Odeszła w wieku 57 lat. Katka - najstarsza słonica afrykańska w Europie, która przez kilkadziesiąt lat zachwycała odwiedzających ogrody zoologiczne - najpierw w Chorzowie, a później w Gdańsku-Oliwie - odeszła przegrywając walkę z nieubłaganym czasem. Choć jej serce przestało bić, jej historia wciąż trwa. Niezwykły i potężny eksponat, jakim jest jej 400-kilogramowa głowa, trafił właśnie do Zespołu Szkół Przyrodniczo-Technicznych w Bojanowie. To właśnie tam, pod okiem biologa - dr. Zbigniewa Zawady, uczniowie dobrowolnie rezygnują z wakacji, by przeprowadzić unikalne badania i ocalić pamięć o Katce dla świata nauki.
Wybór Bojanowa nieprzypadkowy
Wybór Bojanowa nie był przypadkowy - tamtejsza szkoła dysponuje w pełni przystosowaną salą laboratoryjną, a sam dr Zawada to ceniony w kraju ekspert. Choć nauczyciel - z powodów zdrowotnych - początkowo odmawiał, ostatecznie dał się namówić.
- Pomyślałem jednak, że będzie to niesamowicie korzystne dla naszych uczniów - mówi.
Kiedy w szkole rozeszła się wieść, że na warsztat trafi czaszka słonia, wielu wyobrażało sobie standardowe zajęcia laboratoryjne. Rzeczywistość okazała się jednak dosłownie i w przenośni uderzająca. Sama głowa zwierzęcia - i to pozbawiona już skóry oraz ważącej blisko 200-300 kilogramów trąby - waży aż 400 kilogramów.
- Każdemu się wydaje, że to prosta sprawa. Gdy powiedziałem, że przyjeżdża czaszka słonia, uczniowie pytali: „No to na który stół ją wrzucicie?”. Odpowiedziałem, że na żaden, bo to waży 400 kilogramów - opowiada dr Zbigniew Zawada. - Ludziom trudno wytłumaczyć te gabaryty.
Mimo że trwają wakacje, chętnych do pracy przy tak niezwykłym projekcie nie brakowało. Dla młodych ludzi to nie lada gratka - rzadko kiedy adept weterynarii czy przyszły biolog ma okazję pracować na materiale badawczym tej skali.
Dlaczego tylko głowa słonicy? Koszty idą w dziesiątki tysięcy
Wiele osób może zadawać sobie pytanie, dlaczego Uniwersytet Gdański zdecydował się na pozyskanie i wypreparowanie jedynie głowy słonicy, a nie całego szkieletu. Odpowiedź, jak to często bywa, kryje się w finansach oraz logistyce.
- Na resztę po prostu nie było stać uczelni. Wypreparowanie całego szkieletu słonia i jego wykonanie to dzisiejszy koszt rzędu 60-70 tysięcy złotych - tłumaczy dr Zawada. - Do tego dochodzi kwestia utylizacji. Słoń to kilka ton mięsa, a to potężne koszty i logistyka. Ogród zoologiczny oddaje zwierzę, ale to uczelnia musi zająć się resztą. Dlatego pozyskano tylko głowę.
Dzięki umowie szkoła w Bojanowie nie ponosi żadnych kosztów - Uniwersytet Gdański dostarczył materiał i odbierze czaszkę, zajmując się przy tym utylizacją części miękkich.
Smutna prawda o starości słoni. Zabija je siódma generacja zębów
57 lat to dla słonia - jak podkreśla dr Zawada - wiek sędziwy. Katka obaliła popularny mit, jakoby zwierzęta te bez problemu dożywały 80 czy 90 lat. Okazuje się, że biologiczną granicą ich życia nie jest niewydolność serca, a... stan uzębienia.
Słonie w ciągu swojego życia wymieniają zęby trzonowe siedem razy. Kiedy ostatnia, siódma generacja zębów się zużyje i zetrze do linii dziąseł, zwierzę traci możliwość skutecznego rozdrabniania pokarmu.
- W ogrodzie zoologicznym można tę śmierć nieco oddalić, podając mieszanki półpłynne, ale prędzej czy później kończy się to upośledzeniem fizycznym organizmu. Na wolności słoń po prostu ginie z głodu. U Katki zanotowaliśmy już ewidentne objawy starości. Zrobimy szlify zębowe i sprawdzimy dokładnie ich stan, ale już teraz widać, że to był ząb siódmej generacji, bardzo zniszczony. To zwierzę naprawdę padło ze starości - wyjaśnia biolog.
Wakacje z nauką
Intensywne prace nad oczyszczeniem i przygotowaniem czaszki potrwają ponad 2 miesiące. Finał prac przewidziany jest na koniec września, kiedy to gotowy i zakonserwowany okaz muzealny wróci do Gdańska. Zanim to jednak nastąpi, badacze z Bojanowa przeprowadzą:
- modelowanie 3D: czaszka zostanie zeskanowana, by stworzyć cyfrowy model do porównań anatomicznych (m.in. z posiadaną już przez szkołę czaszką innej samicy słonia indyjskiego),
- analizę pierwiastkową: badanie składu chemicznego kości wykaże, czy słonica miała odpowiednią ilość wapnia i jak dieta w zoo różniła się od diety osobników dzikich,
- diagnostykę patologii: analiza zmian kostnych pozwoli weterynarzom lepiej dbać o inne słonie żyjące w światowych ogrodach.
Dla dr. Zawady i jego uczniów to nie pierwszyzna - w przeszłości w Bojanowie składano już szkielety kangurów, kajmanów, ryb, a nawet wieloryba.
- Chodzi o to, żeby uczeń - być może przyszły naukowiec, weterynarz czy pracownik ogrodu - dostał tę „zajawkę”, żeby pobudzić jego ciekawość. Rzucamy małe ziarno, a oni potem sami idą dalej. Kości zostaną w całości jako drogocenny eksponat, a małe fragmenty posłużą do zaawansowanych analiz biochemicznych. Wyciągniemy z tego maksimum wiedzy - podsumowuje dr Zbigniew Zawada.