W całej Polsce narasta napięcie w strukturach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Do fali sprzeciwu oficjalnie dołączył Inspektorat ZUS w Rawiczu. Pracownicy placówki zamanifestowali swoje niezadowolenie, pokazując, że nie są jedynie „automatami” do przetwarzania wniosków.
„ZUS to ludzie, nie automaty”
Zdjęcia z Rawicza nie pozostawiają złudzeń co do determinacji załogi. Na schodach urzędu pojawiły się biało-czerwone flagi oraz wymowne transparenty przygotowane przez pracowników:
- „Ciężka praca, marne wypłaty – ZUS to ludzie, nie automaty!”
- „Kosztem rodzin, kosztem zdrowia, zadania wykonane – pensja głodowa!”
- „Godna praca = Godna płaca!”
Najbardziej wymownym elementem akcji był rząd tablic trzymanych przez pracowników, tworzących wspólne hasło: P O P I E R A M Y. To jasny sygnał wsparcia dla komitetu protestacyjnego, który od początku kwietnia prowadzi okupację centrali ZUS w Warszawie.
Dlaczego urzędnicy protestują?
Główną osią sporu są pieniądze i rosnące obciążenie pracą. Związkowcy domagają się podwyżki w wysokości 1.200 zł brutto na etat. Tymczasem propozycje, które padły ze strony zarządu - oscylujące wokół 180-200 zł - zostały przez pracowników uznane za upokarzające.
Pracownicy ZUS zwracają uwagę, że w ostatnich latach na ich barki spadły dziesiątki nowych zadań (obsługa programów socjalnych, 800 plus, dodatki energetyczne), a ich wynagrodzenia nie nadążają za inflacją. Czują się ignorowani, podczas gdy inne grupy zawodowe w budżetówce otrzymują znacznie wyższe gratyfikacje.
Jak podaje portal Interia Biznes, początkujący pracownicy ZUS zarabiali w 2025 roku około 4700 zł brutto (około 3500 zł netto). Z każdym rokiem pracownik otrzymuje dodatek stażowy w wysokości 1% pensji, maksymalnie może on wynieść 20%. Do tego należy doliczyć "trzynastki" i ewentualne premie, nagrody oraz pakiety socjalne (na przykład dopłata do wypoczynku). Zaplanowana przez rząd waloryzacja zarobków "budżetówki" na 2026 rok wynosi 3%.
Co z obsługą klientów?
Mimo akcji protestacyjnej pracownicy ZUS w Rawiczu starają się, by konflikt nie uderzył w petentów. Placówka funkcjonuje, a wnioski są przyjmowane. Jeśli rozmowy na szczeblu centralnym nie przyniosą przełomu, związkowcy nie wykluczają zaostrzenia akcji w całym kraju.