Reklama

Nie żyje Stanisław Hańćkowiak z Zaorla. Był sołtysem - nie pytał o czas pracy i zapłatę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: archiwum H. Dmyterko

Nie żyje Stanisław Hańćkowiak z Zaorla. Był sołtysem - nie pytał o czas pracy i zapłatę - Zdjęcie główne

foto archiwum H. Dmyterko

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości W wieku 77 lat zmarł Stanisław Hańćkowiak, wieloletni sołtys Zaorla i aktywny strażak.

Stanisław Hańćkowiak urodził się 21 września 1943 roku.

Z wykształcenia był rolnikiem, wspólnie z żoną prowadził gospodarstwo w Zaorlu.

Przez 50 lat działał aktywnie w miejscowej jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej. Powierzono mu w niej funkcję członka zarządu.

Cztery dekady władzy

Funkcję sołtysa Zaorla Stanisław Hańćkowiak objął w 1974 roku. Sprawował ją nieprzerwanie do 16 marca 2011 roku. - Stale było coś do roboty. Zawsze realizowaliśmy jakieś inwestycje. Z pewnością nie udałoby mi się tego dokonać, gdyby nie pomoc rady sołeckiej, mieszkańców i wójta. Ogromne wsparcie w mojej pracy miałem również w rodzinie - podkreślał w rozmowie z „Życiem” Stanisław Hańćkowiak po przejściu na sołtysową „emeryturę”. 

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Stanisława Hańćkowiaka. (…) Był człowiekiem wielkiego serca i wielkich zasług. Śp. Stanisław był bardzo zaangażowany w prace sołeckie, troszczył się o dobro wioski. Dbał o porządek i mienie w sołectwie. Byłemu sołtysowi wioska zawdzięcza m.in. nową remizę strażacką, modernizację świetlicy wiejskiej, drogę asfaltową do Katarzynowa. Pan Stanisław dla swojej wsi zrobił bardzo dużo i poświęcił na to część swego życia, za co my mieszkańcy serdecznie dziękujemy  - podkreśla Paweł Sierpowski, sołtys Zaorla.

Sołeckie inwestycje

Działalność Stanisława Hańćkowiaka zaowocowała w Zaorlu wieloma przedsięwzięciami. Za jego kadencji postawiono nową remizę OSP i zmodernizowano świetlicę wiejską, wybudowano drogę asfaltową Zaorle - Katarzynowo i utwardzono odcinek Zaorle - Góry Zaorlińskie. Ponadto sołectwo zwodociągowano, zgazyfikowano, stelefonizowano i częściowo wybudowano kanalizację sanitarną. Zmodernizowano również oświetlenie, a w centrum wioski urządzono plac zabaw dla dzieci oraz założono „Aleję Smoleńską”. - Ostatnie lata w sołtysowaniu były łatwiejsze, ale pamiętam początki moich rządów, kiedy sołtys miał bardzo dużo obowiązków i spraw do załatwienia. Był okres, że nawet roweru nie wprowadzałem na podwórko, tylko zostawiałem przy płocie, bo ciągle gdzieś musiałem jechać - opowiadał Stanisław Hańćkowiak.

37 mieszkańców na pożegnanie 

Kiedy Stanisław Hańćkowiak zrezygnował z pełnienia funkcji sołtysa, jego miejsce zajął Bogdan Szczepański. To on był inicjatorem specjalnego podziękowania dla ustępującego szefa Zaorla. W niedzielne popołudnie zaprosił do świetlicy mieszkańców wsi. - Tata był 37 lat sołtysem i na spotkaniu pojawiło się... 37 osób. Mało tego, na zebranie sprawozdawczo-wyborcze również przyszło 37 osób - wspomina Katarzyna Bujakiewicz, córka Stanisława Hańćkowiaka. Z działalności społecznej Stanisław Hańćkowiak nie zrezygnował od razu. Przez kolejne lata pracował w radzie sołeckiej, jako zastępca sołtysa.

Za swoją działalność Stanisław Hańćkowiak był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Otrzymał, m.in. Odznakę Za Zasługi dla Województwa Leszczyńskiego (rok 1985) oraz Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi nadany przez Prezydenta RP (rok 1993 i 2012).

Ponad 50 lat razem

W roku 1968 Stanisław Hańćkowiak ożenił się z Anną. Pochodzili z jednej wioski - Zaorla. Wychowali córkę Kasię i doczekali się 3 wnuków i prawnuka. - Jestem zadowolony ze swojego życia. Wszystko udało nam się wybudować od nowa, w wiosce też udało się zrealizować wiele inicjatyw, więc nie mam co narzekać - podkreślał podczas jubileuszowej uroczystości w 2018 roku Stanisław Hańćkowiak. 

Zmarł 27 lutego 2021 roku. 

W mojej pamięci pozostanie jako niezwykle aktywny i życzliwy człowiek. Przez 37 lat z zaangażowaniem, wręcz wzorowo, dbał o interes wsi i jej mieszkańców. Był przykładem sołtysa, sprawującego służbę publiczną, bez pytania o godziny i zapłatę. Był swego rodzaju łącznikiem pomiędzy władzami gminy a mieszkańcami Zaorla. Znał tu właściwie każdego. Potrafił słuchać i analizować. To dzięki jego inicjatywie zrealizowano wiele inwestycji. Doskonale sprawdzał się w roli szefa Zaorla. Sugestie i rady ludzi sukcesywnie przekazywał mi podczas naszych spotkań. Potrafił łączyć i umiał szukać rozwiązań, a przy tym był niezwykle dobrym, pogodnym człowiekiem z dużym poczuciem humoru, który umiał znaleźć się w każdym towarzystwie. Nikomu nie odmówił pomocy. Przez lata cieszył się powszechnym szacunkiem - wspomina Kazimierz Chudy, były wójt Pakosławia.

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy