Reklama

Piłkarska, towarzyska sobota

Opublikowano:
Autor:

Piłkarska, towarzyska sobota - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport

Ekipy z powiatu rawickiego szykują się do zbliżających rozgrywek. W piątek Pelikan Dębno Polskie podejmował Orlę Jutrosin. W sobotę grały: Rawia, Sarnowianka, Awdaniec Pakosław, Sparta Miejska Górka i Ruch Bojanowo.

O godzinie 11.00 rozpoczęło się starcie Rawii Walbet Rawicz z Iskrą Księginice. Gospodarze wyszli na prowadzenie 2:0. Gole zdobyli Edwin Marchewka i Mariusz Molka. Goście wyrównali jeszcze przed przerwą. Rawiczanie kończyli mecz w dziesiątkę po faulu i czerwonej kartce dla Huberta Gilla.

Na błędy w defensywie zwrócił uwagę w pomeczowym wywiadzie trener Rawii, Kamil Pilarski. - Poza pierwszymi dziesięcioma minutami, które zagraliśmy całkiem nieźle, w dalszej części meczu wyglądało to bardzo źle - powiedział. - Jestem bardzo negatywnie zaskoczony postawą mojego zespołu, nie poznawałem ich. Mam wrażenie, że dostosowujemy się do przeciwnika, jak gra. Rywal przyjechał z ligi okręgowej, pokazał się z dobrej strony, grał z zaangażowaniem. Dużo pracy jeszcze przed nami - dodał trener.


Sparta Miejska Górka podejmowała Barycz Milicz. Mecz zakończył się rezultatem 1:1. Gola dla gospodarzy zdobył Paweł Kowalski. Ekipa znad Balatonu oddała sporo strzałów z dystansu, ale brakowało skuteczności. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu wyglądała pozytywnie, po zmianach w drugiej połowie było słabiej. Goście przejęli inicjatywę - stwierdził po meczu trener Sparty Mariusz Frąckowiak


Na Stadionie Leśnym w Sarnowie miejscowa Sarnowianka gościła Awdańca Pakosław. Po bramkach w drugiej połowie gospodarze wygrali 2:0. Strzelili je: Sebastian Bella i Dorian Nawrot. - Czekamy na ligę, na 8 sierpnia. To wtedy się rozstrzygnie, czy jesteśmy w dobrej formie czy nie. Jestem dobrej myśli - powiedział prezes Sarnowianki Sławomir Górniak.

Pakosławianie do Sarnowy przyjechali w dwunastu. W trakcie spotkania dwaj zawodnicy Awdańca odnieśli kontuzje. Przyjezdni kończyli mecz osłabieni. - To, że graliśmy w dziesięciu, to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W meczu ligowym może być taka sama sytuacja. Gry kontrolne są po to, aby zespół się uczył i zgrywał. Zawodnicy dwa razy złamali założenia i dwa razy straciliśmy bramkę - przyznał po meczu trener gości Adam Waresiak. - Szukamy sparingpartnerów, któzy grają w ligach wyżej. Musimy pracować z tymi, od których możemy się czegoś nauczyć. Dziś rywale grali wysoko, na dwóch napastników. Dla nas to sytuacja nowa, inna niż na co dzień w lidze - dopowiedział.


W Bojanowie Ruch gościł ekipę Zjednoczonych Pudliszki. Na prowadzenie wyszli goście. Do przerwy było 0:1, choć, jak podkreślił Andrzej Lokś, rywale mieli także rzut karny. Intencje egzekutora wyczuł bramkarz gospodarzy i nie dopuścił do utraty gola.

W drugiej części meczu bramkę dla Ruchu zdobył Waldemar Grygowski. - Widzę, że jest postęp w grze, ale to jeszcze nie to, co byśmy chcieli i sobie życzyli. Na razie staram się wyciągać wnioski. Mamy do startu ligi jeszcze trochę czasu - stwierdził Andrzej Lokś, trener Ruchu. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE