Są takie chwile w życiu każdej społeczności, kiedy czas na moment się zatrzymuje, a przeszłość miesza się z teraźniejszością w najbardziej wzruszający sposób. Dokładnie to wydarzyło się podczas oficjalnego zjazdu z okazji 35-lecia rozpoczęcia nauki przez rocznik 1987–1991 w rawickim liceum. Korytarze, które niegdyś tętniły życiem nastoletnich buntowników i przyszłych naukowców, ponownie wypełniły się śmiechem, okrzykami zdumienia i wspomnieniami o czasach, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej.
W spotkaniu czterech klas wzięło udział ponad 90 osób, które dotarły nie tylko z Polski, ale także z zagranicy.
Nie da się uciec od wspomnień
Uroczystość otworzyło przemówienie jednego z absolwentów klasy o profilu biologiczno-chemicznym, Pawła Maćkowiaka - głównego organizatora wydarzenia. Jego słowa, pełne humoru, ale i głębokiego wzruszenia, idealnie oddały emocje towarzyszące wszystkim zebranym. Początkowa trema szybko ustąpiła miejsca fali wspomnień, od której – jak sam przyznał – po prostu nie dało się uciec.
Paweł Maćkowiak witając wszystkich gości - zarówno kadrę, jak i kolegów ze szkolnych ławek, żartował, że dla wchodzących w dorosłość młodych ludzi przełom lat 80. i 90. był okresem sporych zmian. Z perspektywy nastolatka codzienne zmagania z nauką potrafiły jednak przyćmić nawet wielką globalną politykę.
Minęło 35 lat od wydarzeń, które dla nas wszystkich miały ogromne znaczenie, które dla wielu z nas były bardziej emocjonujące niż upadek muru berlińskiego, bardziej nieprzewidywalne niż pierestrojka i bardziej stresujące niż jakiekolwiek operacje opisywane w "Sensacjach XX wieku" - zaznaczał.
Wrzesień 1987 roku i „Wielka próba młodzieży”
Wracając pamięcią do początków tej czteroletniej podróży, prowadzący przeniósł zebranych do września 1987 roku. To właśnie wtedy grupa młodych ludzi, pełna ideałów i marzeń, wkroczyła do szkoły nieświadoma, jak wielkie wyzwania przed nimi stoją. Codzienne sprawdziany, niezapowiedziane kartkówki i stresujące odpowiedzi przy tablicy zostały żartobliwie określone przez historyków mianem „wielkiej próby młodzieży końca XX wieku”.
Na drodze tej młodzieży stanęli jednak ludzie niezwykli – nauczyciele i profesorowie, którzy z nieskończoną cierpliwością prowadzili ich przez meandry wiedzy. Wyjaśniali rzeczy, które wówczas wydawały się uczniom całkowicie zbędne, a z perspektywy czasu okazały się fundamentem ich życiowych sukcesów.
Podczas zjazdu ze szczególnym wzruszeniem przywitano kadrę pedagogiczną, która podjęła się trudu edukacji tego wyjątkowego rocznika. Zjawili się m.in. Wincenty Figielek, Eugeniusz Kopczyński, Piotr Domaniecki, Stanisław Adamkiewicz, Andrzej Lisek, Maria Stanek, Grażyna Borzych, Danuta Kazaniecka. Ci, którzy zostali zaproszeni, a z różnych przyczyn nie dotarli - przesłali serdeczne pozdrowienia i życzenia udanej zabawy.
Wzruszajacym momentem części oficjalnej była jednak chwila ciszy oraz specjalnie przygotowany pokaz filmowy dedykowany tym profesorom oraz absolwentom, którzy odeszli już na zawsze, pozostając jednak w wiecznej pamięci swoich wychowanków i kolegów.
Matura '91 jako przedsięwzięcie wysokiego ryzyka
Wspomnienia z maja 1991 roku wywołały na sali salwy śmiechu. Egzamin dojrzałości sprzed lat jawił się we wspomnieniach jako operacja logistyczna godna najlepszych strategów. W erze przedcyfrowej zdobywanie wiedzy (i sposobów na jej weryfikację) wyglądało zupełnie inaczej:
Maj 1991 roku, matura, która była przedsięwzięciem wysokiego ryzyka. Brakowało dokładnych danych. Ściągi miały generalnie ograniczony zasięg, a kalkulatory były obiektem pożądania. Były pytania, na które znaliśmy odpowiedź, ale były takie, które po przeczytaniu czterokrotnym dalej były czarną magią. No ale przetrwaliśmy, jesteśmy tutaj! - zaznaczał Paweł Maćkowiak.
Absolwenci z nostalgią porównywali dawne czasy do współczesności. Przypomnieli sobie epokę, w której numery telefonów nosiło się w pamięci, wiadomości wysyłało tradycyjną pocztą, a jedyne dostępne „czaty” odbywały się na żywo, podczas krótkich przerw między lekcjami. To wtedy kształtowały się charaktery i unikalne zdolności organizacyjne uczniów, zmuszonych m.in. do meldowania się w klasach o „nieludzkiej godzinie 7:40”.
Amerykańscy naukowcy i tajemnice ukryte w kadrze
Dziś, po 35 latach od tamtych wydarzeń, mury szkoły przekroczyli ludzie sukcesu – dojrzali, bogaci w życiowe doświadczenia, z bagażem pięknych historii rodzinnych i zawodowych. Jak z dystansem i humorem zauważono, czas dodał niektórym okularów, a innym dodatkowych kilogramów, co – zgodnie z przytoczonymi „badaniami amerykańskich naukowców” – jest wyłącznie efektem gromadzenia życiowej mądrości.
Głównym punktem programu, obok wzruszających rozmów, była projekcja unikalnego materiału filmowego, w którym opowiadano o wydarzeniach i osobach sprzed 35 lat.
Po części oficjalnej, pełnej wzruszeń i pamiątkowych fotografii w dawnych klasach, absolwenci wręczyli upominki swoim nauczycielom oraz organizatorom zjazdu. Wieczór zwieńczyło wielkie, nieoficjalne spotkanie w jednej z lokalnych restauracji.