Reklama

Znalazła pieniądze pod bankomatem

Opublikowano:
Autor:

Znalazła pieniądze pod bankomatem  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Lidka Kosmacińska z Kosowa znalazła pieniądze przy bankomacie. - Powtarzam sobie zawsze słowa: „na cudzej krzywdzie się nie wzbogacisz” i tym także kierowałam się, oddając znalezioną gotówkę - uzasadnia swój krok.

Jej brat Mateusz uznał, że jest po prostu uczciwym człowiekiem i zgłosił ją do plebiscytu „Zwykły Bohater”, organizowanego przez bank BPH, pod patronatem medialnym komercyjnej stacji telewizyjnej. Dwa miesiące temu, w pewną letnią sobotę, Lidka umówiła się ze swoim chłopakiem na siłownię. Przed spotkaniem z Michałem podjechała do jednego z gostyńskich banków wypłacić pieniądze. Kiedy dotarła pod budynek, minęła się z osobą, która prawdopodobnie odchodziła od stanowiska. - Widziałam, jak wsiadła do auta i odjechała. A tymczasem ja, jak zawsze, czekałam przy bankomacie na hasło: „włóż kartę”. Napis jednak nie pojawił się… Za to automat wysunął z szuflady pieniądze, a po chwili potwierdzenie wypłacenia gotówki - opowiada przejęta pani Lidka. Ponieważ nie było nikogo w pobliżu, dziewczyna z ciężkim sercem zabrała plik banknotów, po czym wykonała transakcję wypłaty swoich „kilku złotych”. Dziewczyna przyznaje, że była nieco przerażona, gdyż nigdy wcześniej nie przytrafiło jej się nic podobnego. Nie sprawdziła nawet, ile pieniędzy wyskoczyło znienacka z bankomatu. - Nie interesowała mnie pozostawiona kwota, tylko to, do kogo należą pieniądze. Chciałam jak najszybciej dojść do tej osoby - wyjaśnia Lidka Kosmacińska. - Wszystko potoczyłoby się pewnie inaczej, gdyby bank był czynny - wtedy na bieżąco sytuacja by się wyjaśniła. Jednak w sobotni wieczór pozostała mi tylko infolinia - dodaje. O tym zdarzeniu pierwszy dowiedział się brat dziewczyny, do którego natychmiast zadzwoniła i opowiedziałam mu całą historię. Zdezorientowana sprawdziła też w końcu, ile pieniędzy pozostawiono przy bankomacie. Okazało się, że to w sumie 600 zł. Po powrocie do domu Lidka zadzwoniła na infolinię gostyńskiego banku. Tam uzyskałam kilka porad, jakie kroki podjąć, aby pieniądze trafiły do banku, a później do właściciela. W poniedziałek z chłopakiem wybrała się do BGŻ w Gostyniu, aby zwrócić pieniądze. - Najpierw wysłano mnie do doradcy bankowego. Kiedy opowiedziałam historię, kobieta sama nie bardzo wiedziała, co zrobić. Wywołałam troszkę zamieszania. Przyszła kolejna pracownica, która zapytała mnie i Michała: „to państwo jesteście z tymi pieniędzmi?”. Bardzo nas to rozbawiło - opowiada dzisiaj Lidka. W końcu spisała oświadczenie, w którym potwierdziła, że oddaje całą kwotę wraz z wyciągiem z konta. Inspektor ds. wsparcia operacyjnego pisemnie również potwierdziła odbiór gotówki. - Na pożegnanie usłyszeliśmy słowa: „pierwszy raz nam się takie coś zdarzyło, jeszcze to młodzi ludzie i uczciwi…” - dodaje Lidia Kosmacińska. Przyznaje, że trochę żałuje, iż nie może uzyskać informacji, czy pieniądze trafiły do rąk właściciela. Gostyńska placówka zapewniła nas, że pieniądze trafiły do właściciela bankomatów, jako nadwyżka bankowa. - Dla mnie oczywiste było to, że ich dla siebie nie zachowam. Na cudzej krzywdzie raczej nie można się wzbogacić - mówi Lidka. Dwa miesiące minęły, dziewczyna o zdarzeniu zapomniała, ale jaj brat Mateusz nie. W niedzielny wrześniowy poranek powiedział po prostu: - Jesteś zwykłym bohaterem, zgłaszam cię. Lidka myślała, że żartuje, ale on mówił jak najbardziej poważnie. Była zdziwiona, kiedy pewnego poniedziałkowego poranka rozdzwonił się telefon. Jak się okazało, dzwoniły organizatorki z TVN-u. - Miłe panie oświadczyły mi, że zostałam kandydatką do miana Zwykłego Bohatera - mówi Lidka. - Ucieszyłam się. Od tamtego czasu żyję w przekonaniu, że dobro zawsze wraca - dodaje. Mateusz Kosmaciński skojarzył wydarzenia spod bankomatu, kiedy usłyszał w telewizji zapowiedzi rozpoczęcia kolejnej edycji akcji „Zwykły Bohater”. - Spontanicznie, tak po prostu, zacząłem pisać krótką historię. I okazało się, że Lidka się zakwalifikowała - cieszy się Mateusz. Uważa, że jego siostra jest uczciwym człowiekiem, czasami aż za bardzo. - Na pewno jest ufną osobą. Ma bardzo dobre serce, w niektórych sytuacjach, aż za dobre. Takim jest człowiekiem i to się chwali - dodaje. Przyznaje, że kiedy przyjdzie czas głosowania, na pewno poprze kandydaturę siostry do tytułu „Zwykły Bohater”. W sprawę zamierza zaangażować wszystkich znajomych i najbliższych członków rodziny. - Będę zachęcał, aby zapoznali się z historią. Chciałbym wiedzieć, czy sami byliby zdolni do takiego gestu, żeby faktycznie oddać znalezione pieniądze? Czy są tacy uczciwi? Myślę, że większość z naszych znajomych i krewnych postąpiłaby tak samo - mówi Mateusz Kosmaciński. Sam uważa, że znalezione przypadkiem pieniądze można potraktować, jak „dar losu”. - Ale chyba niewiele osób chciałoby się chyba w ten sposób wzbogacić, wiedząc, że ktoś inny przez pomyłkę zostawił gotówkę i być może bardzo jej potrzebuje, na konkretny cel - dodaje.

Agata Fajczyk 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE