Spór, który swój początek miał na styczniowej sesji (28 stycznia 2026 r.), wszedł w nową fazę. Poszło o sposób nagradzania najzdolniejszych uczniów z terenu gminy, a konkretnie o sytuację dzieci ze szkół w Konarach i Sobiałkowie.
Zarzuty o dyskryminację uczniów
Radna Monika Ratajczak w swojej interpelacji zarzuciła władzom gminy, że system motywacyjny dla uczniów jest niesprawiedliwy. Według jej oceny, gmina dopuściła do sytuacji, w której dzieci z mniejszych placówek (Konary, Sobiałkowo) są wykluczone z dostępu do środków publicznych na stypendia i nagrody. W piśmie radna informowała o "braku dbałości o motywowanie wszystkich uczniów" oraz o "ignorowaniu równości i sprawiedliwości".
Choć wówczas na wątpliwości radnej odpowiedzieli burmistrz, szefowa Centrum Usług Wspólnych i radny Krzysztof Synoracki zgodnie zapewniając, że nie jest to kompetencja samorządu, a dyrektorów placówek, a odpowiedź pisemna została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej, sprawa wróciła na posiedzeniu w lutym.
Burmistrz odpowiada: "To kompetencja dyrektorów, nie moja"
Podczas lutowej sesji burmistrz Karol Skrzypczak wyjaśnił raz jeszcze, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty, to dyrektorzy poszczególnych szkół, a nie burmistrz czy rada miejska, decydują o przyznawaniu stypendiów motywacyjnych.
- Zaznaczyła pani, że oczekuje wyczerpującej odpowiedzi i przedstawienia planu naprawczego, który położy kres dyskryminacji uczniów. Podkreślam, nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia takiego planu, a wyjaśnienie znajduje się w udzielonej odpowiedzi na interpelację. Jeszcze raz podkreślam, że przyznanie stypendium uczniom stypendium i nagród motywacyjnych ustawowo należy do dyrektorów szkół, a nie do organu wykonawczego gminy, czyli burmistrza i jej organu uchwałodawczego. Burmistrz i Rada Miejska nie mają żadnych podstaw prawnych do ingerencji w kwestie należące do dyrektorów szkół. Jednak pani wystąpienia nie można zakończyć wyłącznie odpowiedzią na tę interpelację, ponieważ wprowadziła pani uczestników sesji w błąd - akcentował Karol Skrzypczak.
Wywołana "do tablicy" jako nauczyciel
Najmocniejszym punktem wystąpienia burmistrza, który już w styczniu przyznał, że czuje się dotknięty słowami radnej, było odwołanie się do jej doświadczenia zawodowego. Poinformował, że Monika Ratajczak jest bowiem dyplomowanym nauczycielem, wychowawcą w szkole w Konarach oraz opiekunem samorządu uczniowskiego. Argumentował, że jako osoba pracująca w szkolnictwie i przechodząca kolejne stopnie awansu zawodowego, radna musi znać przepisy prawa oświatowego.
Na forum publicznym, czyli sesji Rady Miejskiej doszło w istocie do pomówienia nie tylko mnie, lecz również innych osób, radnych obecnych i poprzednich kadencji, dyrektorów szkół że doprowadziliśmy do dyskryminacji uczniów w dostępie do stypendiów i nagród motywacyjnych i że doprowadziliśmy do wykluczenia tych uczniów ze stypendiów i że nie dbamy o tych uczniów. Bardzo to bulwersuje i zadziwia, gdyż zarzuty sformułowała osoba, która sama pracuje w szkolnictwie i zna regulacje w zakresie prawa oświatowego. (...) Wymagania niezbędne do uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego obejmują między innymi umiejętność posługiwania się przepisami prawa dotyczący dotyczącymi odpowiednio oświaty, pomocy społecznej lub postępowania w sprawach nieletnich w zakresie funkcjonowania szkoły, w której nauczyciel odbył staż. Jest na to odpowiednie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. Pani radna jest nauczycielem dyplomowanym, pełni funkcję wychowawcy klasy w szkole w Konarach. Jest więc zorientowana w związkach wychowawcy również w zakresie stypendiów. (...) Od lat sprawuje rolę opiekuna samorządu uczniowskiego. Zatem nie są jej obce zadania samorządu uczniowskiego, w tym zadania związane z opiniowaniem niektórych szkolnych dokumentów, także dotyczących stypendium - wyliczał burmistrz.
Doszło do pomówienia? Burmistrz żąda przeprosin
Jak mówił Karol Skrzypczak, niezrozumiałe dla niego jest więc to, co stało się na styczniowej sesji. W jego ocenie, mając jakiekolwiek wątpliwości, wystarczyło zapytać dyrektorów szkół. czy radnych na komisji.
Włodarz gminy uznał sformułowania radnej o "dyskryminacji" i "wykluczeniu" za uderzające w jego dobre imię oraz zaufanie niezbędne do sprawowania urzędu. Na koniec swojego wystąpienia postawił radnej jasne ultimatum: oczekuje publicznego wycofania się z oskarżeń i przeproszenia wszystkich pomówionych osób na forum Rady Miejskiej.
- Zamiast pytań, przyczymiła się pani do pomówienia burmistrza, radnych i dyrektorów szkół. O coś, co w ogóle nie miało miejsca i nie ma miejsca. Dla mnie osobiście są to bardzo poważne zarzuty, których nie mogę pozostawić bez jakiejkolwiek reakcji. Tego rodzaju pomówienia narażają mnie na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowiska burmistrza. Z tego względu oczekuję od pani na sesji rady miejskiej wycofania się z powyższych oskarżeń i przeproszenia za nieuzasadnione pomówienia - poinformował szef gminy.
Czy radna Monika Ratajczak zdecyduje się na przeprosiny, czy podtrzyma swoje stanowisko o nierównym traktowaniu uczniów? Na sesji była obecna, ale głosu nie zabrała.
Do tematu wrócimy.