W gminie Pakosław temat biogazowni od dawna budzi emocje, często negatywne. Jednak spotkanie dotyczące planowanej inwestycji w Chojnie przebiegło w zupełnie innej atmosferze. Na sali pojawiło się około 30 osób, głównie właścicieli największych okolicznych gospodarstw.
Biometanownia to nie biogazownia. Klucz tkwi w surowcu
Jak przekazali nam mieszkańcy Chojna, główną obawą przy tego typu inwestycjach jest zapach. W przypadku inwestycji między Chojnem a Podborowem sytuacja wygląda jednak inaczej. Instalacja ma być biometanownią, a jej "paliwem" nie będą uciążliwe odpady, lecz sorgo - roślina do złudzenia przypominająca kukurydzę.
- Przekazano nam, że głównym surowcem używanym w tym miejscu będzie sorgo, które nie jest śmierdzące przy przetwórstwie. Podczas spotkania nie było sprzeciwu ani buntu - relacjonują uczestnicy rozmów.
Inwestycja ma powstać na działce gminnej, co daje samorządowi większą kontrolę nad przebiegiem prac i funkcjonowaniem obiektu.
Złoty interes dla rolników? 100 ton z hektara
Aby biometanownia mogła pracować przez cały rok, potrzebuje surowca. Jak poinformoali nas mieszkańcu Chojna, przedstawiono im, że potrzeba zasobów z około 700 hektarów upraw. Dla lokalnych gospodarzy, którzy obecnie stawiają głównie na kukurydzę i zboża ozime, to kusząca alternatywa.
Sorgo jest rośliną wysoką, dającą ogromną masę zieloną. Z jednego hektara, w zależności od klasy gleby, można uzyskać od 80 do nawet 110 ton materiału. Gospodarze przyznali, że jeśli cena skupu okaże się atrakcyjna, wielu rolników deklaruje szybkie "przerzucenie się" na tę nową dla regionu uprawę. Do obsługi całego procesu niezbędny będzie również potężny magazyn, który ma zająć powierzchnię około 6 hektarów.
Inwestor dołoży do dróg
Ważnym argumentem dla lokalnej społeczności są korzyści infrastrukturalne. Według relacji, podczas spotkania padły konkretne deklaracje dotyczące transportu i logistyki.
- Inwestor ma dołożyć 30% do remontu drogi dojazdowej do Podborowa - to istotna informacja dla mieszkańców obawiających się wzmożonego ruchu ciężarówek.
Aktywnie w dyskusję włączył się także radny powiatowy Przemysław Węcłaś, który dopytywał o szczegóły techniczne i gwarancje, by instalacja w przyszłości nie została przekształcona w miejsce utylizacji "śmieciowych" surowców. Na ten moment deklaracja jest jasna: tylko czyste sorgo.
Czekamy na głos włodarza
O podsumowanie całego procesu poprosiliśmy wójta gminy Pakosław, Piotra Skrzypka. Czekamy na oficjalne stanowisko urzędu w tej sprawie. Do tematu wrócimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.