Reklama

Reklama

Pierwsi chrześcijanie nie obchodzili Bożego Narodzenia

Opublikowano: pt, 25 gru 2020 10:45
Autor:

Pierwsi chrześcijanie nie obchodzili Bożego Narodzenia - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Reklama

Z ojcem Sofroniuszem Rempuszewskim - franciszkaninem, proboszczem parafii św. Antoniego Padewskiego w Jarocinie i gwardianem rozmawia Lidia Sokowicz

 

Jak pierwsi chrześcijanie obchodzili Boże Narodzenie?

Pierwsi chrześcijanie nie obchodzili osobnego święta Bożego Narodzenia. Dla nich najważniejsze było świętowanie zmartwychwstania Chrystusa. Nie oznacza to, że nie przywiązywano wagi do faktu narodzin Zbawiciela.

Skoro przyjście Mesjasza zostało zapisane w wielu fragmentach Starego Testamentu, to dlaczego w takim razie Żydzi nie przyjęli Jezusa, który był jednym z nich?

Zależy to od wiary i koncepcji Mesjasza, jakiego nosili w sobie. Podobnie dziś mogę czytać Ewangelię, teksty Jezusa jak zwykłą literaturę, ale jeżeli podejdę do nich z wiarą jako do słów Boga - wtedy mają one realny wpływ na moje myślenie, postępowania i życie.

Od kiedy Boże Narodzenie pojawiło się w kalendarzu liturgicznym?

Osobne święto wprowadzono w IV wieku w Rzymie, skąd rozpowszechniło się ono najpierw w zachodnim chrześcijaństwie, a potem na wschodzie.

Skoro data narodzin Jezusa nie jest znana, to w jaki sposób ją ustalono?

Tekst Ewangelii według św. Łukasza pokazuje bardzo mocne umiejscowienie historyczne narodzin Jezusa - dotyczy to zarówno miejsca, jak i postaci ówczesnej historii. Data dzienna 25 grudnia według niektórych badaczy została wprowadzona jako przeciwstawienie się pogańskiemu kultowi słońca. Dla chrześcijan słońcem, które wnosi nowy blask w dzieje ludzkości, jest Jezus.

Zdaniem Świadków Jehowy, ale i niektórych odłamów chrześcijańskich nie należy obchodzić świąt Bożego Narodzenia, ponieważ nie zostało to nakazane przez Jezusa w Piśmie Świętym. Innym przeszkadzają właśnie pogańskie korzenie tego święta.

Tu trzeba się kierować bardziej logiką serca niż suchym przepisem prawa nakazu lub zakazu. Jeżeli Jezus jest dla mnie centrum życia, to każde wydarzenie z Jego życia jest dla mnie ważne i będę je wspominać, bo z każdego wydarzenia, z każdego Jego gestu i słów płynie światło, które może oświecić drogę mojego życia i nadać jej nowe głębsze znaczenie.

Informacji o Bożym Narodzeniu w Piśmie Świętym jest niewiele. Większość pochodzi z apokryfów…

Informacje zawarte w Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza są mocno osadzone historycznie. Do tego dochodzą badania kulturowe, archeologiczne, pozabiblijne, które rzucają dużo światła na czas narodzin Jezusa.

Nie wyobrażamy sobie obecnie świąt bez żłóbka, choinki, kolęd i opłatka. Tymczasem te wszystkie tradycje są stosunkowo nowe, a często - tak jak dzielenie się opłatkiem - praktykowane jedynie u nas. Postny charakter wigilii to typowo polski zwyczaj, a karp - główne danie - to efekt propagandy w PRL-u. W każdym kraju, nawet w tych w większości chrześcijańskich, zwyczaje są nieco inne. Jak wygląda świętowanie we Włoszech?

We Włoszech mieszkałem cztery lata. Nie ma u nich tradycyjnej wigilii w wydaniu polskim z białym opłatkiem i pustym nakryciem dla nieznajomego gościa. Jest za to ogromny pietyzm w wykonaniu bożonarodzeniowych żłóbków, jak również specyficzna cześć do dzieciątka Jezus wyrażająca się w tym, że po Mszach św. figurka Dzieciątka Jezus jest wystawiona obok ołtarza i każdy może przyjść, dotknąć, ucałować i oddać w ten sposób cześć Bogu, który stał się człowiekiem. Taki gest bardzo uzmysławia bliskość Boga. To właśnie we Włoszech, a konkretnie w Rzymie, są przechowywane relikwie żłóbka przywiezione przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna. Tu warto wspomnieć, że to od św. Franciszka z Asyżu bierze swój początek historia budowy szopek bożonarodzeniowych. Są one szczególnie okazałe i tworzone z wielką pieczołowitością w kościołach franciszkańskich. Tak jak w naszym kościele w Jarocinie. W tym roku jest nowe miejsce i nowa sceneria.


Sofroniusz Rempuszewski - franciszkanin, proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego w Jarocinie
 

Konieczność zmiany przyzwyczajeń czy sposobu obchodzenia świąt Bożego Narodzenia spowodowane pandemią przez wiele osób odbierane jest jako coś, co „unieważnia” znaczenie świąt. Czy nie zapominamy, na czym polega istota świąt Bożego Narodzenia?

Przy okazji przygotowań do świąt warto pamiętać po prostu, że Bóg stał się człowiekiem, stał się bliski, by pokazać nam, jak ważne jest nasze człowieczeństwo, że to jest dar od Boga.

W kontekście pandemii warto przytoczyć tekst św. Matki Teresy z Kalkuty:

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez ciebie, Zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.

W taki sposób można żyć Bożym Narodzeniem cały czas, niezależnie od wszelkich przeciwności.

Czy nie skupiamy się za bardzo na tym, co powierzchowne - ozdoby, prezenty? Czy można być ze sobą blisko, będąc jednocześnie daleko od siebie? Co zrobić w sytuacji, gdy po raz pierwszy w naszym życiu nie możemy uczestniczyć np. w pasterce?

Te wszystkie elementy są ważne, ale nie byłoby ich, gdyby Jezus nie narodził się w Betlejem. Nie można o tym zapomnieć, bo inaczej zostanie tylko otoczka.

Czas pandemii wywołał również burzliwe dyskusje m.in. na temat sposobów przyjmowania Komunii św.. Tymczasem jest on bliski temu, co praktykowali pierwsi chrześcijanie, od których zaczęła się ta rozmowa.

W tym względzie należy zachować roztropność. Kto chce przyjmować Komunię św. do ust, może tak czynić i podobnie na rękę. Ważne jest to, by przyjmować z wiarą, że to nie jest jakiś tam opłatek, ale żywy i prawdziwy Bóg, który przychodzi do mojego życia w postaci chleba, abym i ja stawał się chlebem dla innych.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (11)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • rok temu | ocena +5 / -4

    Rawi1

    KATOLICY i innej niby wiary to CIEMNOGRUD I DEBILE!!!!!!!

  • rok temu | ocena +18 / -4

    Ojciec Mateusz

    Ja też dzięki bogu nie wierzę w bajki. Nikt mi nic nie nakazuje, zakazuje, żyję jak chcę i jest mi z tym dobrze. Jak można być chrześcijaninem, pozwalać na pedofilię w hierarchii i nie tylko, potem się spowiadać, odpuścić grzechy i co, dalej molestować i gwałcić? Co z chorymi i niepełnosprawnymi dziećmi? Dlaczego umierają po urodzeniu? Dlaczego cie... Rozwiń

  • rok temu | ocena +3 / -5

    Mariusz

    A czemu nie ma rozmowy z gwiadianem z goruszrk???

  • rok temu | ocena +15 / -4

    tylkoniepis

    Dzięki bogu nie wierzę w boga .