Reklama

Aleksandra Jankowiak: "Wyciągam wnioski. Będę pracować nad tym, czego zabrakło"

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: D. Bela (archiwum portalu)

Aleksandra Jankowiak: "Wyciągam wnioski. Będę pracować nad tym, czego zabrakło" - Zdjęcie główne

Aleksandra Jankowiak z trenerem, Markiem Szymańskim | foto D. Bela (archiwum portalu)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Na miejscach 5-8 w Mistrzostwach Świata Juniorów w Boksie została sklasyfikowana Aleksandra Jankowiak (66 kg). Zdaniem sędziów, w walce ćwierćfinałowej od pięściarki rawickiej sekcji klubu Sporty Walki Rawicz lepsza okazała się reprezentantka Kazachstanu - Bakyt Seidish.

Reklama

Starcie wicemistrzyni Europy z mistrzynią Azji odbyło się wczoraj (22 listopada 2022r.) w Hiszpanii. Po dwóch rundach był remis 19-19 u wszystkich sędziów (Polka przegrała pierwszą rundę 2:3, drugą wygrała 3:2). W trzeciej rundzie sporo było emocji. Wynik sędziów brzmiał 3:2 - dla Bakyt Seidish. Aleksandra Jankowiak uległa jej minimalnie (29-28, 29-28, 28-29, 28-29, 28-29).

- Uważam, że werdykt mógł pójść w dwie strony. Sędziowie jednak uznali, że rywalka była lepsza. Wyciągam wnioski i będę pracować nad tym, czego zabrakło - komentuje Aleksandra Jankowiak. - Wbrew pozorom, lepiej w ringu czułam się w walce z Kazaszką (niż w starciu z Rumunką - Nicolete Sebe Crinute - przyp. red.). Zazwyczaj na większych turniejach pierwsza walka jest na przetarcie, aby zapoznać się z ringiem, aby w kolejnych czuć się pewniej. W walce z Azjatką dałam z siebie więcej niż 100%. Była to walka o medal, więc nie było tam miejsca na oszczędzanie się - podkreśla.

Reprezentantka klubu Sporty Walki Rawicz pozostaje w Hiszpanii do 27 listopada. Podkreśla, że będzie dopingowała tych, którzy walczą w starciach o medale.

- Bardzo bym chciała podziękować mojemu trenerowi klubowemu oraz całemu sztabowi polskiej reprezentacji za świetne przygotowanie oraz rodzinie i przyjaciołom za wielkie wsparcie - podsumowuje Aleksandra Jankowiak. 

Jak starcie pięściarki ocenił jej rawicki trener, Marek Szymański?

- Walka była wyrównana, ale gdyby oceniać czyste trafienia i presje na przeciwniczce, to wygrałaby Ola. Widocznie sędziowie brali pod uwagę jakieś inne aspekty, które przemawiały na korzyść rywalki. Chociaż tak czy owak, zdania były podzielone 3:2 w pierwszej rundzie, 2:3 w drugiej i decydującą trzecia 3:2 dla Kazaszki - ocenia Marek Szymański. 

Co się podobało trenerowi w trakcie Mistrzostw Świata u jego podopiecznej?

- Na pewno na plus dojrzałość sportowa Oli. Wygrała "do jednej bramki" walkę z Mistrzynią Europy, czym zrewanżowała się za finał sprzed kilku miesięcy. Z Mistrzynią Azji walczyla jak równa z równa, potrafiła w obu walkach realizować założony plan taktyczny i "nie pękła", było widać wiarę w zwycięstwo do końca - przyznaje Marek Szymański.

Jakie uczucia towarzyszyły trenerowi w trakcie starć jego podopiecznej z rawickiego klubu?

- Oglądaliśmy pierwsza walkę na żywo z innym zawodnikiem podczas powrotu z Pucharu Polski. Emocje były ogromne, ale wiedzialem, że Ola jest w formie, przygotowywała się do Mistrzostw Świata głównie w klubie i trzymałem rękę na pulsie. W pierwszej walce najważniejsze było wytrzymać presję przeciwniczki w pierwszej rundzie. Po pierwszej rundzie, która Ola wygrała wiedziałem, że dalej walka jest już "nasza". Druga walkę oglądałem w domu, krzycząc podpowiedzi do laptopa, jakbym stał w narożniku. Cóż, wiedziałem, że po dwóch rundach jest remis, ale w trzeciej widziałem zwycięstwo naszej zawodniczki. Rozczarowanie przyszło podczas ogłaszania werdyktu. 3:2 dla Kazaszki. Niewiele zabrakło... Ale juz myślimy wspólnie o powrocie do treningów i o przyszłym sezonie startowym w nowej kategorii wagowej. Jestem dobrej myśli i cieszę się, widząc chęć Oli do dalszej pracy - podsumowuje Marek Szymański.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE