Anita Włodarczyk od dziesięciu dni przebywa na zgrupowaniu w Doha, gdzie przygotowuje się do startów w 2026 roku. Cykl treningowy został przerwany przez eskalację konfliktu w regionie. Mistrzyni z Rawicza relacjonuje, że pierwsze ostrzeżenia o możliwym ataku na amerykańską bazę lotniczą Al Udeid (oddaloną o zaledwie 40 km od miejsca jej pobytu) dotarły do niej prosto na rzutnię.
Alarm na rzutni i wybuchy
Sytuacja rozwinęła się błyskawicznie. Zaledwie pół godziny po pierwszym komunikacie nakazującym powrót do domów, nad Dohą rozległy się potężne eksplozje. Anita Włodarczyk podkreśla, że z hotelowego okna było widoczne, jak systemy obrony przeciwpowietrznej przechwytywały rakiety bezpośrednio nad miastem.
Zamknięta przestrzeń powietrzna
Do Dohy nie można dotrzeć samolotem. Przestrzeń powietrzna nad Katarem została zamknięta. Samoloty, które rano krążyły nad tym państwem, zawracały na lotniska, z których startowały.
- Cały czas otrzymujemy alerty, oficjalne komunikaty z mediów oraz na bieżąco informacje z Ambasady RP w Katarze, dbamy o bezpieczeństwo - przekazała Anita Włodarczyk.
Bezpieczeństwo pod kontrolą
Mimo groźnej sytuacji w regionie, mistrzyni zachowuje spokój i dziękuje kibicom za liczne słowa wsparcia oraz wiadomości z zapytaniem o jej stan zdrowia. Pozostaje w stałym kontakcie z polskimi dyplomatami i stosuje się do wszystkich procedur bezpieczeństwa.
- Dziękuję za troskę - podsumowała.