar, rodzice szukają sprawiedliwości

Opublikowano:
Autor:

Zbagatelizowali ból brzucha u dziecka? Fabian przeżył koszmar, rodzice szukają sprawiedliwości - Zdjęcie główne
Autor: udostępnione przez rodzinę
Zobacz
galerię
17
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTrwa wyjaśnianie okoliczności dramatycznych zdarzeń, do których miało dojść w miejscowych szpitalach. Rodzice 8-letniego Fabiana twierdzą, że lekarze zbagatelizowali objawy pękniętego wyrostka robaczkowego, co doprowadziło do sepsy i trwałego uszczerbku na zdrowiu chłopca. Sprawą zajęła się prokuratura oraz Izba Lekarska, które sprawdzą, czy w trakcie diagnostyki dopełniono wszystkich procedur.
reklama

Historia małego Fabiana z Rawicza wstrząsnęła opinią publiczną po reportażu w programie „Interwencja”. Chłopiec, który trafił do miejscowego szpitala z pozoru typowymi objawami, otarł się o śmierć z powodu sepsy. Choć rodzice wprost mówią o błędach personelu medycznego, sprawa jest obecnie przedmiotem szczegółowego badania przez prokuraturę oraz Izbę Lekarską. Śledczy sprawdzą krok po kroku, czy diagnostyka była prowadzona zgodnie ze sztuką lekarską.

Pierwsza wizyta i powrót do domu

reklama

W lipcu ubiegłego roku u 8-letniego Fabiana pojawił się silny ból brzucha oraz wymioty. Zaniepokojeni rodzice, około godziny 4.00 rano, udali się na izbę przyjęć Szpitala Powiatowego w Rawiczu. Według relacji matki, lekarka dyżurująca uznała, że dziecku nic poważnego nie dolega.

Chłopcu podano lek rozkurczowy oraz zastrzyk przeciwwymiotny. Rodzice twierdzą, że badanie było pobieżne, nie wykonano diagnostyki obrazowej. Dziecko zostało odesłane do domu.

reklama

Pogorszenie stanu zdrowia i kolejna próba pomocy

Po powrocie do mieszkania stan Fabiana nie uległ poprawie - ból narastał, pojawiła się gorączka. Kilkanaście godzin później rodzina ponownie pojawiła się w tym samym szpitalu. Mimo że chłopiec był coraz słabszy, początkowo ponownie nie zlecono badania USG.

Rodzina relacjonuje, że lekarka po konsultacji telefonicznej stwierdziła, iż brzuch pacjenta jest miękki.

reklama

- Pojawiły się sugestie kogoś z personelu, że ból może wynikać z „zakwasów”, które należy rozchodzić. Dopiero następnego dnia wykonano zdjęcie rentgenowskie oraz badania krwi, które wskazywały na stan zapalny - mówi Katarzyna Grylak, mama Fabiana.

Walka o życie w innych placówkach

Ostatecznie chłopca przetransportowano do Gostynia w celu dalszej diagnostyki. Jak relacjonują rodzie, tam przyjęto chłopca na oddział, ale USG nie wykonano od razu, tylko następnego dnia.

reklama

- Wtedy właśnie okazało się, że zaczyna się wyścig z czasem. Tamtejsza diagnostyka przyniosła przerażające rozpoznanie: pęknięty i rozlany wyrostek robaczkowy - opowiada mama Fabiana.

Natychmiastowa operacja wykazała, że narząd był w stanie martwicy. Po dwóch dniach, widząc, że stan chłopca się nie poprawia, lekarze z Gostynia podjęli decyzję, żeby przetransportować go do Ostrowa Wielkopolskiego.

- Dopiero tam lekarz szybko wykonał badania, a jak otrzymał wyniki, to powiedział, że potrzebna jest kolejna operacja, by usunąć niedrożność jelit. Uprzedził nas, że mogą być różne scenariusze: że może umrzeć, wrócić z operacji zdrowy, a może też trafić na oddział intensywnej terapii i mieć założoną stomię - mówi Katarzyna Grylak.

Fabian spędził na OIOM-ie pięć dni, w tym przez trzy dni pozostawał w śpiączce farmakologicznej. Stomia miała pozwolić na zagojenie się jelit. 

Skutki i postępowanie wyjaśniające

Choć życie chłopca udało się uratować, zdarzenie pozostawiło trwały ślad na jego zdrowiu. Fabian posiada orzeczenie o niepełnosprawności i przez 4 miesiące - z powodu stomii - wymagał całodobowej opieki. Na szczęście powoli wraca do formy.

Na początku kwietnia rodzice chłopca złożyli w prokuraturze doniesienie w tej sprawie. Jak zaznaczają, domagają się wyjaśnienia czy i kto zawinił.

- Chcemy wiedzieć, czy można było uniknąć tego, czy faktycznie mogło skończyć się na zwykłym zabiegu laparoskopowym. Jeśli ktoś zawinił, domagamy się odpowiedzialności za błąd, żeby następnym razem nie było takiej sytuacji, czy to z naszymi dziećmi czy innymi. Domagamy się także zwrotu kosztów całego leczenia - podkreśla Katarzyna Grylak.

Prokuratura w Rawiczu oraz Izba Lekarska w Poznaniu sprawdzają więc, czy w zarówno w szpitalu w Rawiczu, jak i w Gostyniu doszło do zlekceważenia pacjenta i niedopełnienia procedur medycznych

Ostateczne rozstrzygnięcie, czy doszło do błędu, zapadnie po analizie pełnej dokumentacji medycznej i opinii biegłych.

Zapytaliśmy władze Szpitala Powiatowego w Rawiczu o stanowisko w tej sprawie. 

- Dokumenty zostały przekazane do prokuratury do weryfikacji. Do czasu jej zakończenia nie komentujemy sprawy - przekazała Zuzanna Sokołowska, rzecznik placówki. 

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
reklama
reklama
logo