Reklama

Zawsze chciałem, żeby ludziom żyło się dobrze

Opublikowano:
Autor:

Zawsze chciałem,  żeby ludziom żyło się dobrze - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Zdzisław Musioł od wielu lat jest szefem Ochotniczej Straży Pożarnej w Dłoni oraz prezesem zarządu gminnego OSP w Miejskiej Górce. Mało kto wie, że od lat 80. układa okolicznościowe przyśpiewki na dożynki wiejskie, należy do chóru i rady sołeckiej.

Początki działalności i aktywności społecznej mieszkańca Dłoni sięgają wczesnych lat jego młodości, a nawet dzieciństwa. Zarazili go tym rodzice - ojciec grający na skrzypcach i matka układająca teksty ludowych przyśpiewek. Już jako ośmioletnie dziecko Zdzisław Musioł należał do zespołu śpiewaczo-tanecznego, który działał przy cegielni w Rozstępniewie. - Jego podstawą były dudy i skrzypce. Występowali w nim pracownicy i pracownice tej cegielni. Ja i moja młodsza siostra byliśmy tym najmłodszym narybkiem - wspomina Zdzisław Musioł, który później działał też w Związku Młodzieży Wiejskiej. Już w miejscowości rodzinnej (Gostkowo) interesował się funkcjonowaniem miejscowej jednostki straży, ale temat ten „wciągnął” go dopiero, gdy rozpoczął pracę zawodową i przeprowadził się do Dłoni, gdzie mieszka od 1960 roku. Wcześniej, po ukończeniu liceum, pracował w gromadzkiej radzie narodowej połączonych gmin Miejska Górka i Pakosław, gdzie był referentem ds. ewidencyjnych. Następnie został sekretarzem rady i był nim kolejne 5 lat. - W międzyczasie skończyłem kurs administracyjny i szkołę rolniczą w Bojanowie. Gdy przyszedł czas reform i rozłączono gminy, dostałem propozycję pracy jako sekretarz w Jutrosinie lub w Pakosławiu, ale tu miałem już rodzinę i dzieci, nie chciałem też dojeżdżać. Rozpocząłem więc pracę na miejscu, w Dłoni, w zakładzie doświadczalnym Akademii Rolniczej - mówi Musioł, który pracował tam aż do przejścia na emeryturę - ponad 35 lat. Zajmował się sprawami pracowniczymi, pożarniczymi, związanymi z BHP. Szkolił nie tylko pracowników Dłoni, ale też innych zakładów. - Odszedłem na trochę wcześniejszą emeryturę, w momencie jak wprowadzono komputery. Miałem problemy z oczami i była obawa, że sobie nie poradzę - przyznaje.
Mimo przejścia na emeryturę, nie zyskał wolnego czasu. - Ja się nigdy nie nudzę. Sporo roboty mam ze samą strażą - zaznacza. Do OSP wstąpił w momencie, gdy przeprowadził się do Dłoni w 1963 roku. Najpierw ćwiczył w jednostce, ale szybko przejął sprawy administracyjne. W 1964 roku był już członkiem zarządu, a cztery lata później awansował na wiceprezesa. Od marca 1972 roku pełni funkcję prezesa OSP Dłoń. Od lat działa też na szczeblu gminy, powiatu i województwa. W 1973 roku, jako delegat jednostki, wziął udział w zebraniu, na którym tworzono pierwszy zarząd gminny OSP. W 1976 roku wybrano go przewodniczącym komisji rewizyjnej, pięć lat później wiceprezesem. Po dymisji prezesa Piotra Ruskowiaka, w 2003 roku przejął funkcję prezesa, którą pełni do dziś. - Na początku jednostki nie dysponowały odpowiednią dokumentacją. Nie pilnowano tego, że trzeba się zarejestrować, te stowarzyszenia ukształtować. Postarałem się, żeby wszystko to zostało uporządkowane i załatwione. Dziś nic nie można nam zarzucić. W środku nocy mogę zaprezentować odpowiednie „papiery”- przyznaje Musioł, dla którego zajmowanie się strażą jest nie tylko pracą, ale i pasją. Ostatnio gromadzi materiały na temat historii straży pożarnej w Dłoni. - Nigdy nie byłem czynnym strażakiem, polubiłem te zajęcie administracyjne. Dalej poświęcam temu dość dużo czasu. Żona nie narzeka i nigdy nie narzekała. Sama od lat angażowała się w życie lokalnej społeczności. Teraz też ma swoje obowiązki. Należy, m.in. do Koła Gospodyń Wiejskich - relacjonuje strażak.
Oprócz straży pożarnej, Musioł działa także w lokalnym samorządzie - jedną kadencję był radnym miejsko-gminnej rady narodowej oraz radnym wojewódzkim. Od kilkudziesięciu lat zasiada w radzie sołeckiej - mówią o nim, że jest prawą ręką sołtysa Bernarda Bałuniaka i pomaga w realizacji wszystkich ważniejszych przedsięwzięć na terenie wioski. - Zawsze chciałem, żeby ludziom żyło się dobrze - zaznacza Musioł, który od lat 80. pisze teksty przyśpiewek na dożynki wiejskie i przygotowuje zespoły do występów. Sam śpiewa w miejskogóreckim chórze Dembińskiego. Gdy ma czas, lubi popracować w przydomowym ogrodzie. - Kiedyś uprawiałem dużą działkę, a nawet pole, więc żadnej pracy się nie boję - zaznacza mieszkaniec Dłoni, który jest także dumnym dziadkiem. Ma sześcioro wnucząt - najstarsza wnuczka mieszka i uczy się w Hiszpanii, najmłodsza ma 7 lat i rozpocznie naukę w pierwszej klasie.
(JM)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE