Reklama

Golejewska „perełka” popada w ruinę?

Opublikowano: 19 lipca 2021 07:00
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Niegdyś był miejscem chętnie odwiedzanym i lubianym plenerem ślubnych sesji fotograficznych. W ostatnim czasie pałac, czyli była rezydencja Czarneckich, ujęta w rejestrze zabytków województwa wielkopolskiego, oraz park są jedynie tematem interwencji osób zaniepokojonych jego pogarszającym się stanem.

Reklama

Na dewastowanie okolic pałacu oraz samego budynku uwagę zwrócili mieszkańcy powiatu krotoszyńskiego, którzy lata wcześniej przebywali w Golejewku służbowo i zakochali się w tym miejscu. Jak poinformowali nauczeni szacunku dla historii i związanych z nią miejsc, nie mogą patrzeć na to, że podczas każdej ich wizyty, obiekt wygląda coraz gorzej.

- Przykro nam na to wszystko patrzeć, bo wystarczy, że ktoś z głupoty zaprószy w środku ogień i wszystko pójdzie z dymem - opisywali krotoszynianie w rozmowie telefonicznej. 

Wspólnie więc udaliśmy się na miejsce. Od frontu pałac nie prezentuje się najgorzej, choć oczywiste jest, że dawno stracił swoją świetność. Okna są zabite płytami, mury pękają, tynk odpada, nie mówiąc już o zaniedbanej roślinności. Na tyłach budynku sytuacja wygląda gorzej. Betonowe balustrady są zdewastowane, na tarasie leży rozbite szkło, a przez wyłamane zabezpieczenia można swobodnie wejść do środka. Wystarczy jednak zajrzeć przez otwór, by zobaczyć, że wnętrza pałacu także nie wyglądają dobrze.  Nieopodal, w chwastach sięgających pasa, stoi domek ogrodnika, który wygląda tak, jakby lada moment miał się zawalić. 

Wójt Piotr Skrzypek przyznaje, że los obiektu nie jest mu obojętny, ale ze względu na jego dość skomplikowaną sytuację prawną, on sam nie może wiele zrobić.

- Mamy ograniczone możliwości - rozkłada ręce. - To nie jest własność gminy. Staramy się jednak, wysyłając pisma, wpłynąć na różne instytucje, by zapobiec dalszej dewastacji - zaznacza włodarz gminy. 

Nie było zgody na sprzedaż

Jak twierdzą okoliczni mieszkańcy, sytuacja majątku mocno się zmieniła, od czasu kiedy znajdująca się przy pałacu Stadnina Koni w Golejewku została przejęta przez Stadninę Koni Iwno  (miało to miejsce w 2015 roku - przyp. red.). Wtedy podjęto też decyzję, by podzielić nieruchomość i wystawić na sprzedaż teren z pałacem, basztą i Domem Ogrodnika. Stosowny wniosek o zgodę złożono do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Konserwator na podział zezwolił. Ze względu na nieuregulowaną formę własności majątku, nie uzyskano także decyzji o rozgraniczeniu nieruchomości. Obecnie spółka prowadzi działalność w tzw. rolniczej części majątku, a pałac, baszta i dom ogrodnika stoją puste.

Tylko nadzór

Nadzór nad kompleksem w Golejewku sprawuje Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu. Pałac wraz z zabudowaniami gospodarczymi i tzw. basztą oraz teren parku są wpisane do rejestru zabytków. Niestety, jak przed rokiem w rozmowie z „Życiem” informowali przedstawiciele tej instytucji, ich działania ograniczone są do możliwości wydania decyzji nakazującej właścicielowi przeprowadzenie prac konserwatorskich lub robót budowlanych - niezbędnych ze względu na zagrożenie zniszczeniem lub istotnym uszkodzeniem tego zabytku. 

Obecnie pałac jest zabezpieczony przed czynnikami zewnętrznymi, głównie atmosferycznymi, a Domek Ogrodnika - ze względu na znaczne zniszczenie nie tylko pokrycia i konstrukcji dachu, ale również wnętrza - został tylko ogrodzony, by go dalej nie dewastowano. 

Znaleźli się spadkobiercy

Zarówno władze gminy, jak i konserwator oraz przedstawiciele spółki Iwno liczyli na to, że sytuacja się zmieni, gdy wreszcie ustalone zostanie prawo własności majątku.

W 2011 roku z roszczeniami do wystąpiła spadkobierczyni rodziny Czarneckich, która złożyła stosowny wniosek do wojewody. Wszczęto postępowanie, które jednak 29 grudnia 2014 roku zawieszono, z powodu trudności w wykazaniu interesu prawnego wnioskodawczyni (wykazanie faktu bycia spadkobiercą). 8 marca 2019 roku wnioskodawczyni wniosła do akt sprawy wstępny projekt podziału działki, który przewidywał podział na część obejmującą zespół pałacowo-parkowy oraz część z budynkami folwarcznymi, łąką i wybiegiem dla koni. Wojewoda 20 maja ubiegłego roku wydał decyzję, w której stwierdził, że obiekt nie podlegał przejęciu przez państwo na mocy dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 1944 r.

- Decyzja ta w części gruntów, na których znajduje się pałac jest ostateczna. Otwiera ona drogę do odzyskania obiektu przez następców byłego właściciela od obecnego właściciela - Stadniny Koni „Iwno” Sp. z o.o. Ewentualne spory w tym zakresie należą do drogi postępowania cywilnego i będą rozstrzygane przez sądy powszechne - wyjaśniała wówczas Anna Czuchra biura prasowego wojewody. Decyzja ta stała się już prawomocna, a Stadnina Koni „Iwno” wyraziła gotowość do kontaktu z prawowitą spadkobierczynią.

Postępowanie trwa

Niestety, zanim sprawa własności ostatecznie się wyjaśniła, mieszkająca w Stanach Zjednoczonych spadkobierczyni majątku  zmarła.

- Byłem z nią w stałym kontakcie. Mieliśmy nawet ciche porozumienie, że razem zajmiemy się staraniami o powrót pałacu do dawnej świetności. Niestety, plany się zmieniły, bo pani Małgorzata zmarła, gdy ja akurat byłem w szpitalu - potwierdza Kazimierz Chudy, były wójt Pakosławia.

Dodaje, że z jego wiedzy wynika, iż toczy się obecnie postępowanie spadkowe, mające na celu ustalenie, kto przejmie prawa do majątku.

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (11)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 12 godzin temu | ocena +2 / -0

    anglik

    wystarczy trochę wizji bo jak pałac padnie to tą scieżką rowerową wykonaną za miliony która prowadzi przez golejewko nie bedzie chętnych z poza wioski do jazdy , turysci samochodami a na nich rowery byli codziennie jesli sie nie myle to wójta poprzedniego wybierał PSL i brak poszanowania cudzej własności oni mają we krwi zwłaszcza pańskie budynki gospodarcze ,dwory itd. przecież nikt miastowy nie przyjeżdża niszczyć i się wyżywać na murach ,chłopi mają siłownie zafundowane za setki tysiecy złotych niech tam pokaże siłe nóg i łba

  • 4 dni temu | ocena +0 / -0

    Felek

    Co obca przemoc wzięła szablą się odbiera a nie krętactwami z mataczem

  • 4 dni temu | ocena +0 / -0

    Koniarek

    Od 1945 roku do 1990 roku stadnina i pałac były w dobrej kondycji od 1990 roku do niemal obecnej chwili obiekt jest jak widać i w tym okresie właśnie były wójt był wójtem.

  • 5 dni temu | ocena +0 / -0

    Woźnica

    Mam pytanie natury prawnej mianowicie czy kupa od konia którą koń zrobił na ulicę podlega takim samym przepisom jak kupa psia czyli że należy ją posprzątać. Chodzą bowiem słuchy że kupa od konia pozostawiona na asfalcie jest dowodem wyższości właściciela konia nad właścicielem psa który kupę po swym pupilu musi posprzątać.

  • 5 dni temu | ocena +5 / -4

    anglik

    nowo otwarta ścieżka rowerowa od strony Pakosławia w kierunku Rawicza setki ludzi miesięcznie zajeżdżają do golejewka i oglądają pałac,podziwiają j kunszt budowlany murarzy ,cieśli kowali podziwiają beztroskę wójta jego słabość w temacie historii i pozyskiwaniu środków na zakup tylko gwożdżi trochę desek i płyt USB zeby zabezpieczyć dla potomnych bo hr .Czarnecki rozpoczął 90 lat temu hodowlę koni dzięki której wiele rodzin miało pracę po wojnie a sława Golejewka a nie Pakosławia niosła hodowlę po świecie wójt o tym zapomniał a byłemu wójtowi panu Chudemu Hodowcy Koni życzą moc zdrowia

    • 4 dni temu | ocena +5 / -0

      Szczera Prawda

      Z artykułu wynika, że pałac niszczeje od co najmniej kilku jak nie kilkunastu lat. Z całym szacunkiem dla poprzedniego wójta, ale z jego „wizji” o sanatorium w pałacu jakie snuli z hrabiną nic nie wyszło, jak zresztą z wielu rzeczy które planował. Domek ogrodnika popada w ruinę od kilkudziesięciu lat i jakoś w tym temacie również nic nie zdziałał. Pokazywanie teraz siebie jako wielkiego miłośnika historii, który zabiega o poprawę losu pałacu jest co najmniej groteskowe, bo sam niczego nie zrobił w tej kwestii przez wiele lat. Niemniej życzę mu zdrowia, a nowemu wójtowi zalecam trzymanie się od tematu z daleka. Niech gmina wykonuje inwestycje do których została powołana, a nie na nieswoim mieniu. Jak widać zresztą jaśnie państwo hrabiostwo z Ameryki nie interesuje się dziedzictwem swoim przodków i najchętniej sprzedaliby pałac.

      • 4 dni temu | ocena +0 / -0

        Bla bla bla

        Prawda taa jesteśmy pod wrażeniem szerokich kontraktów byłego wójta w środowisku wyższych sferach arystokracji na emigracji. Bu cha cha cha

    • 5 dni temu | ocena +1 / -0

      Irlandczyk

      Hodowcy królików pozdrawiają hodowców koni i życzą im dużo zdrowia

  • 6 dni temu | ocena +2 / -0

    Turystka

    Aż pozałatwiają wszystke sprawy spadkowe.to zostanie ruina i tyle.

  • 7 dni temu | ocena +5 / -3

    powiatowy

    POWIAT nic nie robi w tej kwestii bo to NIE MEDIALNE

    • 2 dni temu | ocena +0 / -0

      Amen Aśka

      Powiat nic nie może zrobić,bo to nie jest mienie powiatu. To teren gminy Pakosław a obecnie ma to Stadnina koni Iwno,która o to nie dba. Wielkim problemem jest raz dziennie tam przejść,pozabijać deskami,lub wstawicz drzwi zabezpieczające. Niedbalstwo i tyle. A zanim hrabiostwo to odzyska to pałac się zawali