Króliki opanowały działki mieszkańców
Problem z dzikimi królikami w Dłoni narastał od miesięcy. Zwierzęta szczególnie upodobały sobie rejon tamtejszych bloków oraz tzw. Wasanowa. W marcu zdesperowani mieszkańcy postanowili zorganizować się i złożyć oficjalną petycję do lokalnych władz. Wskazywali w niej na ogromną uciążliwość oraz realne szkody, jakie zwierzęta wyrządzają na terenie ich prywatnych działek.
Pismo mieszkańców oficjalnie wpłynęło do urzędu 20 marca. Sprawą zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, która poddała wniosek analizie formalnej oraz merytorycznej. 10 czerwca, podczas sesji Rady Miejskiej w Miejskiej Górce, zapadła jednak decyzja o nieuwzględnieniu postulatów mieszkańców.
Dlaczego gmina ma związane ręce? "To byłoby złamanie prawa"
Jak czytamy w uzasadnieniu podjętej uchwały, dziki królik w świetle polskich przepisów jest klasyfikowany jako zwierzyna drobna, czyli zwierzę łowne.
Zgodnie z Prawem łowieckim, dzika zwierzyna w stanie wolnym stanowi własność Skarbu Państwa, a nie gminy. W praktyce oznacza to, że samorząd nie ponosi odpowiedzialności za naturalne migracje zwierząt na tereny zurbanizowane.
Żaden z przepisów nie przyznaje radzie gminy, bądź organowi wykonawczemu (burmistrzowi), uprawnień do decydowania o redukcji liczebności, odłowie czy uśmiercaniu dzikich zwierząt łownych - podkreślono w stanowisku Rady Miejskiej.
Co więcej, radni zwrócili uwagę na poważne konsekwencje finansowe:
Zgoda organu stanowiącego gminy na bezpośrednie finansowanie lub organizowanie odłowu dzikiej zwierzyny łownej stanowiłaby istotne naruszenie prawa (wkraczanie w kompetencje innych organów) oraz naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
Kto decyduje o odłowie? Przepisy wskazują konkretne organy
Polskie prawo precyzyjnie rozdziela kompetencje w przypadku konieczności interwencji w populację dzikich zwierząt na terenach zabudowanych. Zgodnie z przepisami, zadania te należą do:
- Starosty - posiada wyłączną kompetencję do wydania decyzji o odłowie lub odstrzale redukcyjnym w sytuacjach, gdy zwierzyna stwarza szczególne zagrożenie dla obiektów użyteczności publicznej.
- Sejmiku Województwa - może podjąć uchwałę o ograniczeniu populacji zwierząt stwarzających nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki.
- Inspekcji Weterynaryjnej - interweniuje w przypadku wystąpienia chorób zakaźnych (np. myksomatozy).
Interwencja u myśliwych. Gmina szuka rozwiązania
Choć rada miejska - z powodów formalnych - odrzuciła petycję, radni zapewniają, że nie zostawiają mieszkańców Dłoni samych z tym problemem. Władze - jak zaznaczył na sesji burmistrz Karol Skrzypczak - dostrzegają powagę sytuacji i podjęły już pierwsze kroki zmierzające do "opanowania plagi królików".
Ponieważ teren ten wchodzi w skład obwodu łowieckiego, gmina skierowała oficjalne wystąpienie do Koła Łowieckiego Nr 16 „Żuraw”. Urzędnicy szczegółowo opisali problem nadmiernej liczby królików blisko domów i złożyli formalny wniosek o podjęcie pilnych działań w ramach gospodarki łowieckiej.
Akcja myśliwych ma na celu skuteczne ograniczenie populacji uciążliwej zwierzyny. Przedstawiciele gminy podkreślają przy tym, że wszelkie działania na tym obszarze będą musiały być prowadzone z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa mieszkańców oraz z poszanowaniem humanitarnych wymogów prawa łowieckiego.