Tajemnica katastrofy w Masłowie. Co się stało z pilotem?

Opublikowano:
Autor:

Tajemnica katastrofy w Masłowie. Co się stało z pilotem? - Zdjęcie główne
Autor: archiwum redakcji

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościStowarzyszenie Trachenberg natrafiło na ślad dramatycznego zdarzenia z ostatnich dni wojny. Po ponad 80 latach badacze odkrywają tożsamość niemieckiego pilota i apelują o pomoc w odnalezieniu miejsca jego spoczynku.
reklama

Świadek historii z ulicy Kołłątaja

Członkowie Stowarzyszenia TRACHENBERG, którzy od lat dokumentują historię regionalną obecnie pracują nad historią niemieckiego pilota i samolotu, który według relacji świadka rozbił się lub został zestrzelony w Masłowie (gmina Rawicz) w styczniu 1945 roku.

W trakcie poszukiwań dotarli do istotnego świadka - kobiety, która w 1942 roku mieszkała w Masłowie. Doskonale znała ona układ wsi, okoliczne gospodarstwa i sąsiadów. Zapamiętała wydarzenie, które rozegrało się około południa w rejonie dzisiejszej ulicy Kołłątaja.

- Zobaczyłam, że pali się samolot. I w związku z tym pobiegłam na ulicę Kołłątaja. No i tam już kilka osób stało i leżał ten pilot - relacjonowała naoczna świadkini.

reklama

Jak przekazują członkowie stowarzyszenia - kobieta nie widziała samego momentu zestrzelenia ani uderzenia maszyny o ziemię. Gdy dotarła na miejsce, widziała dwa palące się elementy wraku.

– On się cały palił i wyglądał tak, jak gdyby był rozpołowiony. Jedna część się paliła i druga część się paliła - miała powiedzieć.

Regionalni badacze podkreślają, że nagranie traktują jako punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.

Relację traktujemy przede wszystkim jako źródło historii mówionej, które wymaga konfrontacji z dokumentami. I właśnie ta konfrontacja przyniosła ostatnio bardzo interesujące rezultaty – wyjaśnia Mateusz Szymków ze Stowarzyszenia TRACHENBERG.

reklama

Tropy prowadzą do Jagdgeschwader 300

Analiza opowieści świadka w zestawieniu z datą wkroczenia Armii Czerwonej do Rawicza, co według oficjalnych źródeł gminy Rawicz oraz zakładu karnego nastąpiło 22 stycznia 1945 roku, pozwoliła oszacować czas zdarzenia na wtorek, 23 stycznia 1945 roku.

Przełomem okazały się zagraniczne archiwa wojskowe. W zestawieniu strat jednostki Jagdgeschwader 300 pod datą 23.01.1945 odnaleziono oficjalny wpis: Wedler, Gerhard – Uffz – 13./JG 300 – Bf 109 G-10 – R. Rawitsch. Dzień później, 24 stycznia, ta sama jednostka odnotowała kolejne straty w rejonie Trachenberga (dzisiejszego Żmigrodu).

reklama

Kolejne dane udostępniła baza Kracker Luftwaffe Archive / Aircrew Remembered. Informuje ona o pilocie opisanym jako: Wendler, Gerhard – Uffz – 13/JG-300 – Bf 109G-10, Werknummer 491309, "White 15", utraconym 23 stycznia 1945 roku w rejonie Rawicza, bez znanego miejsca pochówku.

Źródło / Baza danych Dane pilota Typ samolotu Numer fabryczny / Oznaczenie
JG300.de Uffz. Gerhard Wedler Bf 109 G-10 Brak danych
Aircrew Remembered Uffz. Gerhard Wendler Bf 109 G-10 WNr. 491309 / "Biała 15"
reklama

Badacze ostrożnie podchodzą do różnic w pisowni nazwiska.

Na obecnym etapie sami zapisujemy roboczo: Uffz. Gerhard Wedler/Wendler i chcemy jeszcze dotrzeć do pierwotnej niemieckiej karty straty – zaznacza Mateusz Szymków.

Trudne pytania i nieścisłości w dokumentach

Podczas przeglądania zwłok przez żołnierza sowieckiego z kieszeni skórzanego kombinezonu pilota wyciągnięto dokument przypominający studencki indeks. Polak stojący obok odczytał wówczas nazwisko "Richard Weber". Świadkini zapamiętała ten fakt, ponieważ sama ma na imię Ryszarda. Rozbieżność ta może wynikać z błędnego odczytania odręcznego pisma w nerwowej atmosferze lub upływu ponad 80 lat od zdarzenia.

Podobnie wygląda kwestia odznaczenia. Świadkini twierdziła: – To był Ritterkreuzträger... Krzyż był cały srebrny, a na środku był czarny. Dostępne bazy danych przypisują jednak lotnikowi odznakę Fighter Operational Clasp, nie potwierdzając nadania Krzyża Rycerskiego. Wygląd przedmiotu opisywany przez kobietę najbardziej odpowiada standardowemu Krzyżowi Żelaznemu.

Nie ma również pewności co do celu lotu. Świadkini wspominała o misji zwiadowczej oraz prawdopodobnym starcie z wrocławskich lotnisk Strachowice lub Gądów, jednak samoloty 13. Staffel JG 300 wykonywały wtedy operacje myśliwskie oraz szturmowe przeciwko czołgom i piechocie wroga.

Ostatnie minuty niemieckiego lotnika

Świadkini w rozmowie z pasją podkreślała, że pilot przeżył samo przyziemienie i próbował opuścić rejon katastrofy. Maszyna nadleciała z zachodu, poruszając się samotnie.

Samolot został uszkodzony i spadł, a on uciekał w kierunku do drogi. Od drogi on miał jakieś 10 metrów i on najprawdopodobniej się chciał ratować. On uciekał żywy do drogi... Pilot był cały – relacjonuje kobieta.

Ubiór i stan fizyczny zmarłego mocno zapadły jej w pamięci:

  • Ubiór: skórzany kombinezon lotniczy z futrzanym ociepleniem pod spodem.
  • Wygląd: ciemne, niemal czarne włosy opadające na czoło, zamknięte oczy, brak rękawic.
  • Istotny szczegół: brak butów na nogach, obecność szarych, wełnianych skarpet oraz prawdopodobnie obrączki na palcu.
  • Obrażenia: duża rana w okolicy lewej skroni przy braku obfitego krwawienia na twarzy.

Kobieta wyraziła głębokie przekonanie, że mężczyzna został zastrzelony przez sowieckiego żołnierza z czołgu stojącego przy stodole Kunerta. Ponieważ nie widziała samego momentu strzału, hipotetycznie pod uwagę bierze się trzy scenariusze:

  1. Trafienie ogniem z ziemi przed lądowaniem.
  2. Uszkodzenie maszyny i zderzenie z przeszkodą podczas próby awaryjnego przyziemienia.
  3. Zastrzelenie pilota po opuszczeniu wraku.

Niedługo po katastrofie, po około niecałej godzinie, nad Masłowo nadleciała niemiecka eskadra. Samoloty zaatakowały pozycje wroga i doprowadziły do eksplozji sowieckiego czołgu. Odłamek zniszczonego pancerza przeleciał tuż nad leżącymi w śniegu świadkinią i jej siostrą.

Gdzie znajduje się grób Gerharda Wedlera?

Po przeszukaniu zwłok dowódca czołgu nakazał wywiezienie ciała. Do zadania zgłosił się 16-letni Bolesław Tyniec. Mimo panującego tęgiego mrozu (około minus 20 stopni Celsjusza) otrzymał rozkaz zabrania zabitego na sanki i zakopania go w polu.

Świadkini kategorycznie wykluczyła, jakoby ciało przewieziono w stronę Masłówki. Wskazała dokładny kierunek transportu: - On go zawiózł za swoją chałupę na pole. Rejon ten znajdował się za dawną piekarnią Toporskiego i przejściu mijającym około trzech domów.

W 2016 roku poszukiwania w Masłowie prowadziła Fundacja POMOST. Prace sondażowe zakończyły się niepowodzeniem, prawdopodobnie ze względu na opieranie się na wskazaniach innego mieszkańca, Rudolfa Raka, który zdaniem świadkini pojawił się we wsi dopiero po wojnie i nie znał realiów stycznia 1945 roku.

Dziś dawne pola podlegają głębokim przekształceniom urbanistycznym i zabudowie jednorodzinnej, co utrudnia weryfikację terenu. Stowarzyszenie nie rezygnuje jednak z prób wyjaśnienia sprawy.

- I żal mi tego pilota po dziś dzień. I Boga proszę, żebyście go znaleźli. Chociaż jedną kość - podsumowuje świadkini.

Apel do mieszkańców Masłowa i okolic Rawicza

Stowarzyszenie TRACHENBERG zwraca się z prośbą wszystkich czytelników. Jeśli w państwa rodzinnych wspomnieniach, przekazach przodków, starych dokumentach lub na fotografiach zachowały się informacje dotyczące:

  • katastrofy niemieckiego samolotu w Masłowie w styczniu 1945 roku,
  • Bolesława Tyńca i miejsca, w które wywiózł ciało na sankach,
  • stodoły i gospodarstwa Kunerta oraz rozbitego czołgu przy ul. Kołłątaja,

prosimy o kontakt z naszą redakcją lub bezpośrednio ze Stowarzyszeniem TRACHENBERG. Każda, nawet pozornie drobna informacja może pomóc w odnalezieniu miejsca spoczynku pilota po ponad 80 latach.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo