Ikonografia karuzeli weneckiej jest bardzo bogata, ale swoistym paradoksem, jak zaznaczyła artystka, jest fakt, że nie wiadomo kto pierwszy użył takiej nazwy. Na Instagramie można obejrzeć ponad 700 fotografii z całego świata, obrazujących różne jej warianty. Jest chyba najpopularniejszym elementem „wesołego miasteczka”, a jej konstrukcyjne początki datuje się na koniec XIX wieku.
Justyna Milasiewicz na otwarciu wystawy, której towarzyszy projekcja video, bardzo ciekawie opowiedziała o historii karuzeli weneckiej i jej współczesnej formie.
- Karuzela wenecka jest dla mnie czymś więcej niż tylko tematem rozprawy doktorskiej i motywem do malowania - mówiła. - Symbolizuje upływ czasu i powtarzalność cyklu życia. Jej ruch splata się z okresami radości, spokoju i pokoju. W czasie niesprzyjających rozrywce jest demontowana, poszczególne elementy przechowywane są w magazynach. Również maja karuzela wenecka od ponad roku z powodu pandemii nigdzie nie jest wystawiana w całości. Można jedynie oglądać jej części, stąd nazwa wystawy „Karuzela wenecka - Dekompletacja”.
Justyna Miklasiewicz zajmuje się przede wszystkim malarstwem sztalugowym. Swoje prace prezentowała na ponad 30. wystawach, w kraju i za granicą. Dwukrotnie była stypendystką ministra kultury. Od 2015 r. uczy rysunku i malarstwa w poznańskim Liceum Plastycznym.
Komentarze (0)