Reklama

Nie żyje Maria Kinga Świdzińska. Konie były jej miłością

Opublikowano: ndz, 31 sty 2021 08:00
Autor: | Zdjęcie: archiwum

Nie żyje Maria Kinga Świdzińska. Konie były jej miłością - Zdjęcie główne

foto archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W wieku 86 lat zmarła Maria Kinga Świdzińska, znany hodowca koni, nauczycielka. Inicjatorka jedynej w Polsce „Alei Zasłużonych Koni”. Przez wiele lat aktywna działaczka w golejewskiej parafii.

Reklama

Maria Kinga Świdzińska urodziła się 6 sierpnia 1935 roku w rodzinie arystokratów: Anny i Ignacego Potockich.

Po wojnie trafili na Dolny Śląsk.

- Zaczęłam jeździć konno mając 15 lat. Zainspirowało mnie obejrzenie filmu „Wielka nagroda” z Elizabeth Taylor. Mieszkając w Szczawnie Zdroju zetknęłam się bliżej z końmi w Stadzie Ogierów w Książu i tam właśnie rozpoczęłam naukę jazdy konnej - opowiadała kilka lat temu Maria Kinga Świdzińska w rozmowie z „Życiem”. 

Ukończyła studia zootechniczne we Wrocławiu.

Staż odbyła we Francji, gdzie spędziła 9 miesięcy.

- To ukierunkowało moje zainteresowania końmi pełnej krwi angielskiej - wspominała.

Znalazła pracę i męża

1 lutego 1959 roku przyjechała do Golejewka. W tym samym dniu co Maciej Świdziński.  Ona przybyła tu odbyć roczny staż, a on został tu zatrudniony jako hodowca. Po półtora roku zostali małżeństwem i tak zaczęła się ich wspólna droga związana ze Stadniną Koni w Golejewku.

- Cały czas towarzyszyłam mojemu mężowi w pracy hodowlanej ucząc się wiele od tego wybitnego, obdarzonego ogromną intuicją i wiedzą hodowcy. Wcześniej w 1955 roku Maciej został Mistrzem Polski w konkursie w skokach przez przeszkody. Byłam bardzo związana z tym miejscem - wspominała. 

Z powodu tzw. „kompresji etatów” po 2 latach musiała zamienić pracę w stadninie na etat nauczycielki.

Przez 11 lat uczyła przedmiotów zawodowych w Szkole Przysposobienia Rolniczego w Miejskiej Górce. 

Od 1974 roku Maria Kinga Świdzińska poświęciła się pracy naukowej.

- W Golejewku przy stadninie koni stworzono punkt badawczy instytutu zootechniki. Prowadziłam go przez 14 lat - mówiła. W 1981 roku obroniła pracę doktorską w Szkole Głównej Gospodarstw Wiejskiego w Warszawie. Opublikowała około 60 prac naukowych, monograficznych i popularnonaukowych.

Szefowała w stadninie

Po nagłej śmierci męża w 1988 roku miała do wyboru albo iść dalej drogą naukową, albo dalej ciągnąć to, co zaczął Maciej Świdziński. Zdecydowała się zostać w Golejewku. - Urzekła mnie praca hodowcy. Wydaje mi się, że to było moim powołaniem. To piękna praca, choć niełatwa. Często było mi ciężko. Bałam się, że wszyscy będą porównywać wspaniałe wyniki męża w hodowli z moimi. Bardzo dobrze pracowało mi się z miejscowymi ludźmi, zwłaszcza z mężczyznami. Dla kobiety to ciężka praca. Trzeba było wstawać wcześnie rano, być dyspozycyjnym przez 24 godziny na dobę, być na każde wezwanie. Przede wszystkim trzeba być odpornym psychicznie, bo jest wiele trudnych momentów - podkreślała miłośniczka koni. 

Najmilej wspominała współpracę z Francuzami. Sprzedawała golejewskie konie, m.in. do Normandii. - Znany tam trener miał do mnie duże zaufanie. Kiedyś zapomniał wziąć paszport i z lotniska we Francji zadzwonił do mnie, bym w jego imieniu wylicytowała konia na aukcji w Warszawie. W grę wchodziły bardzo duże pieniądze - mówiła Maria Kinga Świdzińska. Często jeździła do Francji.

Dwa razy w roku jako jedyna z Polski jeździła na Międzynarodową Europejską Konferencję Hodowców Koni. Była również na wyścigach w Ameryce.

  Prowadziła stadninę przez 12 lat - aż do emerytury. - Kiedy podejmowałam tutaj pracę hodowcy bardzo pomogli mi pracownicy. Nie było łatwo szczególnie dlatego, że przejęłam funkcję po jednym z najwybitniejszych hodowców koni pełnej krwi angielskiej w Polsce. Wyniki wyścigowe koni golejewskich były na najwyższym poziomie. Starałam się i to chyba mi się udało, pozostawić po sobie stado wyselekcjonowane, w dobrym stanie i strukturze wiekowej - wspominała Maria Kinga Świdzińska. 

Z jej inicjatywy w alei lipowej sąsiadującej z parkiem w Golejewku powstała jedyna w Polsce, a może i na świecie „Aleja Zasłużonych Koni”.

Na emeryturze

Na emeryturze, na którą przeszła 1 stycznia 2000 roku, poświęciła się pracy społecznej na rzecz miejscowej parafii pw. Wszystkich Świętych w Golejewku. - Należała nie tylko do grupy duszpasterskiej, ale też modlitewno-biblijnej. Dała się poznać również jako redaktor naczelna kwartalnika „Czestram - Golejewko. Dzieje parafii” - wspomina mieszkanka Golejewka.

Maria Kinga Świdzińska zmarła 25 stycznia. W minioną sobotę pożegnano ją na cmentarzu parafialnym w Golejewku.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 8 miesięcy temu | ocena +8 / -0

    lucyfer

    ciekawa osoba szkoła, że dowiadujemy się o niej tak późno