Pierwszy gwizdek sędziego, rozpoczynający spotkanie pomiędzy drużynami z Jutrosina i Kębłowa, usłyszeliśmy dziś (5 listopada) o godzinie 14:00. Mimo niskiej temperatury, na stadionie pojawiła się garstka kibiców. O tym, że aura nie rozpieszczała, może świadczyć fakt, iż zawodnicy rezerwowi ogrzewali się gorącą herbatą.
Spotkanie rozpoczęło się dość nerwowo. W stronę sędziego już w pierwszych minutach meczu wykrzyczano wiele pretensji i argumentów. Ten jednak nie dał się sprowokować i dalej podejmował odważne decyzje, które mogły nie spodobać się którejś ze stron.
Obie ekipy dzielnie walczyły między sobą, stąd w pierwszej połowie trudno było wskazać faworyta. Obie drużyny poprzeprowadziły kilka świetnych akcji, które niestety kończyły się fiaskiem. Ponadto, bramkarze z Jutrosina i Kębłowa mieli ręce pełne roboty, by wybronić sytuacje, po błędach obrońców.
Mimo kilkunastu akcji obu drużyn, pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Zawodnicy na przerwę schodzili przy rezultacie 0:0.
Niewiele więcej działo się w drugiej części. Od początku gra wyglądała tak samo - czyli atak, kontra, potem kontra z drugiej strony i tak w kółko. W drugiej części meczu było zdecydowanie bardziej emocjonująco. Ostatecznie to drużyna z Kębłowa triumfowała w meczu - po bramce w 75. minucie spotkania.
Komentarze (0)