Start z centrum Rawicza i cykliści z całego Śląska i Wielkopolski
Punktualnie o godzinie 7:00 rano rawicki Rynek zatętnił życiem. To właśnie stamtąd na trasę ruszyli uczestnicy drugiej edycji powiatowego święta cyklizmu. Impreza z roku na rok zyskuje coraz większy prestiż, o czym świadczy imponująca geografia tegorocznej listy startowej. Do Rawicza zjechali kolarze m.in. z Wrocławia, Lubina, Krotoszyna, Ostrowa Wielkopolskiego, Leszna, Kościana, a nawet z odległego Raciborza na Śląsku. Nie zabrakło oczywiście silnej reprezentacji mieszkańców gmin powiatu rawickiego.
– Frekwencja przerosła nasze oczekiwania. Widok 110 zawodników startujących o poranku z rawickiego Rynku to dowód na to, że kultura rowerowa w naszym regionie przeżywa prawdziwy renesans. Przyjechali do nas ludzie z Dolnego Śląska, Wielkopolski i Górnego Śląska, co ogromnie cieszy i motywuje do dalszego działania – podkreśla z dumą Marek Wierzchowski, prezes Towarzystwa Turystycznego "Tramp", które było głównym organizatorem rajdu.
Walka z dystansem i upałem. Koła gospodyń ratują sytuację
Oficjalna trasa rajdu liczyła 102 kilometry. Ze względu na lejący się z nieba żar, organizatorzy w trosce o zdrowie uczestników wprowadzili rzadko spotykane udogodnienie – możliwość skrócenia dystansu. Co ciekawe, cykliści pokazali niesamowity hart ducha. Z opcji wcześniejszego zjazdu do bazy skorzystało zaledwie kilka osób.
Kluczowym punktem na trasie, w którym zawodnicy mogli złapać oddech, było Gminne Centrum Kultury i Rekreacji w Jutrosinie. O regenerację sił i uzupełnienie kalorii zadbały niezawodne panie z Koła Gospodyń Wiejskich "Masłowianki", które przygotowały dla rowerzystów pyszny poczęstunek.
– Warunki były ekstremalne, termometry pękały w szwach. Zdecydowaliśmy się na umożliwienie skrócenia trasy, bo bezpieczeństwo jest zawsze na pierwszym miejscu. Jednak nasi uczestnicy to ludzie z żelaza! Zaledwie garstka wybrała krótszy wariant. Ogromne brawa należą się także KGW Masłowianki – ich wsparcie na punkcie w Jutrosinie postawiło na nogi niejednego zmęczonego kolarza – relacjonuje prezes Marek Wierzchowski.
Od 11 do 86 lat: Na rowerze wiek to tylko liczba
Na mecie, która podobnie jak w ubiegłym roku została zlokalizowana w Restauracji Sportowej w Rawiczu, na finiszujących czekały zasłużone laury. Pierwszy tytan szosy zameldował się na miejscu już po niespełna 4 godzinach od startu!
Największy podziw wzbudziły jednak skrajności wiekowe uczestników, które udowadniają, że rower łączy pokolenia. Najmłodszym uczestnikiem, który dzielnie stawił czoła trasie, był 11-letni Wiktor Polny. Z kolei tytuł najstarszego bohatera rajdu powędrował do 86-letniego Jana Habernika. Co najważniejsze – mimo afrykańskich temperatur, każdy, kto wystartował, bezpiecznie ukończył rajd.
- Pan Jan Habernik jest żywym dowodem na to, że pasja trzyma przy życiu i daje niesamowitą siłę. Fakt, że absolutnie każdy uczestnik ukończył ten morderczy w tym słońcu rajd, to nasz największy sukces organizacyjny – zaznacza szef "Trampa".
Zasłużony obiad i zapowiedź kolejnego święta
Na mecie na zmęczonych, ale szczęśliwych cyklistów czekał ciepły obiad, pamiątkowe medale oraz bogate pakiety sponsorskie. Choć emocje po tegorocznej edycji jeszcze nie opadły, organizatorzy już teraz wybiegają myślami w przyszłość. Sukces imprezy przypieczętował decyzję o kontynuacji wydarzenia. Kolejna, trzecia edycja Rawickiej Powiatowej Setki Rowerowej została oficjalnie zapowiedziana na 26 czerwca przyszłego roku. Zapiszcie tę datę w kalendarzach!