Reklama

ASF koło Bojanowa. 170 zabitych świń miało leżeć w upale u rolników?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pierwszy w powiecie przypadek ASF stwierdzono w miejscowości Gierłachowo, w gminie Bojanowo. Rolnicy wiedzą, jakie rodzi to konsekwencje, ale niektóre decyzje wprawiają ich w osłupienie.

O tym, że ASF pojawił się w powiecie rawickim wszyscy dowiedzieli się w poniedziałek. Na teren gminy Bojanowo zabójczy dla świń i dzików wirus przedostał się prawdopodobnie z sąsiedniego województwa dolnośląskiego. PISALIŚMY O TYM TUTAJ

Dzień później, 27 lipca, zabito i zutylizowano świnie z gospodarstwa, w którym pojawiło się ognisko ASF.

W piątek, 30 lipca, profilaktycznie miały zostać wybite również stada z dwóch sąsiednich gospodarstw - liczące 50 i 120 sztuk. I choć, jak twierdzą załamani rolnicy, ich świń nie przebadano pod kątem obecności ASF, gospodarze zgodzili się. Jednak sposób, w jaki miało się to odbyć był dla nich nie do przyjęcia. 

Jak relacjonują rolnicy, gdy w piątek rano na miejscu pojawił się powiatowy lekarz weterynarii wraz z osobami, które miały zabić świnie, okazało się, że po uśmierceniu zwierzęta nie zostaną natychmiastowo zabrane z gospodarstw. Miały pozostać w obejściach. Podobno nie było transportu. Zbulwersowani gospodarze, zważywszy na panującą pogodę, nie chcieli zgodzić się na taki rozwój sytuacji. 

- Tracimy cały dorobek, pieniądze, ludzie traktują nas jak potencjalną zarazę, a jeszcze mamy być źródłem smrodu na całą okolicę - mówili hodowcy.

Zdesperowani wezwali na miejsce władze gminy i policję. Mundurowi stwierdzili, że nie ma podstaw do interwencji.

Wiceburmistrz Krzysztof Kurpisz - po zapoznaniu się z okolicznościami - zgodził się z obawami rolników. Podkreślał, że gospodarze w niczym nie zawinili i dotąd wzrowo wykonywali nakazy służb, wyrazili zgodę na profilaktyczne wybicie swoich zwierząt. W jego ocenie, hodowcy zostali potraktowani niewłaściwie. 

Z relacji rolników wynika, że obecny na miejscu powiatowy lekarz weterynarii Jacek Cichosz, nie podjął próby załagodzenia sytuacji, ale wsiadł do auta i odjechał.

Lekarz nie zgodził się na rozmowę z naszym portalem i odesłał do rzecznika prasowego Głównej Inspekcji Weterynaryjnej. Pytania wysłaliśmy i czekamy na odpowiedź.

Decyzja, co dalej ze stadami świń gospodarzy z Gierłachowa została wstrzymana do poniedziałku. Do tematu wrócimy na portalu, a także we wtorkowym wydaniu Życia Rawicza. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy