Tragiczne żniwo ekstremalnych upałów
Na przełomie czerwca i lipca w całej Polsce panowały ekstremalne upały, połączone z huraganem, burzami i ulewami. Nie ominęły ziemi rawickiej, doprowadziło to do tragicznego w skutkach zdarzenia - 27 czerwca nad zalewem w Jutrosinie z powodu nagłego zasłabnięcia (prawdopodobnie udaru cieplnego) zmarł 24-letni mężczyzna. Służby ratunkowe, w tym Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, podjęły długą reanimację, jednak życia mieszkańca powiatu krotoszyńskiego nie udało się uratować.
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Rawiczu odnotowałą interwencje związane z pożarami traw (m.in. przez zerwane linie energetyczne) oraz skutkami nagłych nawałnic. Tylko 20 czerwca między godz. 19.30 a 22.00 odnotowano 9 interwencji związanych z silnym wiatrem i intensywnymi opadami deszczu. Strażacy usuwali powalone drzewa i gałęzie oraz zabezpieczali zagrożone miejsca. Przed godz. 5:00 rano następnego dnia zostaliśmy wybuchł pożar traw w miejscowości Parłowice (przysiółek w gminie Bojanowo).Prawdopodobną przyczyną zdarzenia było zerwanie linii energetycznej.
Te zdarzenia przywołują pamięć o huraganie, który z niespotykaną siłą przeszedł przez ziemię rawicką siedemnaście lat temu.
Żywioł szalał niespełna pół godziny
Huragan z 2009 r. dotknął całą Wielkopolskę, ale powiat rawicki i sąsiadujący powiat krotoszyński ucierpiały najbardziej. Trwająca niespełna pół godziny wichura wyrządziła ogromne szkody Jedna osoba nawałnicę przypłaciła życiem. W Rawiczu, przy plantach, na Wałach Poniatowskiego, zginął przygnieciony konarem drzewa 61-letni mężczyzna. 23 lipca 2009 r. nastąpiła eskalacja nawałnicy, ale zaczęło się od groźnej wichury (22 lipca) nad Hazami. Burmistrz Tadeusz Pawłowski w czasie nawałnicy przebywał na urlopie, jednak gdy tylko dowiedział się o tym, co się stało przerwał wypoczynek i wrócił do Rawicza.
Drogi były zatarasowane, nieprzejezdne. Całkowicie zatarasowana była droga krajowa nr 5 oraz 36. Kierowcy zatrzymywali pojazdy i na własną rękę próbowali usuwać tarasujące przejazd przeszkody. Ulice zmieniły się w rwące potoki, tak wyglądało miasto kilka minut po kulminacji nawałnicy. Wszędzie leżało mnóstwo gałęzi, konarów, dachówek i innych elementów różnych konstrukcji. Poważnie uszkodzona została hala sportowa w Sierakowie. Duże płaty blachy, desek i warstw izolacyjnych były porozrzucane po parkingu i trawniku wokół szkoły. Podobne elementy leżały także na parkiecie wewnątrz obiektu. Dodatkowo wewnątrz znajdowała się woda, która uszkodziła parkiet.
Na wjeździe do Rawicza od strony Leszna uwagę zwracała kilkumetrowa wiata i duże płaty blachy oraz desek, które wiatr oderwał od budynku. Chwile grozy przeżyli mieszkańcy ulic Hallera i Piłsudskiego. Runął60-metrowy maszt telekomunikacyjny, miażdżąc zaparkowane na jednym z podwórek auta.
- Jak takie coś mogło runąć? - mówiła jedna z mieszkanek pobliskiej kamienicy - Przecież nasza kamienica, w której mieszka dużo rodzin, jest oddalona o kilka metrów. Boję się myśleć nawet, co by się stało, gdyby to w inną stronę się przewróciło albo, gdyby któreś z dzieci bawiło się na podwórku
Przerażający był również widok porozrzucanych po ulicy Podmiejskiej elementów konstrukcji dachu firmy Rawibox. Przez to ucierpiała także sąsiadująca z zakładem szklarnia. Największego spustoszenia wichura dokonała jednak na Plantach Jana Pawła II. Drzewa leżały pokotem, niektóre nawet o średnicy dwóch metrów. W mieście praktycznie nie było miejsca, gdzie silny wiatr nie wyrządził szkód.
„Świata nie było widać”
Ale nie tylko Rawicz ucierpiał. Ogromne zniszczenia były na terenie całego powiatu.
- Świata nie było widać. Najpierw piach się ciskał wszędzie, później nadeszła ściana wody. Pierwszy raz coś takiego widziałam - wspominała ówczesna sołtys Wydartowa I w gminie Bojanowo, Wieńczysława Barteczka.
Nie tylko tam nawałnica uszkodziła dachy budynków, powaliła drzewa i zerwała linie energetyczne. Takie obrazy można było zobaczyć niemal w każdej wiosce.
Tragicznie po nawałnicy wyglądał też jutrosiński cmentarz. Po wstępnych oględzinach okazało się, że 60% nagrobków zostało zniszczonych. W sumie na terenie gminy Jutrosin powalonych zostało 95 drzew. Fragmentarycznie uszkodzona została nawierzchnia dróg. Według wstępnych szacunków, na powierzchni około 40 hektarów zniszczone zostały pola uprawne.
Na szacunkową kwotę 1 mln 118 tys. zł wyliczono straty, jakie ponieśli mieszkańcy gminy Jutrosin w wyniku nawałnicy.
- Z tego prawie 952 tys. zł dotyczy zabudowań w Grąbkowie. Tam tragedia dotyczy 31 gospodarstw. W sumie w naszej gminie poszkodowanych jest 66 rodzin. Sześć z nich, którym wichura uszkodziła dachy budynków mieszkalnych, już otrzymało od nas zapomogę pieniężną w kwocie 1 tys. zł – mówił tydzień po huraganie burmistrz Zbigniew Koszarek.
Tragiczne chwile wspominał wówczas sołtys Grąbkowa, Szczepan Samol.
- To była chwila. Nie zdążyliśmy nawet pozamykać okien
Wichura w gminie Bojanowo dosięgła wszystkich miejscowości: od Sułowa Małego przez miasto, aż do Gościejewic. W samym Bojanowie szacunkowo około 30 budynków w mieście zostało w różnym stopniu zniszczonych. Największe szkody widać było na dachach, ucierpiała również wieża kościoła, budynek byłego internatu przy ulicy Drzymały oraz bar „Pod Wierzbami”, na który zwaliło się stojące obok drzewo.
- W mieście najgorsze szkody było widać w rejonach ulic: Dworcowej, Dąbrowskiego, Platanowej i Sportowej. Ucierpiały miejskie parki, stadion sportowy oraz cmentarz - informował wtedy burmistrz Bojanowa, Józef Zuter.
Według miejskogóreckich sołtysów, w gminie nie było gospodarstwa, które by mniej czy więcej nie ucierpiało. Najbardziej ucierpiały budynki mieszkalne na osiedlu w Miejskiej Górce. Z dwóch wicher zerwał dachy. Poważnie zostały uszkodzone dwie stodoły w Niemarzynie i Zmysłowie. Burza zerwała dachówki z kościoła w Miejskiej Górce i powaliła kilka drzew na tamtejszym cmentarzu. Zniszczeniu uległo 11 budynków mieszkalnych, w tym dwa komunalne oraz 32 obiekty inwentarsko - gospodarcze.
- Odbudowa tych pierwszych będzie szacunkowo kosztowała 1,4 mln zł, a drugich - 1,35 mln zł - twierdził burmistrz Karol Skrzypczak.
W każdej z 15 wiosek w gminie Pakosław straty były ogromne.
- Przez wiele godzin na terenie całej gminy na skutek zerwanych linii energetycznych i powalonych drzew nie było prądu. W Góreczkach Wielkich złamanych było sześć słupów, a dwa zostały przechylone. Duże zniszczenia odnotowaliśmy w drzewostanie przy drogach i parkach. W niektórych miejscach uszkodzona została też nawierzchnia dróg - mówiła Maria Kalicińska, sekretarz gminy.
Bez prądu i wody
Największym problemem po przejściu huraganu, szczególnie w wioskach, był brak prądu i w niektórych miejscowościach wody. Do wsi w gminie Rawicz najpierw dowieziono beczkowozami, a pod koniec następnego dnia (piątek), woda dostarczana była do wszystkich odbiorców w gminie dzięki zasileniu stacji hydroforowych agregatami prądotwórczymi.
Prądu w wielu wsiach na terenie powiatu nie było przez tydzień po nawałnicy. Niektóre firmy musiały na jakiś czas wstrzymać pracę. Rolnicy byli załamani, nie było bowiem możliwości mechanicznego udoju krów, nie było mowy o schłodzeniu mleka i odstawianiu do mleczarni. Wszyscy mieli za złe energetykom, nie tylko, że nie zapewnili bieżącej informacji o wznowieniu dostaw energii, ale także, że wcześniej nie prowadzono działań zabezpieczających przewody elektryczne.
- Wiele drzew rosnących przy nich należało wyciąć lub przyciąć. Nie byłoby zerwań i uszkodzeń - komentował burmistrz Miejskiej Górki Karol Skrzypczak. - Najtrudniejsza jest sytuacja wsi najbardziej oddalonych od centrum gminy: Dłoni, Konar i Sobiałkowa - wyliczał.
Sytuację po huraganie skomentowała także rzecznik prasowy firmy ENEA.
- Wichury, które miały miejsce w czwartek, 23 lipca, uszkodziły (na terenie Rejonu Dystrybucji Leszno, który swym działaniem obejmuje powiat rawicki) 17 linii średniego napięcia, pozbawiając zasilania 430 stacji transformatorowych – stwierdziła rzecznik prasowy firmy ENEA, Ewa Katulska, - W pierwszych kilku dniach energetycy uporali się ze znaczną częścią tych awarii. Naprawiliśmy wszystkie linie średniego napięcia, przywróciliśmy zasilanie w 390 stacjach transformatorowych. Wielu odbiorców wciąż jednak nie ma prądu. Czwartkowa nawałnica spowodowała również setki uszkodzeń linii niskiego napięcia. Wiatr zrywał linie energetyczne, wyrywał i łamał słupy. Nad usuwaniem tych uszkodzeń pracują zarówno pracownicy ENEA Operator, jak i wynajęte firmy. Robimy wszystko, aby jak najszybciej przywrócić zasilanie wszystkim naszym odbiorcom.
Niezliczona ilości interwencji
Strażacy jeszcze kilka dni po nawałnicy nie byli w stanie powiedzieć, ile razy interweniowali. Zaangażowano wszystkie siły i środki, jakimi dysponowała zawodowa i ochotnicza straż pożarna. Najpierw udrażniano główne drogi, by służby ratunkowe mogły dotrzeć do poszkodowanych - w wyniku nawałnicy, prócz ofiary śmiertelnej, 11 osób odniosło obrażenia. Na terenie całego powiatu strażacy pomagali mieszkańcom w zabezpieczaniu budynków, gdzie wichura zerwała dachy, uprzątali gruzowiska, konary drzew powalone na budynki i tarasujące przejazdy. Szkody po kataklizmie usuwano ponad tydzień.
Straty po huraganie i ulewie z 23 lipca 2009 r. wyniosły ponad 20 mln zł. Na same usuwanie szkód wyrządzonych na drogach wydano ponad pół miliona złotych.
Tylko w gminie Jutrosin zostało uszkodzonych 148 dachów budynków mieszkalnych i gospodarczych. Najgorzej sytuacja wyglądała w Grąbkowie, gdzie szkody poniosło 31 gospodarstw.
W gminie Bojanowo po wichurze 90% mieszkańców nie miało prądu.
Bardzo podczas huraganu 23 lipca 2009 r. ucierpiał rawicki cmentarz. Grozę po nawałnicy budził widok nekropolii. Liczne drzewa zostały wyrwane z korzeniami, niszcząc wiele mogił.
Połączona z ulewą nawałnica zdewastowała również rawickie planty, park przy domu kultury, zabudowania (m.in. dach sali sportowej gimnazjum w Sierakowie), ale także okolice dworca PKP, stadionu żużlowego czy osiedla Westerplatte. Sześć samochodów zostało zniszczonych w okolicach ronda oraz parkingu miejskiego przy Wałach Kościuszki.
Takich zniszczeń w Rawiczu nie było od 1801 roku. Wtedy w nocy z 28 na 29 kwietnia spaliła się prawie 1/3 miasta. W ogniu zginęły trzy osoby, spłonęło 197 domów mieszkalnych i liczne budynki gospodarcze, kościół ewangelicki i wartownia, położona w pobliżu Bramy Wrocławskiej (w sumie blisko 300 zabudowań). Stacjonujący w mieście żołnierze uratowali od spalenia budynek ratusza. Dach nad głową i mienie straciło 395 rodzin.
Komentarze (0)