Spektakl oparty o sztukę Witkacego, był bardzo dynamiczny i świetny widowiskowo. Mimo słów Sylwestra Różyckiego przed przedstawieniem, że w inscenizacji odszedł od koncepcji „czystej formy” Witacego, momentami jakby ta teoria została nawet uwypuklona. Podkreślały to światła i cień, nadające spektaklowi bardzo malarski wyraz.
Co naprawdę zdarzyło się w małym dworku, czy było to morderstwo, czy „rozszerzone samobójstwo”, pozostało tajemnicą. Trudno bowiem ufać słowom widm i duchów, a i żywe osoby składały sprzeczne zeznania.
Publiczność, wśród której wiele osób oglądało spektakl po raz drugi, nagrodziła wykonawców gromkimi brawami.
Komentarze (0)