Głos trenera po półfinale mistrzostw kraju
Wydarzeń takiej rangi w Rawiczu nie ma wiele. Tym większy zaszczyt miała koszykarska Rawia, by zorganizować półfinał mistrzostw kraju w kategorii do lat 13.
Zagrały zespoły z czterech województw. Wygrała ekipa MUKS Bydgoszcz. Mała tabela zdecydowała, że drugą lokatę zajęła drużyna z Pruszcza Gdańskiego, trzecią - Rawia BWeko Rawicz, a czwartą - z Wrocławia.
Jak trzecie miejsce w turnieju półfinałowym (a 9-12 w skali kraju) ocenia trener Patryk Czerwiński?
- Jest to zdecydowanie sukces zarówno zespołu, jak i rawickiej koszykówki - podkreśla Patryk Czerwiński, trener Rawii. - Drugi rok z rzędu jesteśmy w półfinałach Mistrzostw Polski i od dzisiaj trzymamy kciuki za zespół Adama Staśkowiaka, aby w przyszłym roku kontynuował serię. Dyskusja o podtrzymaniu serii pokazuje, że te wyniki nie są przypadkowe i basket w Rawiczu ma się dobrze. Z drugiej zaś strony wyciągamy z tych półfinałów trudną lekcję, ponieważ jeden celny rzut lub jedna nieobroniona akcja zaważyły o tym, że nie znajdziemy się w gronie ośmiu najlepszych zespołów w Polsce - mówi.
Czy były szanse na to, by pokonać MUKS Bydgoszcz?
- Pierwsze 20 minut pokazało, że możemy grać z nimi jak równy z równym i to zespół z Bydgoszczy czuł większą presję. W drugiej połowie, zabrakło przede wszystkim chłodnej głowy, skuteczności z dystansu i po prostu siły, aby utrzymać agresję w obronie. Zespół z Bydgoszczy również umiejętnie wykorzystał swoją przewagę fizyczną i stąd ten wynik zaczął uciekać. Dzisiaj też nie odpowiemy sobie na pytanie: co by było, gdybyśmy nie mieli tyle pecha i moglibyśmy się zaprezentować w optymalnym składzie? Śmiem twierdzić, że wynik mógłby być korzystniejszy, ale o tym może przekonamy się w kolejnych sezonach - przyznaje trener.
Jakie są elementy, nad którymi z zespołem musi popracować, a jakie plusy widzi szkoleniowiec po tym sezonie?
- Dziewczyny są na początku swojej przygody z koszykówką i jest wiele do poprawy, praktycznie w każdym aspekcie koszykarskiego rzemiosła. Biorąc pod uwagę zaangażowanie na treningach, jestem spokojny o to, że z czasem i nasze największe bolączki będziemy w stanie przekuć w nasze atuty. Na pewno największym plusem jest to, tworzymy prawdziwy kolektyw. Każda dziewczyna zna swoją rolę w zespole i ją akceptuje. Pokazaliśmy również, że w najtrudniejszych momentach potrafimy wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i przede wszystkim nigdy się nie poddajemy - mówi trener. - Chciałbym podziękować każdej osobie, która dołożyła swoją cegiełkę do tego sukcesu. Nieocenione jest wsparcie i zaangażowanie rodziców, którzy jeżdżą z zespołem na każdy mecz i wspierają nas na każdym kroku. Nie można zapomnieć o trenerach Adamie Staśkowiaku i Szymonie Maciołku, którzy na co dzień pracują z trzema dziewczynami będącymi w naszym zespole - podsumowuje.